Trener bobsleistek z Jamajki odchodzi i... zabiera boba

Sandra Kiriasis (P) i reprezentantki Jamajki (fot. Getty)
Pierwszy w historii start jamajskich bobsleistek w zimowych igrzyskach olimpijskich stanął pod dużym znakiem zapytania. Na trzy dni przed pierwszym treningiem ich trenerka, Niemka Sara Kiriasis, zapowiedziała odejście i zagroziła, że zabierze ze sobą cennego boba.

Kiriasis – mistrzyni olimpijska z Turynu – miała przygotować do startu w igrzyskach pierwszą dwójkę jamajskich bobsleistek w historii – Jazmine Fenlator-Victorian i Carrie Russell. Już w Pjongczangu doszło jednak do konfliktu, który stawia pod znakiem zapytania to historyczne wydarzenie.

Niemka twierdzi, że zaproponowano jej zmianę stanowiska z pierwszej trener na analityczkę, przez co straciłaby kontakt ze swoimi podopiecznymi. Gdy odmówiła, zmuszono ją do odejścia. – W całej karierze nie przeżyłam takiego rozczarowania – wyznała, cytowana przez BBC.

Co więcej, Kiriasis twierdzi, że to jej kontakty pozwoliły jamajskiej federacji bobslejowej (JBF) zdobyć kosztowny bob i że to ona prawnie za niego odpowiada. Dlatego odchodząc musiałaby zabrać sanie. JBF na razie dementuje i zapewnia, że start dwójki zawodniczek w igrzyskach nie jest zagrożony.
Pierwszy raz bobsleistek z Nigerii. "Cieszymy się każdą minutą" Po raz pierwszy w historii wystąpi w olimpijskich zmaganiach bobslejów ekipa z Afryki. W rywalizacji kobiet w Pjongczangu wystąpią Nigeryjki, które na razie zaskoczone są... zimnem.

Rywalizacja kobiecych dwójek zaplanowana jest na wtorek i środę (20-21 lutego). Dotychczas Jamajkę w bobslejach reprezentowali jedynie mężczyźni – na podstawie startu czwórki w Calgary, w 1988 roku powstał film "Reggae na lodzie".

Źródło: Sport.tvp.pl/BBC.COM