Upadek, wiatr i "dziadek" Kasai. Drugie złoto dla Stocha

Noriaki Kasai i Kamil Stoch (fot. Getty Images)
Kamil Stoch został w Soczi trzecim skoczkiem w historii, który na jednych igrzyskach olimpijskich wywalczył dwa złote medale w konkursach indywidualnych. Polak drżał jednak o wynik do samego końca, ostatecznie wyprzedzając o zaledwie 1,3 pkt 41-letniego wtedy Noriakiego Kasaiego.

STOCH SKUPIONY NA PRACY, A NORWEGOWIE CHCĄ "PREMII"

Stoch zmiażdżył rywali na skoczni normalnej i w oczach zdecydowanej większości ekspertów był także głównym faworytem do złota na dużym obiekcie. Kibice wstrzymali jednak oddech już podczas pierwszego dnia oficjalnych treningów –  w drugiej serii nasz reprezentant upadł, pojawiły się nosze, ale ostatecznie opuścił zeskok o własnych siłach. Skończyło się na stłuczonym łokciu.

Wszystko jest w porządku. Troszkę się poobijałem, ale na szczęście nic poważnego mi się nie stało. Na zeskoku jest bardzo miękki śnieg. Nie pamiętam do końca tego lądowania, ale wydaje mi się, że trochę przykantowała mi narta. Jedna zjechała się do środka i uderzyła w drugą, podcinając ją. Troszkę boli mnie łokieć, ale nie mam nic złamanego, ani naderwanego – Stoch uspokoił kibiców.

Retro igrzyska: pierwszy skok Stocha na dużej skoczni w Soczi

Fani odetchnęli z ulgą następnego dnia. Stoch mimo bólu pojawił się na skoczni i oddał trzy znakomite skoki – pierwszą treningową serię wygrał, w drugiej był drugi, a w trzeciej trzeci. – Myślę, że z każdego mojego skoku można coś dobrego wyciągnąć, ale te najlepsze jeszcze przede mną – skomentował krótko. Równie dobrze było w piątek, 14 lutego. Polak w wielkim stylu wygrał serię próbną, a potem zrezygnował z kwalifikacji.

Konkurs rozegrano w sobotę, 15 lutego. Serię próbną z powodu zbyt silnie wiejącego wiatru przerwano po skokach 26 zawodników, walka o medale również odbywała się w trudnych warunkach. Z podmuchami nie poradzili sobie m.in. Thomas Morgenstern, Thomas Diethart, Andreas Wellinger oraz Robert Kranjec i całej czwórki ostatecznie zabrakło w czołowej "30".

Stochowi i Kasaiemu niesprzyjająca aura nie przeszkodziła, a rywalizacja o złoto była niezwykle dramatyczna. W pierwszej serii panowie skoczyli zgodnie po 139 m, jednak na półmetku to Polak wyprzedzał Japończyka o 2,8 pkt. W decydującej rozgrywce Kasai po próbie na 133,5 m zawiesił Stochowi poprzeczkę niezwykle wysoko. Zawodnik z Zębu poradził sobie z presją i choć skoczył metr bliżej, to on ostatecznie cieszył się ze zwycięstwa.

Retro igrzyska: złoty skok Stocha na dużej skoczni w Soczi

Zepsułem swój drugi skok i starałem się z niego wyciągnąć jak najwięcej. Jak wylądowałem to pomyślałem sobie "będzie ciężko". Chwile oczekiwania się dłużyły – nie powinno się tak robić. Jasiek (Jan Ziobro, red.) do mnie wyszedł na zeskok i powiedział "nie ma problemu, olimpijski spokój". Ja do końca nie mogłem uwierzyć, że to się naprawdę dzieje.

W Polsce bohaterem był Stoch, świat równie dużo mówił i pisał o Kasaim. Nic w tym dziwnego – Japończyk w wieku 41 lat i 254 dni został najstarszym w historii olimpijskim medalistą w skokach narciarskich.

Mam nadzieję, że moim medalem dodam innym odwagi. Nigdy nie wolno się poddawać. Wyznaczaj sobie cele. Rób to co kochasz. Jeżeli tak żyjesz, wszystko jest możliwe – przyznał Kasai.

Kto stanie na podium w sobotę w Pjongczangu? Seria próbna o 12:15, początek konkursu o 13:30. Transmisja od 12:10 w TVP1, SPORT.TVP.PL oraz aplikacji mobilnej TVP Sport.

Źródło: SPORT.TVP.PL