Dumny Kamil Bury. "Przerosłem samego siebie"

Kamil Bury (fot. Getty)
Kamil Bury w olimpijskiej kadrze znalazł się niemal w ostatniej chwili, po relokacji miejsc. We wtorek w Pjongczangu niespodziewanie przebrnął eliminacje narciarskiego sprintu i ostatecznie zajął 30. miejsce. – Przerosłem samego siebie – powiedział.

W swoim ćwierćfinale odstawał od rywali wyraźnie i zajął w nim ostatnie miejsce. Z olimpijskiego debiutu i tak jest jednak zadowolony. – Przerosłem samego siebie tym wynikiem. Myślę, że niejedną osobę zaskoczyłem, niejedną ucieszyłem. Na więcej zabrakło mi sił. Na pewno chciałem udowodnić, że nie przyjechałem tu po nic, tylko walczyć z najlepszymi. Jestem mega szczęśliwy mogąc tu startować. To niesamowite przeżycie, szczególnie dla debiutanta – podkreślił.

22-letni Bury ma za sobą dopiero dwa starty w Pucharze Świata, w sprintach techniką dowolną. Rok temu w estońskiej miejscowości Otepaeae zajął 69. miejsce, a w grudniu w Davos – 76. – Klasyk jest zdecydowanie moją mocniejszą stroną – zaznaczył.

Kiedy wchodził do strefy mieszanej na pytania dziennikarzy odpowiadała Justyna Kowalczyk. – Przyszła nowa gwiazda biegów narciarskich – przedstawiła młodszego kolegę dwukrotna mistrzyni olimpijska. – Ja się pod tym na razie nie podpisuję. Najpierw muszę to udowodnić wynikami – odparł Bury.
Rywale biegli, Klaebo leciał. Niesamowity finał sprintu Stina Nilsson w końcu osiągnęła swój cel i zdobyła złoty medal igrzysk olimpijskich, triumfując w sprincie stylem klasycznym w Pjongczangu. Szwedka wyprzedziła najgroźniejszą rywalkę – Maiken Caspersen Fallę. W rywalizacji mężczyzn w niesamowity sposób rywali zdominował Johannes Klaebo.

Kowalczyk o "starciu" z Oestberg: troszkę na nią wjechałam, ale...

Zwyciężył Johannes Hoesflot Klaebo. Norweg, który od początku sezonu Pucharu Świata dominował, powetował sobie niepowodzenie w biegu łączonym. W niedzielę zajął 11. miejsce, nie dając rady... koalicji kolegów z kadry, którzy od początku współpracowali, aby zgubić słynącego ze świetnych finiszów rodaka.

We wtorek 21-latek wygrał wyraźnie. Drugi był Włoch Federico Pellegrino, a trzeci występujący pod olimpijską flagą Rosjanin Aleksander Bołszunow.

W eliminacjach odpadł drugi z Polaków, specjalizujący się w "łyżwie" Maciej Staręga. Został sklasyfikowany na 39. pozycji.

Mistrz inny niż wszyscy. Rywale podbiegają, on... frunie!
Źródło: