Igor Sikorski już z medalem. "Czuję radość i... ulgę"

Igor Sikorski (fot. Getty)
14 marca 2018 roku przejdzie do historii paraolimpijskiego narciarstwa alpejskiego w Polsce. Po dokładnie 30. latach przerwy doczekaliśmy się olimpijskiego sukcesu w tej dyscyplinie. Brązowy medal Igora Sikorskiego to pierwszy od ośmiu lat krążek paraigrzysk dla biało-czerwonych.

Mamy pierwszy medal! Sikorski z brązem

Igor Sikorski startował w slalomie gigancie pod presją. Poprzednie występy nie poszły tak jak sobie zaplanował. W zjeździe był 15., superkombinacji nie ukończył. Mówi się o nim, że jak dociera do mety – staje na pudle. Jak nie kończy, to dlatego, że idzie na całość. Takich sytuacji było sporo, może dlatego zyskał ksywkę "DNF" (did not finish) – tak określa się tych, którzy nie ukończyli przejazdu.

W środę po pierwszym przejeździe był trzeci i to dało nadzieję na podium. Wywołało też ogromne nerwy. Napięcie okazało się duże, bo stawka była wysoka, a wielu zawodników nie kończyło przejazdów. Sikorski to wytrzymał, skupił się przede wszystkim na tym, żeby dobrze pojechać, co okazało się kluczem do sukcesu.

– Mocno się koncentrowałem przed tym startem. Technicznie jestem przygotowany, bo dużo pracujemy nad slalomami, a mniej czasu poświęcamy na konkurencje szybkościowe. Wielu zawodników popełniało błędy na trasie, która nie była łatwa. Robiły się dziury. Mnie udało się dobrze pojechać i to wszystko.

Do skwitowania medalu słowami "to wszystko" potrzeba było prawie dekady. Dokładnie dziewięć lat minęło odkąd Igor Sikorski pojawił się w kadrze i, jak twierdzi Łukasz Szeliga, prezes Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego, od razu dostrzegł w nim materiał na świetnego sportowca.

– Zawsze robi swoje i daje z siebie maksa. Uważnie słuchał i wykonywał polecenia oraz plany treningowe. I przede wszystkim intensywnie pracował nie oglądając się na innych. Wyznaczył sobie cel, którego część dziś osiągnął. Mówię część, bo założę się, że Igor marzy jeszcze o Mazurku Dąbrowskiego – kwituje Szeliga, który sam trzykrotnie startował w igrzyskach paraolimpijskich.

Igor Sikorski współpracuje z Szeligą od lat. Obaj kochają narciarstwo alpejskie. Być może dlatego w pierwszych słowach do Sikorskiego Szeliga powiedział, że wywalczony w środę brąz jest również trochę dla niego, bo nie będzie już musiał tłumaczyć, że warto inwestować w zimowe sporty.

– Ten medal dał mi radość i ulgę, bo wszyscy od początku mówili o moich szansach w Pjongczangu – powiedział Sikorski po przybyciu na metę – Cieszę się, że mogłem to zrobić dla naszego kraju i ludzi, którzy nas wspierają. To również jest ich sukces. Dziękuję! Igrzyska jeszcze się nie skończyły. Za kilka dni start w slalomie i może uda mi się coś wywalczyć. Teraz czuję się mocniejszy.

Szczęście złotego koloru trafiło do wyśmienitego norweskiego zawodnika Jespera Petersena, srebro zgarnął Tyler Walker z USA – czyli światowa czołówka narciarstwa alpejskiego uprawianego na tzw. "bobach". W sobotę slalom, czyli koronna konkurencja naszego zawodnika, w której jest aktualnym wicemistrzem świata. Część marzeń już się spełniła.

Igor Sikorski: nie można się poddawać. Praca przyniosła efekty!
Źródło: Informacja prasowa