Bez Rosji na igrzyskach? Na pewno nie na trybunach

(fot. Getty Images)
Rosja jako kraj została wykluczona z udziału w zimowych igrzyskach olimpijskich. Kibicom nie przeszkadza to jednak w prezentowaniu barw Federacji na trybunach.

Biathlon, czyli wielkie wyzwania dla ciała, ale i psychiki

Fani nie ukrywają, że wspierają nie "Olimpijczyków z Rosji", ale po prostu Rosjan. Są głośni, dumni i wściekli. Wymachują wielkimi transparentami z napisami "Czerwona Maszyna". Na włosach i twarzach umieszczają czerwono-niebiesko-białe barwy i gromadnie krzyczą "Rassijaaa". W ten sposób dają odpowiedź na pytanie: "czy wstydzą się za aferę dopingową w swoim kraju?". Nie, po tysiąckroć nie.

Nasi sportowcy są jak wszyscy inni – mówi Wiaczesław Szkarin, mieszkaniec Władywostoku i kibic na igrzyskach. – Uważamy, że to, co się stało, jest bardzo niesprawiedliwe. Jesteśmy wściekli – dodał na temat decyzji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Gniew fanów dodatkowo wzmaga fakt, że zawodnicy z Rosji nie zdobyli jeszcze w Pjongczangu żadnego złotego medalu.

Znaleźć kibiców, którzy za taki stan rzeczy obwiniają sportowców lub rosyjski rząd, nie jest łatwo. Większość problemu upatruje w MKOl. Uważają, że to skorumpowana organizacja, za której działaniami stoją Stany Zjednoczone.

Jedynie nieliczni przyznają, że część rosyjskich sportowców rzeczywiście korzystała z dopingu, ale ponad 160? Nie wierzą. Żądają dowodów, wyjaśnień, zeznań i przeprowadzenia drugiego, niezależnego od prowadzonego przez MKOl, dochodzenia. – Nic nam nie mówią. Niczego nie wyjaśnili – skarżył się Andrij Sawinow, jeden z kibiców obecnych na biathlonowych zawodach

Kto jest największym sponsorem igrzysk? Amerykańska telewizja NBC. Płacą miliony dolarów za prawa do transmisji – tłumaczył Sawinow, który w tym samym czasie był ubrany w dres z napisem "Rosyjska kadra olimpijska". Nieopodal stała kobieta wymachująca ogromną flagą z barwami narodowymi i naszytym niedźwiedziem – symbolem kraju.

Rosyjscy sportowcy odcinają się od podejścia kibiców. Gdy fani chcą zrobić sobie z nimi zdjęcia, proszą, aby schowali krajowe symbole. Powód jest prosty – mogą ich z tego powodu czekać nieprzyjemności. Żeby wziąć udział w igrzyskach, zawodnicy musieli obiecać, że w żaden sposób nie będą wyrażać protestu wobec działań MKOl, a za taki mogłyby zostać poczytane zdjęcia z flagami.

Kibiców takie obostrzenia nie dotyczą. Na trybunach łatwo zauważyć rosyjskie symbole narodowe. Według dziennikarzy "New York Timesa" trudno rozpoznać, którzy z kibiców są tymi "prawdziwymi", a którzy tylko wynajętymi przez rząd z Kremla lub moskiewskich czy petersburskich oligarchów.

Źródło: nytimes.com/sport.tvp.pl