Pech i kontuzje. Polscy panczeniści walczą z problemami i rywalami

Zbigniew Bródka (fot. getty images)
Dystans 1500 metrów jest dla polskiego łyżwiarstwa szybkiego niezwykle istotny. To na nim biało-czerwoni odnosili największe sukcesy w historii. W Pjongczangu Zbigniew Bródka będzie bronił olimpijskiego złota. Ani od niego, ani od pozostałych Polaków nie możemy wymagać jednak wyników ponad stan.

Halfpipe: rewelacyjna Chloe Kim nieuchwytna


Faworyci już przed Soczi
Jadąc na igrzyska do Soczi, polscy panczeniści mogli być uważani za faworytów do medali. W Pucharze Świata osiągali wówczas dużo lepsze wyniki, niż w ostatnim czasie. Sezon 2012/2013 był dla biało-czerwonych wyjątkowo udany. W dwóch pierwszych Pucharach Świata Konrad Niedźwiedzki otarł się o podium, w kolejnych czterech na pudle stanął natomiast Zbigniew Bródka. Dzięki temu Bródka triumfował w klasyfikacji generalnej, Niedźwiedzki był 7., a Jan Szymański, po bardzo przyzwoitych przejazdach, 14.

Rok później, w sezonie olimpijskim, także było bardzo dobrze. Polacy regularnie stawali na podium – Bródka, Niedźwiedzki i Szymański utrzymywali dobrą formę, dzięki czemu ostatecznie w klasyfikacji generalnej zajęli kolejno 4., 9. i 19. pozycję.

Jeszcze rok po igrzyskach świetny sezon zanotował Szymański, który dzięki dwóm zwycięstwom w Pucharze Świata zajął fenomenalne 5. miejsce w klasyfikacji generalnej. Tuż za nim zawody Pucharu Świata kończył zaś Konrad Niedźwiedzki.

Z sezonu na sezon było jednak coraz słabiej. Rok temu żadnego z biało-czerwonych nie było w czołowej "piętnastce". W tym roku jedynym Polakiem, który może w niej skończyć jest Konrad Niedźwiedzki, zajmujący aktualnie 13. pozycję. Najwyższe, 8. miejsce w pojedynczym starcie zajął zaś w Erfurcie Zbigniew Bródka. Różnica między Polakami a czołówką, zamiast topnieć, wciąż się jednak powiększa.

Pech i kontuzje
Duży wpływ na postawę naszych reprezentantów ma po prostu spora dawka pecha. Ten nie odpuszczał już podczas igrzysk w Soczi. Podczas biegu na 1500 metrów kontuzji lewej nogi doznał Konrad Niedźwiedzki.

Był to tylko początek nieszczęśliwych zdarzeń dla Polaka. Już rok później, po Mistrzostwach Świata, Niedźwiedzki musiał przejść operację tzw. przepukliny sportowej. W maju 2016 roku miał natomiast… zderzenie z ciągnikiem podczas treningu. Wówczas ledwo uszedł z życiem, wychodząc z tego z przebitym płucem, złamanymi żebrami i barkiem.

Pecha w ostatnim czasie miał również Zbigniew Bródka. Nasz mistrz olimpijski tuż przed rozpoczęciem obecnego sezonu doznał kontuzji mięśnia czworogłowego, co niezwykle utrudniło mu przygotowanie do najważniejszego startu czterolecia. Polak musiał zmienić swój plan treningowy i w ten sposób jak najlepiej przygotować się do igrzysk.

Retro igrzyska: złoty wyścig Zbigniewa Bródki w Soczi

Nasza kadra się starzeje
Pamiętajmy też, że nasi zawodnicy są w tym momencie cztery lata starsi, niż w Soczi. Jan Szymański ma już 28 lat, natomiast Zbigniew Bródka i Konrad Niedźwiedzki po 33 lata. Co prawda nie jest to jeszcze wiek, który wykluczałby ich z grona faworytów, ale niepokojące staje się to, że wciąż nie mogą znaleźć swoich pogromców na arenie krajowej.

Pomimo słabszych wyników w ostatnich sezonach, nadal to trójka olimpijskich medalistów dominuje na mistrzostwach Polski i – pomimo niezłej jazdy Sebastiana Kłosińskiego - nic nie wskazuje na to, żeby miało to się w najbliższym czasie zmienić.

Na igrzyskach w Pjongczangu Zbigniew Bródka będzie bronić złotego medalu. Ani po nim, ani po pozostałych reprezentantach Polski nie możemy jednak oczekiwać wyników ponad stan. Choć na pewno, zgodnie z zapowiedzią, nasz mistrz olimpijski nie podda się i do samego końca będzie walczył o wszystko, miejsce w czołowej ósemce będzie naprawdę dobrym wynikiem.

Źródło: SPORT.TVP.PL