Zamieszanie w Japonii przed mundialem. "Wenger zabrałby nas w inny świat"

Jakub Łokietek
09 kwi, 15:26 | Japonia
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
Akira Nishino (L) i Arsene Wenger (fot. Getty Images)
Japonia dwa miesiące przed mistrzostwami świata dokonała bardzo odważnej decyzji, zwalniając trenera – Vahida Halihodzicia, zastępując go dotychczasowym dyrektorem sportowym kadry – Akirą Nishino. – To naprawdę zła decyzja. JFA zmarnowała trzyletni plan. Ta nominacja będzie mieć opłakane skutki w przyszłości. Kto będzie chciał pracować z federacją, która dwa miesiące przed mundialem zwalnia trenera? – powiedział w rozmowie ze SPORT.TVP.PL Yuhei Yamaguchi, dziennikarz japońskiej wersji piłkarskiego portalu Goal.com.

Grali kadrowicze. Weekend bez Lewandowskiego, ale pozostali pokazali moc

Czarne chmury nad Halihodziciem wisiały już od dłuższego czasu. W trakcie ostatniego zgrupowania selekcjoner publicznie zarzucał piłkarzom brak zaangażowania i profesjonalizmu. – JFA (Japońska Federacja Piłkarska, przyp. red.) mogła już go zwolnic we wrześniu. Wtedy zostałoby 9-10 miesięcy na przebudowanie składu. Nishino natomiast nie ma doświadczenia na mundialu. Nie jest odpowiednim zastępstwem – stwierdził Koki Harada, pracujący dla "The Tokyo Chunichi".

Podobnego zdania są nie tylko eksperci, ale większość kibiców w Japonii, choć jeszcze nie dawno wieszali psy na byłym selekcjonerze. – Niektórzy chcieli go zwalniać w marcu po słabym meczu w Belgii – stwierdził Harada. – Halihodzić jest ekscentrykiem, nie jest do końca zwyczajny. Po ostatnich sparingach problemy są poważne, ale myślę, że w momencie powołań do 23-osobowego składu zespół stałby się solidniejszy – zapewnił.

Myślę, że najlepszym wyborem byłby Arsene Wenger. Jest drogi, ale zabrałby nas w zupełnie inny świat

Ma braki w kontaktach z ludźmi – uzupełnił Yamaguchi. – Jest bezpośredni i wyraża się jasno. Jego charakter był trudny do zniesienia i zaakceptowania dla Japończyków. Słyszałem, że część zespołu nie chciała z nim pracować, ale dodatkowo sponsorzy nie byli zadowoleni, bo nie wystawiał największych gwiazd.

Vahid Halihodzić (fot. Getty Images)

Strażak potrzebny od zaraz

Bośniaka zastąpi Nishino, który kilka lat temu święcił triumfy z Gambą Osaka, wygrywając między innymi azjatycką Ligę Mistrzów. – To było bardzo dawno temu i te osiągnięcia są nieporównywalnie mniejsze od tych Halihodzicia. Jeszcze przed chwilą był jedynie dyrektorem sportowym. Naprawdę trudno to zrozumieć – powiedział Yamaguchi.

Przed nowym selekcjonerem trudne zadanie. Ma dwa miesiące, aby zlepek piłkarzy znów utworzył drużynę i zaprezentował się dobrze w Rosji. – Nishino musi porozmawiać z kluczowymi zawodnikami i zdecydować jak powinni grać. Każdy zawodnik teraz ma swoją opinię i swój pomysł – zapewnił Harada.

Japonia nie jest jednak na straconej pozycji. W przeszłości borykała się już z podobnymi problemami, a mimo to potrafiła ostatecznie odnieść sukces. – Mieliśmy poważne problemy przed mistrzostwami w 2010 roku. Takeshi Okada zmienił taktykę na bardzo defensywną i wyszliśmy z grupy. Ale w Japonii nie lubimy takiej gry. Jeśli Nishino zdecyduje się na to samo, to będzie katastrofa, bo nasza grupa na mundialu jest bardzo trudna. Mocnym punktem trenera jest jednak analizowanie przeciwnika i tworzenie strategii – dodał.

Na konieczność dobrania odpowiedniego ustawienia zwrócił uwagę także Yamaguchi. – Jakość japońskich piłkarzy nie jest wielka. Potrzebujemy trenera, który odpowiednio ułoży zespół i będzie miał zmysł analityczny… właśnie taki jest Halihodzić.

Osiągnięcia Nishino są nieporównywalnie mniejsze od tych Halihodzicia. Jeszcze przed chwilą był jedynie dyrektorem sportowym. Naprawdę trudno to zrozumieć...

Opcja awaryjna

Najprawdopodobniej przygoda Nishino z japońską kadrą nie potrwa jednak długo. Jego kontrakt obowiązuje jedynie do zakończenia mundialu, a JFA ma już kandydatów na miejsce selekcjonera. – Z pewnością to tylko przejściowa sytuacja. Japoński związek chce mieć trenera z kraju i najprawdopodobniej będzie to Makoto Teguramori – był asystentem Halihodzicia i pewnie pozostanie w sztabie. Celem jest przygotowanie się do gry w Pucharze Azji w styczniu 2019 i zapewne w Copa America w lipcu. Wydaje mi się jednak, że to zła decyzja. Brakuje mu doświadczenia w dużych turniejach – ocenił Harada.

Akira Nishino

Kto jak nie on? Wyboru nie ma wielkiego, ale japońscy dziennikarze mają swoich faworytów, choć nie wszyscy wydają się być w zasięgu. – Myślę, że najlepszym wyborem byłby Arsene Wenger. Jest drogi, ale zabrałby nas w zupełnie inny świat – zapewnił.

Na razie trzeba jednak odłożyć marzenia na bok i skupić się na najbliższych celach. W grupie z Polską i Kolumbią Japonia wydaje się być najsłabszą drużyną. Posiada jednak mocne strony, na które należy zwrócić uwagę. – Największym atutem będzie odwaga. Zawodnicy z tym trenerem są w stanie być solidni. Nie mamy nic do stracenia. Mam nadzieję, że pójdziemy drogą Kostaryki w 2014 i Ukrainy w 2006 roku – wyraził nadzieję dziennikarz "The Tokyo Chunichi".

Dla każdego trenera to trudna sprawa objąć zespół dwa miesiące przed wielkim turniejem, nawet gdy zna zespół. Jeśli Japonia nie zaprezentuje się dobrze, to nie będzie to jego wina. Mimo to będzie musiał ponieść pewną odpowiedzialność po mistrzostwach – dodał Yamaguchi.

Japonia rozpocznie mistrzostwa świata 19 czerwca meczem z Kolumbią. Pięć dni później zagra z Senegalem, a 28 czerwca z Polską. Transmisja spotkań w Telewizji Polskiej, ale również na stronie SPORT.TVP.PL i w aplikacji mobilnej.