Nowakowska po sztafecie: mam do siebie żal...

Weronika Nowakowska (fot. PAP/Grzegorz Momot)
Polskie biathlonistki zajęły siódme miejsce w biegu sztafetowym. Biało-czerwone nie wykorzystały ogromnej szansy na medal. Ostatnią zmianę rozpoczynały na pierwszym miejscu. – Nadal to przeżywam. Bardzo trudno mi komentować. Z nieba przeszłyśmy do piekła – powiedziała biegnąca na ostatniej zmianie Weronika Nowakowska.

Biathlon: szalona sztafeta. Polki blisko medalu...

– Jest mi szalenie przykro, że nie udźwignęłam tego. Przyjęłam zmianę jako pierwsza, oddałam siódma. Trudno mi znaleźć jakieś mądre słowa – komentowała na gorąco.

Nowakowska nie najlepiej poradziła sobie na strzelnicy. Nie trafiła pięciu strzałów, była jednak w stanie obronić się przed karną rundą. Kluczowe było drugie strzelanie w pozycji stojącej, kiedy biało-czerwone wybiegły ze strzelnicy na siódmej pozycji.

– Wszystko się zmieniało. Możemy popatrzeć na czasy biegu. Będziemy analizować to w zespole. Wiem, że kibice nie chcą, dlatego nie namawiam... Krysia Guzik strzeliła rundę karną, za chwilę przybiegła pierwsza. Jeśli chodzi o mnie powinnam skorygować w lewo. Nie zrobiłam tego, strzeliłam dwa kanty i spudłowałam. Później udało mi się dobrać, obroniłam się przed rundą karną w stójce. Męczyłam się ja, Daria Domraczewa i Francuzka. Byłam w stanie obronić się przed rundą karną, ale było to stanowczo za mało, żeby przyprowadzić sztafetę na wyższym niż siódmym miejscu – stwierdziła.

– Mam do siebie żal. Zawsze można coś zrobić lepiej. Rozmawiałam "na gorąco" z trenerem i stwierdziliśmy, że niewiele dało się więcej zrobić. Przede wszystkim mam do siebie żal, że nie potrafiłam lepiej powalczyć z Irene Cadurisch i uciekła mi Iwona Fialkova. To były zawodniczki, które powinny być w moim zasięgu. Próbowałam do końca... – dodała po chwili.

Po zawodach kibice i eksperci spekulowali czy nie lepiej byłoby postawić na czwartej zmianie na Monikę Hojnisz. 31-latka stwierdziła, że przed startem nie było chętnej, żeby biec jako ostatnia.

– Ostatnia zmiana jest o tyle niewdzięczna, że nikt tego nie chce wziąć. Jest szalenie odpowiedzialna, trudna, biega się z najlepszymi zawodniczkami. Ktoś to musiał wziąć na bary, ja wzięłam i poradziłam sobie z tym tak jak poradziłam. Jedni powiedzą, że całkiem nieźle, inni że fatalnie, bo sprawiłam, że Polska jest na siódmym miejscu. Może małe rzeczy, takie jak dokonanie korekty w lewo w pozycji leżącej mogłyby zmienić wynik – przyznała.

Nowakowska nie zaliczy igrzysk w Pjongczangu do udanych. Polka zajmowała odległe miejsca w rywalizacji indywidualnej. Najwyżej uplasowała się w biegu indywidualnym na 15 kilometrów, gdzie szansę na pierwszą dziesiątkę zaprzepaściła na pierwszym strzelaniu.

– Pierwsza dwa starty były z różnych powodów nieudane. Po biegu długim powiedziałam trenerowi, że mogłabym zaczynać igrzyska... Prawdopodobnie za tydzień będę czuła się fantastycznie. Jest już po igrzyskach i na tym polega magia sportowego święta. Miało być sportowe święto, a to najsmutniejsze igrzyska, w jakich wzięłam udział. Nie tylko ze względu na wyniki... – zakończyła 31-latka, która po sezonie zakończy karierę.

Weronika Nowakowska ze łzami: najsmutniejsze igrzyska, w jakich brałam udział...
Źródło: SPORT.TVP.PL