Strona główna  » Inne  » Sporty walki  » Boks
  • Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Drukuj

03.11.2009

Życie Kliczki zagrożone?

Źródło: sport.tvp.pl/boxingnews.pl

Żona bokserskiego mistrza świata federacji WBC Witalija Kliczki - Natalia wyznała ukraińskim mediom, że boi się o życie swojego męża. Obawa o starszego z barci Kliczków wynika nie ze strachu przed kolejnymi walkami w ringu, lecz z jego zaangażowania politycznego w sprawy Ukrainy.

Witalij Kliczko ma zamiar rozprawić się z korupcją tak samo jak czyni to z ringowymi rywalami (fot.PAP/EPA)

Ukraiński mistrz w ostatnim czasie bardzo zaangażował się w politykę w ojczystym kraju. Wraz ze swoim ugrupowaniem „Doktor Stalowa Pięść” zamierza zwalczyć wszechobecna u naszych wschodnich sąsiadów korupcję.

- Polityka jest o wiele bardziej niebezpieczna niż boks. W boksie obowiązują jakieś zasady, natomiast w polityce nie ma żadnych zasad. Tam wszystko dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Moja żona uważa, że jestem w niebezpieczeństwie. Jeżeli masz pieniądze to na Ukrainie możesz kupić praktycznie każdego - sędziów, polityków i dziennikarzy. Kobiety zawsze boją się o swoich mężczyzn. Ja jako facet nie odczuwam jednak strachu. Mam zamiar walczyć z korupcją. Chcę żyć w demokratycznym kraju. Trudno patrzeć na to co dzieje się w moim kochanym kraju. Kocham mój kraj, moją rodzinę i moich rodziców. Mogę zabrać wszystko i zostać w Los Angeles czy Hamburgu gdzie mam domy, ale nie chcę tak zrobić. Chcę, aby na Ukrainie żyło się dobrze. To mój cel. - powiedział Witalij Kliczko.

W połowie października popularny Witek znalazł się w samym centrum awantury politycznej w Radzie Miasta Kijowa. Mierzący dwa metry sportowiec i jego zwolennicy próbowali uniemożliwić otwarcie sesji, na której miał być omawiany temat przekazania pod inwestycje dziesiątków hektarów ziemi w stolicy Ukrainy.

Starszy z braci Kliczków jest radnym Kijowa od 2006 roku i już dwukrotnie występował przeciwko władzom miasta, zarzucając im łamanie prawa, ale za każdym razem wygrywali zwolennicy mera stolicy Leonida Czernowieckiego.