• Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Drukuj

08.02.2012

Isinbajewa: będę bić rekordy świata

Źródło: PAP/mż

Jelena Isinbajewa wygrała konkurs skoku o tyczce podczas mityngu Pedro's Cup w Bydgoszczy. Rosjanka marzy o powrocie do wielkiej formy. – Mentalnie, fizycznie i psychicznie jestem już gotowa na rekordy – mówi najlepsza zawodniczka w historii skoku o tyczce.

– Moja technika nie jest stabilna – mówi Jelena Isinbajewa (fot. PAP/Tytus Żmijewski)

Podziel się:   Więcej

Rosjanka popełnia jeszcze techniczne błędy
Foto: PAP/Tytus Żmijewski

– Wygrana i wynik 4,68. Jest pani usatysfakcjonowana?
Jelena Isinbajewa:– Nie jestem zadowolona z rezultatu, a tylko ze zwycięstwa. Chciałam uzyskać 4,90. Niestety, nie udało się.

– Dlaczego wybrała pani Bydgoszcz zamiast zawodów w Doniecku?
– W Doniecku startowałam osiem razy z rzędu, a w tej chwili potrzeba mi zmiany. Dlatego zdecydowałam się na Bydgoszcz. W Pedro's Cup wystąpiłam po raz trzeci. Ostatnio, gdy tu byłam, przegrałam ze Swietłaną Fieofanową. Może to był też dla mnie bodziec, by znowu tu przyjechać?

– Ale tutaj pani nie poprawiła nigdy rekordu świata, a w Doniecku kilkakrotnie.
– To prawda, ale ja lubię Bydgoszcz. Tym razem szczególnie mi się podobało i skłaniam się ku temu, by za rok znowu tutaj przyjechać.

– W ostatnim okresie wiele się zmieniło w pani życiu. Przede wszystkim wróciła pani do swojego pierwszego trenera Jewgienija Trofimowa.
– To jest krok w dobrym kierunku. Zawsze jak podejmuję jakąś decyzję bardzo długo się nad nią zastanawiam. Niczego nie robię w pośpiechu i bez przeanalizowania całej sytuacji. Sama w tej chwili widzę, że wszystko idzie ku lepszemu. Moje skoki w 2009 roku były do niczego, kompletnie się posypałam. Teraz widzę, że powoli wraca moja dyspozycja z najlepszych lat, gdy biłam rekord świata. Już prawie wydobrzałam.

– Kibice w hali Łuczniczka chcieli być świadkami ataku na rekord świata...
– Oj, do tego jeszcze potrzebuję czasu. Moja technika nie jest jeszcze stabilna, popełniam błędy. Jestem jednak pewna, że wrócę do wykonywania skoków nad poprzeczką zawieszoną bardzo wysoko. Pracuję nad tym z trenerem każdego dnia, i to niezwykle ciężko. Mentalnie, psychicznie i fizycznie jestem już gotowa. Brakuje tylko techniki. Wierzę, że będę biła rekordy świata.

– Z optymizmem więc podchodzi pani do rywalizacji w Londynie w igrzyskach olimpijskich?
– Nie myślę o tym jeszcze. Mam pośrednie cele przed sobą, a najbliższy to halowe mistrzostwa świata w Stambule. Później zobaczymy co będzie.

Zobacz również: Pedro's Cup: triumfy Polaków, powrót carycy


 
 
 
...