Sport: ME Barcelona 2010

  • Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Drukuj

01.08.2010

Lewandowski: byłem pewny siebie

Źródło: PAP

Marcin Lewandowski jako pierwszy polski lekkoatleta wyjechał pod koniec ubiegłego roku na zgrupowanie do Kenii. Tam poznał miejscowe obyczaje oraz tajemnicze mikstury, po czym w sobotę zdobył złoty medal 20. mistrzostw Europy w Barcelonie w biegu na 800 m. Brązowy medal zdobył w tej konkurencji Adam Kszczot.

Marcin Lewandowski zapewnił sobie zwycięstwo udanym finiszem (fot.PAP/Bartłomiej Zborowski)

Czytaj także

Podziel się:   Więcej
– Jak pan ocenia swoją aktualną formę?
Marcin Lewandowski: Jest na pewno życiowa. Dlatego wierzyłem w zwycięstwo i byłem pewny siebie. Swoją siłę udowadniałem niejednokrotnie na mityngach, a tu w biegu eliminacyjnym i półfinałowym. Pokazywałem na co mnie stać, a w sobotę zrobiłem dokładnie to samo.

– Jaką przyjął pan taktykę na finałowy bieg?
– Koncentrowałem się na tym, by trzymać się czołówki. Tempo było dość wolne, dlatego gdy pozostało 300 m do mety zacząłem ”rozkręcać imprezę”. Ważne było, żeby ustawić się po zewnętrznej stronie. Nie chciałem zostać zamknięty, wolałem minimalnie nadrabiać. Wiedziałem, że na ostatnim łuku będzie walka o wszystko. Ostateczne depnięcie było na 150 m do mety, a na ostatniej prostej postawiłem kropkę nad i. Udało się, a ja po raz kolejny udowodniłem, że umiem walczyć i za darmo skóry nie sprzedaję.

– Jak wyglądały przygotowania tuż przed biegiem?
– Wszystkie przygotowania wyglądają jak wyprawa na wojnę. Najpierw ze stadionu rozgrzewkowego idziemy 500 m tunelami na główną arenę imprezy. Każdy ma głowę w dole, nikt się nie odzywa, pełna koncentracja. Z Adamem czasami próbowaliśmy coś powiedzieć, żeby rozluźnić troszeczkę atmosferę, ale to była tak naprawdę tylko gra słów, by rywale wiedzieli, że jesteśmy pewni siebie.

– Ale właściwym celem są chyba igrzyska olimpijskie w Londynie?
– Tak, to jest impreza docelowa i dlatego już teraz zastanawiamy się z bratem, czy przyszłego sezonu nie odpuścić, żeby lepiej przygotować się do igrzysk za dwa lata. Bierzemy pod uwagę nawet odejście od 800 m i przerzucenie się na 400 m, co pozwoliłoby mi popracować nad szybkością. Tak samo zrobił cztery lata temu w Goeteborgu mistrz olimpijski z Aten Jurij Borzakowski. Nie wystartował na swoim koronnym dystansie, a o połowę krótszym. Dopóki jestem młody trzeba wytrenować szybkość, bo wytrzymałość można zrobić zawsze.
 
 
 
...