Takiego pecha nie ma nikt inny. Niespełnione marzenia legendy

Elise Christie (fot. getty images)
Brytyjka Elise Christie jest jedną z najlepszych łyżwiarek szybkich na świecie. W Europie jest legendą, po tym jak została pierwszą w historii zawodniczką ze Starego Kontynentu, która zdobyła złoty medal mistrzostw świata w wieloboju. Ma jednak wciąż jedno niespełnione marzenie – olimpijskie złoto.

Chinki i Kanadyjki czują się oszukane, ISU odpowiada. Zamieszanie po finale sztafet


Urodziła się w Edynburgu i mając zaledwie kilka lat trafiła na lodowisko. Na początku było jednak... łyżwiarstwo figurowe. Być może wybrałaby właśnie tę dyscyplinę, gdyby nie to, że na lodowisku, na które chodziła razem z koleżanką, otworzono klub short tracku. Christie postanowiła spróbować nowej dyscypliny i… spodobało się. W wieku 15 lat dołączyła do profesjonalnego teamu i postanowiła, że to właśnie będzie jej życiowa droga.

Na krótkim torze szybko zaczęła osiągać sukcesy. Już w wieku 19 lat zdołała wywalczyć kwalifikację na igrzyska. Pomimo, że była brązową medalistką mistrzostw Europy, do Vancouver pojechała bez większych nadziei. Wspomniany brąz był bowiem jedynym indywidualnym osiągnięciem, jaki miała w dorobku.

Olimpijski debiut wypadł przyzwoicie. Najlepiej spisała się na dystansie 500 metrów, na którym zajęła 11. miejsce. Na 1000 i 1500 metrów była kolejno 19. i 20.

Kariera Christie nabierała tempa. W kolejnych latach zaczęła wygrywać konkursy Pucharu Świata, zdobywała medale mistrzostw Europy i mistrzostw świata. Jadąc na igrzyska do Soczi głośno mówiła o tym, że marzy o olimpijskim złocie, które stawało się bardzo realne.

Już w pierwszym olimpijskim starcie miała okazję, aby spełnić marzenie. Na koronnym dystansie 500 metrów awansowała do finału. Ten fenomenalnie rozpoczęła Koreanka Seung-Hi Park. Za jej plecami ustawiły się Włoszka Arianna Fontana i Christie. Brytyjki nie interesował jednak brązowy medal. Już na pierwszym wirażu przepuściła szaleńczy atak, ale upadła zarówno ona, jak i rywalki. Olimpijskie złoto wywalczyła jadąca na czwartej pozycji Chinka Jianrou Li, a Brytyjka została ukarana przez sędziów.

Christie chciała się zrewanżować już w kolejnym biegu. W kwalifikacyjnym starcie na dystansie 1500 metrów jechała na drugiej pozycji. Jako że trzy łyżwiarki uzyskują awans do dalszej rywalizacji, półfinał miała na wyciągnięcie ręki. Za wszelką cenę chciała wyprzedzić jednak prowadzącą Fontanę. Zaatakowała na ostatnim wirażu i linię mety przekroczyła niemal równo z Włoszką. Fotofinisz wykazał, że szybsza była Brytyjka. Wykazał też jednak, że… wybiegła minimalnie poza tor. Sędziowie byli bezwzględni i wykluczyli ją z rywalizacji.

Przejazd na dystansie 1000 metrów również okazał się zły. Tam wdała się w zaciekłą walkę z Jianrou Li o awans do finału i… obie wypadły z trasy i nie ukończyły wyścigu.

Rosyjskie igrzyska Christie określiła jako największy zawód w karierze. Nie poddała się jednak i walczyła, chcąc być najlepszą. Praca na treningach poskutkowała, a łyżwiarka zaczęła dominować w świecie short tracku. W marcu 2017 roku dokonała tego, co wydawało się niemożliwe – po fenomenalnej jeździe wywalczyła w Rotterdamie trzy złote medale mistrzostw świata, triumfując także w tej najbardziej prestiżowej klasyfikacji – wieloboistek. Dokonała tego jako pierwsza i jak na razie jedyna Europejka w historii.

