Horngacher: konkurs powinien zostać przerwany

Stefan Horngacher (fot. PAP/Grzegorz Momot)
Gdyby loteryjny konkurs olimpijski na normalnej skoczni w Pjongczangu został zakończony po pierwszej serii, Polska miałaby dwa medale – złoty Stefana Huli i srebrny Kamila Stocha. Skończyło się zaledwie na czwartym i piątym miejscu naszych reprezentantów. – Szkoda, że konkurs odbył się w takich warunkach – powiedział trener Stefan Horngacher na konferencji prasowej.

Stoch stracił do podium 0,4 punktu, a Stefan Hula – 0,9. Niedosyt jest tym większy, że konkurs przedłużał się ze względu na trudne warunki atmosferyczne i w sumie trwał niemal trzy godziny.

To była loteria, ale skakaliśmy dobrze, dlatego nie możemy być aż tak zawiedzeni. Przed nami konkursy na dużej skoczni, będzie szansa na przełamanie – powiedział austriacki szkoleniowiec.

Niemniej uważa, że jury powinno podjąć inną decyzję, zwłaszcza po sytuacji z Simonem Ammanem, 11. zawodnikiem po pierwszej serii, który na drugi skok czekał kilkanaście minut. – Wtedy konkurs powinien zostać przerwany, a jury powinno zorganizować spotkanie – stwierdził.

Szansa na przełamanie w sobotę 17 lutego – wówczas będzie miał miejsce konkurs indywidualny na dużym obiekcie. Dwa dni później odbędzie się konkurs drużynowy (transmisje w Telewizji Polskiej).

Konkurs na normalnej skoczni będzie się ciągnął za chłopakami, nawet jak zdobędą medal. Wiedzą, że uciekła szansa na coś dużego. Będą to przeżywać, tego tak łatwo nie da się wyrzucić z głowy – ocenił Adam Małysz, dyrektor koordynator ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej w Polskim Związku Narciarskim.
Małysz ostro o decyzjach jury. "Albo coś się zacięło, albo coś było nie tak" Kami Stoch zajął 4. miejsce, a Stefan Hula 5. w konkursie na skoczni normalnej w Pjongczangu. Na półmetku rywalizacji Polacy zajmowali dwa pierwsze miejsca. – Dalej nie wierzę w to, co się stało – zaznaczył Adam Małysz w rozmowie z Maciejem Kurzajewskim, dziennikarzem TVP Sport.

Źródło: SPORT.TVP.PL/TWITTER.COM