Niedźwiedzki: to moje ostatnie igrzyska, kończę karierę

Konrad Niedźwiedzki (fot. PAP/Grzegorz Momot)
– Igrzyska dla mnie były nieudane. Myślę, że z końcem marca zakończę karierę – poinformował Konrad Niedźwiedzki po sobotnim starcie w biegu masowym. Brązowy medalista w drużynie sprzed czterech lat swoją ostatnią konkurencję w Pjongczangu zakończył na półfinale.

Niedźwiedzki – jeden z najbardziej doświadczonych polskich łyżwiarzy szybkich – w Pjongczangu startował w trzech konkurencjach. Na 1000 metrów był 23., na 1500m – 20., a w sobotnim biegu masowym zajął 10. miejsce w półfinale. Jak później przyznał... źle policzył punkty i myślał, że sam pierwszy sprint wystarczy mu do awansu.

W rozmowie z Aleksandrem Dzięciołowskim padło też pytanie o przyszłość. – To był mój ostatni bieg na igrzyskach olimpijskich. Są jeszcze mistrzostwa świata w wieloboju oraz finał Pucharu Świata i najprawdopodobniej to będą moje dwa ostatnie występy. Igrzyska utwierdziły mnie w tej decyzji. Szykowałem się cztery lata, wyjechałem z kraju, zrobiłem bardzo wiele, by na tych igrzyskach pojechać, a idzie to wszystko trochę pod górę... Myślę, że nie znajdę już w sobie tyle motywacji, żeby kolejne cztery lata próbować – wyjaśnił.

Mam już cztery igrzyska na karku, to już jest spore doświadczenie. Codziennie cieszę się z medalu, który zdobyliśmy z chłopakami cztery lata temu i myślę, że powoli będę stawiał kropkę za moją karierą – dodał.

Niedźwiedzki razem ze Zbigniewem Bródką i Janem Szymańskim w Soczi zdobyli brąz w drużynie wygrywając w decydującym biegu z Kanadyjczykami. Na igrzyska w Pjongczangu męska drużyna w ogóle się nie zakwalifikowała.

Bródka, rok starszy od Niedźwiedzkiego, po powrocie z Korei również przyznał, że rozważa zakończenie kariery. – Nie podjąłem jeszcze decyzji. Zastanawiam się, czy będę kontynuował karierę. Potrzebuję chwilę na analizę ostatniego czterolecia i tego sezonu. Bardzo bym chciał dalej jeździć, ale muszę to przeanalizować na tyle dokładnie, żeby nie rozczarować nikogo, ani samego siebie – mówił.
Zostaliśmy z tyłu. To niepokojące – Nie jest tajemnicą, że nasze doświadczone panczenistki to indywidualistki, które chodziły własnymi drogami. Przed igrzyskami potrafiły się jednak dogadać i skutki były medalowe. Teraz porozumienia zabrakło – ocenia Piotr Dębowski, komentator łyżwiarstwa szybkiego w Telewizji Polskiej w rozmowie z Aleksandrem Dzięciołowskim.

Źródło: Sport.tvp.pl/olimpijski.pl