Frankiewicz: serce boli jak się biega
Źródło: PAPOsiem kilometrów rozbiegania wzdłuż plaży w Barcelonie – w taki sposób Wioletta Frankiewicz przygotowuje się do piątkowego finału na 3000 m z przeszkodami w 20. mistrzostwach Europy. Jak przyznała, serce boli z zazdrości, gdy spogląda na wczasowiczów.
Do rywalizacji wraca po rocznej przerwie spowodowanej kontuzją stopy. – W końcu się coś ruszyło. Mogłam spokojnie przygotowywać się do sezonu i są tego efekty. Szyki pokrzyżowała mi nieco choroba, której nabawiłam się tydzień przed mistrzostwami, ale mam nadzieję, że nie odebrała mi zbyt wiele z formy i na finał jeszcze wystarczy – dodała.
Otuchy dodały jej eliminacje, które przebrnęła z łatwością. – Biegało mi się naprawdę rewelacyjnie, nie czułam żadnych kryzysów, czy bólów mięśni. Teraz doceniam to, że trenowałam w Spale w nie mniejszym upale. W Barcelonie dzięki temu aż tak się nie męczę. Organizm zdołał się do takich temperatur przyzwyczaić – zaznaczyła podopieczna Zbigniewa Króla.
Frankiewicz jest już doświadczoną zawodniczką. W dorobku ma brązowy medal mistrzostw Europy z Goeteborga (2006), ale nie zawsze było tak dobrze. Srogą naukę dostała w 2005 roku w mistrzostwach świata w Helsinkach. Była jedną z faworytek. Prowadziła przez większą część dystansu, by na cztery okrążenia do mety niemal stanąć w miejscu. Rywalki ją mijały, a ona uplasowała się na 14. miejscu.
– To była bardzo dobra lekcja dla mnie, a także i dla trenera. Myślę, że rutyna i spokój nas uratują – podkreśliła.
Frankiewicz przed piątkowym finałem nie chce podgrzewać atmosfery. Wie, że jest dobrze przygotowana, ale wszystko zależy od dyspozycji dnia. Uważa, że bieg zostanie poprowadzony w szybkim tempie, a o medalach zadecyduje końcówka.
– Podejrzewam, że finał nie będzie wolny. Są Rosjanki, jest Marta Domingez – one będą chciały rozprowadzić bieg szybko, bezpiecznie i ścigać się na końcu. Raczej nie będą chciały ryzykować, bo wtedy jest zazwyczaj plątanina i przepychanki. Łatwo nie będzie – oceniła i dodała, że dopóki kolec na tartanie i nogi same biegną to zawsze jest szansa na walkę o najwyższe miejsca.
Kobiecy finał na 3000 m z przeszkodami zaplanowano na piątek na godz. 20.25.
Dróżdż: przyjechałem, żeby się uczyć
Trybańska: powtórzyć ten wynik w finale
Noga: jest dobrze, powinno być jeszcze lepiej
Czwartkowy poranek w Barcelonie (podsumowanie)