Sukces ten sprawił, że wyrosła na główną faworytkę do minimum jednego złotego medalu także na igrzyskach. Christie coraz głośniej mówiła o marzeniach. W przedolimpijskim wywiadzie dla NBC stwierdziła wprost - Moją ambicją i marzeniem jest zdobycie złotego medalu na igrzyskach w Pjongczangu

Wydawało się, że dramat z Soczi nie może się powtórzyć. Szkotka była wymieniana jednym tchem w gronie faworytek mimo niedawnej kontuzji. Przed zeszłorocznymi mistrzostwami świata także borykała się z urazem, a mimo to zdołała w najważniejszych startach stanąć na lodzie i zrobić swoje.

Igrzyska zaczęły się jednak dla Christie dokładnie tak jak cztery lata temu. Na koronnym dystansie ponownie awansowała do finału, po czym miała upadek przy próbie ataku na miejsce medalowe i nie ukończyła przejazdu. Kolejne dni były… jeszcze gorsze. W biegu półfinałowym na dystansie 1500 metrów ponownie upadła przy próbie wyprzedzenia Chinki Jinyu Li. Tym razem wjechała jednak w bandy z takim impetem, że interweniować musieli lekarze. Łyżwiarka przewieziona została do szpitala, a kibice zaczęli spekulować o stanie jej kostki.

Mimo wszystko stanęła jednak na starcie w rywalizacji na 1000 metrów. Już po pierwszych okrążeniach wyraźnie było jednak widać, że nie jest w pełni sił. Aby awansować podjęła próbę kolejnego szalonego ataku. Dał jej co prawda drugie miejsce, ale… sędziowie wykluczyli ją za odpychanie.

- Czasem serce potrzebuje więcej czasu, żeby zrozumieć to, co twój umysł już wie. Pytano mnie wiele razy dlaczego startuję mimo kontuzji kostki. Wiedziałam, że nie jestem gotowa do startu, ale mimo wszystko wciąż miałam nadzieję, że uda mi się spełnić marzenia. Chciałam być inspiracją dla ludzi, żeby nigdy się nie poddawać. Przepraszam wszystkich, którzy we mnie wierzyli. Dziękuję za każdą oznakę wsparcia - napisała po ostatnim starcie w Pjongczangu.

Mistrzyni świata kończy igrzyska olimpijskie z usztywnioną nogą, poruszając się o kulach. Trudno będzie już za miesiąc podjąć realną próbę obrony tytułu mistrzyni świata. Jeszcze trudniej spełnić marzenie o olimpijskim złocie, czy choćby medalu. - Jest naprawdę silną kobietą. Jeśli to spotkałoby mnie, na pewno nie stanąłbym na starcie w następnym biegu. Mam nadzieję, że za cztery lata pojedzie ze mną do Pekinu - mówi partner życiowy Christie, węgierski łyżwiarz Shaolin Sandor Liu. O walkę Brytyjki o najwyższe pozycje na kolejnych igrzyskach będzie jednak niezwykle trudno. Szkotka ma 27 lat i niemal co roku zmaga się z kontuzją.

Gdyby ktoś dziesięć lat temu powiedział, że Europejka zdobędzie mistrzostwo świata w short tracku, nie mówiąc już o tym, że dokona tego Brytyjka, wielu zapewne pukałoby się w głowę. Dzięki złotemu medalowi z Pjongczangu najbardziej utytułowana na Starym Kontynencie jest od niedawna pierwsza w historii europejska mistrzyni olimpijska w tej dyscyplinie – Arianna Fontana.

Kariera Christie to historia wzlotów i upadków, wiary w siebie i heroicznej walki – historia kontuzji i powrotów do formy, ale także przegrywania – być może nie tyle na lodzie, co w głowie – najważniejszych biegów. O tym, czy zakończy się happy endem, przekonamy się za cztery lata.

Źródło: sport.tvp.pl