Nietypowi goście. Hokeistki z Kenii na igrzyskach

(fot. getty images)
Igrzyska to nie tylko czas rywalizacji o trofea, ale także spełniania marzeń. Liczy się przecież sam udział. Wielu sportowców z egzotycznych krajów przyjeżdża na te zawody tylko po to, aby je ukończyć.

Wiatr górą. Zawody biathlonu przeniesione

Marzenia mają również hokeistki z… Kenii, które pojawiły się w Pjongczangu – w roli kibiców. Liczą na to, że pewnego dnia będzie dane im zagrać na igrzyskach. Trzydziestka zawodniczek, która należy do sekcji hokeja, trenuje od kilku lat raz w tygodniu na lodowisku w Nairobi – jedynym takim obiekcie we wschodniej i środkowej Afryce.

Jeśli jednak zasady kwalifikacji na igrzyska nie zmienią się, to jeszcze przez wiele lat pozostaną dla Kenijek jedynie marzeniem. Jak na razie do najważniejszych zawodów czterolecia kwalifikuje się gospodarz, pięć najwyżej rozstawionych drużyn w rankingu oraz zaledwie dwie z eliminacji, które są niezwykle długie z uwagi na liczbę drużyn.

Start w pierwszej rundzie i możliwość rywalizacji z profesjonalnymi hokeistkami z innych krajów w meczach o konkretny cel byłyby sukcesem Kenijek i choćby w części spełnieniem marzeń.

Być może dzięki ich obecności w Pjongczangu znajdzie się sponsor, który da im możliwość startu w eliminacjach do igrzysk w Pekinie. Podobnie jak przed tymi w Nagano (1998) Nike zapłaciło, w ramach akcji marketingowej, za start pierwszemu kenijskiemu olimpijczykowi – Philipowi Boitowi, który ukończył 10-kilometrowy bieg na nartach na ostatnim, 92. miejscu. Stracił do złotego medalisty – Bjorna Daehlie – przeszło 20 minut...

Pjongczang: polskie "akcenty" w... turnieju hokeja
Źródło: SPORT.TVP.PL