Sport: MŚ w Daegu

  • Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Drukuj

04.09.2011

"W Daegu nic nam nie wychodziło"

Źródło: PAP/msk

Gorzką pigułkę musieli przełknąć polscy lekkoatleci w 13. mistrzostwach świata w koreańskim Daegu. Jedyny medal, złoty, zdobył tyczkarz Paweł Wojciechowski. Zawodzili natomiast najwięksi faworyci. – Nic nam tu nie wychodziło – ocenił prezes PZLA Jerzy Skucha.

Tomasz Majewski był jednym z faworytów do medalu, ale spisał się poniżej oczekiwań (fot. PAP/EPA)

Podziel się:   Więcej
Przed dwoma laty w Berlinie Polacy do kraju wrócili z dorobkiem ośmiu medali. Teraz szans było nie mniej. Niepowodzenia dotknęły jednak najbardziej doświadczonych zawodników.

– W stolicy Niemiec wyszło nam wszystko, a do tego były miłe niespodzianki. W Daegu nic nam nie wychodziło, jedynie Paweł Wojciechowski spisał się rewelacyjnie. Spójrzmy na to jednak realnie. Polska lekkoatletyka jest gdzieś pomiędzy Berlinem a Daegu. Jako matematyk określiłbym, że średnia arytmetyczna wychodzi cztery i pół medalu. Prawdopodobnie jesteśmy właśnie w tym miejscu – powiedział Skucha.

Mimo wszystko prezes stara się zachowywać resztki optymizmu. – Nic w przyrodzie nie ginie, więc jeśli nam teraz nie wyszło, to dobrze powinno być w przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich w Londynie. Taka czarna passa nie powinna nam się już powtórzyć – stwierdził.

Było podobnie jak w Sewilli...


Przypomniał też analogiczną sytuację sprzed paru lat, kiedy polscy lekkoatleci w Sewilli, na rok przed igrzyskami w Sydney, zdobyli tylko jeden medal i to również złoty (4x400 mężczyzn), a z Australii wrócili z trzema krążkami.

– W Hiszpanii czekaliśmy wtedy na medal do ostatniego dnia imprezy. Wtedy też nic nie wychodziło. Robert Korzeniowski został zdyskwalifikowany, młociarze zawiedli... Oby historia się powtórzyła – powiedział.

Skucha nie chciał przyznać kto zawiódł go najbardziej, ale wymienił parę nazwisk. – Nie chciałbym kategoryzować, to chyba dla wszystkich oczywiste. Tomek Majewski i Piotrek Małachowski to zawodnicy, którzy przyjechali tutaj po medal, a nie weszli do ścisłego finału. Byłem przekonany, że Ania Rogowska, mimo że miała problemy zdrowotne skoczy swoje i stanie na podium. Również na medal Anity Włodarczyk w duchu liczyłem. To właśnie w tych konkurencjach jest największy niedosyt – zaznaczył.

Sztafeta 4x100 m zajęła wysokie czwarte miejsce. Od lewej stoją: Robert Kubaczyk, Kamil Kryński, Paweł Stempel i Dariusz Kuć
Foto: PAP/EPA

Czas na potężny wstrząs!

Prezes PZLA przyznał, że nie wie jak w tej chwili wybrnąć z sytuacji. Analiza byłaby znacznie łatwiejsza, gdyby ci zawodnicy zajęli czwarte, piąte miejsca po walce, oni znaleźli się natomiast na jeszcze dalszych pozycjach.

– Wtedy mówiłoby się, że się nie udało, ale następnym razem będzie lepiej. Teraz trzeba czymś wstrząsnąć; jeszcze nie wiem czym i prawdopodobnie nie wiedzą tego też oni sami – dodał.

W tych mistrzostwach nie brakowało jednak również czwartych miejsc. Polacy w dorobku mają ich aż pięć: Kamila Chudzik (siedmiobój), Żaneta Glanc (dysk), Łukasz Michalski (tyczka), Marcin Lewandowski (800 m) i męska sztafeta 4x100 m.

– I to są najczęściej zawodnicy, którzy zrobili nam miłe niespodzianki i otarli się o podium. Jestem bardzo zadowolony z ich postawy – podkreślił.

Będą chudsze portfele


Teraz niektórych lekkoatletów czekają zmiany. Zwłaszcza, że zagrożone jest ich miejsce w elitarnym klubie Londyn 2012, który najlepszym zapewnia przygotowania do igrzysk.

– Kiedy stworzono elitarny klub to nam, jako PZLA, pieniędzy nie dołożono. Kosztem całego budżetu związku wydzielono budżet na klub Londyn. Mam nadzieję, że pozostanie on w ramach tego co mieliśmy, jeśli tak będzie to nikomu na szkolenie nie zabraknie – wspomniał Skucha.

Mimo wszystko zawodnicy poczują różnicę w portfelu. – Niektórzy mogą zostać pozbawieni stypendiów ministerialnych. Również kontrakty trenerskie będą znacznie niższe. Tego PZLA nie przeskoczy, bo to jest rozporządzenie ministra – dodał.

Mistrzostwa świata w Daegu zakończyły się w niedzielę, 4 września. Polska reprezentacja zdobyła w nich jeden medal – po złoto skoczył tyczkarz Paweł Wojciechowski (SL WKS Zawisza Bydgoszcz).

Czytaj również: Rekord świata Jamajki! Polacy krok od medalu

 
 
 
...