Coraz droższa zabawa. Nadchodzi zmierzch igrzysk?

Prezydent MKOl Thomas Bach (L) (fot. Getty)
Pjongczang 2018, Tokio 2020, Pekin 2022... Kibice w Europie muszą przyzwyczaić się do nocnych transmisji z igrzysk olimpijskich. W zamian mogą się cieszyć, że to nie w ich krajach igrzyska będą organizowane. To coraz droższa i coraz mniej opłacalna zabawa, dlatego coraz mniej państw chce się jej podjąć. Jaka jest przyszłość olimpizmu?

Historyczna tabela medalowa ZIO. Niemcy nadal na szczycie

Chęć organizacji zimowych igrzysk olimpijskich 2022 wyraziły m.in. Sztokholm, Oslo, Lwów i Kraków. Każda z tych kandydatur została jednak wycofana po tym jak sprzeciw wyrazili obywatele. Ostatecznie do rywalizacji stanęły tylko dwa miasta: Ałmaty i Pekin. Oba z krajów, w których "głos ludu" bynajmniej nie jest decydujący. Byle tylko "pokazać się światu", każdym kosztem. Dziś już wiadomo, że to stolica Chin będzie pierwszym miastem w historii, które zorganizuje zarówno letnie (2008), jak i zimowe igrzyska.

Kibice sportów zimowych na pewno doskonale pamiętają, jaką dyskusję wzbudził pomysł organizacji ZIO w Krakowie, Zakopanem i na Słowacji. Mieszkańcy stolicy Małopolski w referendum jednoznacznie dali do zrozumienia, że regionu po prostu na to nie stać. Sam start w wyborach miał kosztować 209 milionów złotych, a koszt organizacji całej imprezy – dokładnie 21 mld 316 mln 180 tys. 137 zł.

Rzecz w tym, że realny koszt igrzysk praktycznie zawsze przerasta ten szacunkowy. Negatywny rekord należy do Soczi, w którym zapowiadano koszt rzędu 10,3 mld dolarów, a skończyło się na kwocie ponad pięć razy większej. Oficjalny koszt igrzysk w Pjongczangu nie jest jeszcze znany. Na razie mówi się o 13 miliardach dolarów. To o sześć miliardów więcej niż zakładano w projekcie.

(fot. businessinsider.com.pl)

Rokrocznie w mediach pojawiają się zdjęcia z opuszczonych obiektów, na których rozgrywano zawody przed laty. Fatalnym wzorcem pod tym względem jest Rio de Janeiro, gdzie zupełnie nie pomyślano o przyszłości i dziś stadiony, hale i trasy letnich igrzysk 2016 niszczeją. A przecież lekką reką wydano na nie ogromne (i publiczne) pieniądze. Tutaj pochwalić należy Koreańczyków, którzy wpadli na to, by stadion, na którym organizowano ceremonię otwarcia i zamknięcia, po zakończeniu igrzysk paraolimpijskich po prostu... rozebrać.

Ale przecież igrzyska to nie tylko obiekty. – Tak wielka impreza wymaga budowy wioski olimpijskiej, której koszt waha się od 1 do 3 mld dol. Wymaga budynku dla mediów (od 0,5 do 1 mld), wioski medialnej, przestrzeni na ceremonie medalowe, terenów zielonych i zorganizowanego transportu, szczególnie dla działaczy MKOl – wymienia w rozmowie z "Business Insider" profesor Andrew Zimbalist, autor książek i publikacji poświęconych organizacji igrzysk. Montreal – gospodarz IO w 1976 roku – spłacał długi zaciągnięte na ich organizacje przez 30 lat.

Koszty nie kończą się na tych wymiernych, finansowych. – W Korei doprowadzono do zniszczenia całego pasma górskiego, zamieszkujące go gatunki drzew i zwierzą są bliskie wyginięcia – zdradza Zimbalist.

Swoje robi też pazerność MKOl-u. Jeszcze w latach 90. komitet olimpijski pobierał dla siebie tylko 4 procent wpływów ze sprzedaży praw do transmisji. Reszta trafiała do organizatorów. Tymczasem w 2016 roku już 70 proc. pieniędzy za prawa telewizyjne trafiło do MKOl-u.

(fot. businessinsider.com.pl)

Nic dziwnego, że liczba miast chętnych na organizację igrzysk systematycznie spada (patrz: wykres powyżej). O organizację imprezy w 2004 roku walczyło 12 kandydatur, o zawody w 2020 roku – pięć, a od te w 2022, jak już pisaliśmy, tylko dwie.

Czy ruch olimpijski zbliża się do ściany i za kilka lat w ogóle zabraknie chętnych na organizację igrzysk? Mimo wszystko, nie zanosi się na to.

Po pierwsze, nadal są to bardzo popularne imprezy, chętnie oglądane na całym świecie. W ostateczności MKOl może zaprosić do organizacji kraje, które mają już gotową infrastrukturę. Już widzimy pierwsze tego oznaki, bo przecież część zimowych igrzysk w Pekinie, w 2022 roku będzie można przeprowadzić na arenach, które gościły sportowców i kibiców podczas letnich IO 2008.

Po drugie, są jeszcze kraje bogate na tyle, że kilka miliardów dolarów w jedną czy drugą stronę nie zrobi im wielkiej różnicy. Dziwnym trafem, w większości są to również kraje, w których decyzja o organizacji tak wielkiej imprezy należy przede wszystkim do rządzących, a obywatele nie mają w tej kwestii wiele do powiedzenia. Gospodarzem piłkarskich mistrzostw świata 2022 będzie Katar. Kwestią czasu jest aż MKOl nawiąże do pomysłów FIFA...

Być może nie będzie musiał uciekać się do takich środków, bo nadal w wielu państwach pragmatyzm przegrywa jeszcze ze sportowym romantyzmem i wiarą w mieszkańców w potężne wpływy z promocji i turystyki. Takie zapewnienia płyną przecież od każdego komitetu organizacyjnego. Dowód? Za organizacją letnich igrzysk u siebie opowiedziało się 70 proc. mieszkańców Tokio, 76 proc. mieszkańców Madrytu i 83 proc. mieszkańców Stambułu.

Coraz częściej pada też pomysł wybrania, jednej stałej lokalizacji na wszystkie przyszłe edycje igrzysk. Prof. Zimbalist proponuje Los Angeles. Gospodarz letnich IO 2028 już dziś ma niemal gotową infrastrukturę. Na razie MKOl jest sceptyczny, ale za kilkanaście lat może już nie mieć wyboru...

Gospodarze nadchodzących igrzysk olimpijskich:
2020 (letnie) – Tokio
2022 (zimowe) – Pekin
2024 (letnie) – Paryż
2026 (zimowe) – ? (na razie ubiegają się Sion, Sapporo, Sztokholm i Calgary)
2028 (letnie) – Los Angeles

Źródło: Sport.tvp.pl/businessinsider.com.pl