Odlot z portu Ronaldo. "Nie wspominaj o Messim"

Filip Kołodziejski
17 maj, 09:20 | Portugalia
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
Cristiano Ronaldo (fot. Getty Images)
Funchal to rodzinne miasto Cristiano Ronaldo. Portugalczycy traktują tu kapitana reprezentacji jak bohatera narodowego. – Często rozmawiamy z turystami i opowiadamy historie związane z idolem. Sport jest po to, by zbliżać. Piłkarze o tym pamiętają – stwierdził Rui Caster, mieszkaniec Madery.

Ostatnia szansa Ronaldo? Portugalia chce kolejnego triumfu

Wystarczył tydzień, by zorientować się, że na jednej z najpiękniejszych wysp Starego Kontynentu niemal wszyscy mieszkańcy są "uzależnieni" od informacji piłkarskich. Na Maderze przez całą dobę w pubach, restauracjach i kawiarniach właściciele udostępniają gościom spotkania ligi portugalskiej, Ligi Mistrzów i innych rozgrywek. Nikt nie zwraca uwagi na to, że niepostrzeżenie ogląda już powtórki...

Młodzieńcy urodzeni w tej części świata marzą, by zostać następcą Cristiano Ronaldo. Zawodnik Realu Madryt jest postrzegany jako jeden z największych autorytetów. Potwierdzeniem tych słów jest rozmowa ojca z synem w muzeum zdobywcy pięciu Złotych Piłek.

O: – Tutaj masz zdjęcia z 2000 roku. Ronaldo zaczynał grę na najwyższym europejskim poziomie.
S: – Fajnie. Ciekawi mnie jeszcze, jak wygląda muzeum poświęcone Mess...
O: – Nie wspominaj o nim w tym miejscu!

Portugalczycy unikają porównań i starają się nie rozmawiać o osiągnięciach Leo M. Dla większości Argentyńczyk jest "przereklamowany" i ustępuje umiejętnościami ich ulubieńcowi.

Lotnisko, skarpetki i energetyki

Opuszczając pokład samolotu nietrudno zauważyć, że zamieszkujący archipelag na Oceanie Atlantyckim są dumni z 33-latka urodzonego i wychowanego w Funchal. Podobizny Ronaldo znajdują się na prześcieradłach, skarpetkach, flagach, krzesełkach dla dzieci i opakowaniach lodów. Inicjały pojawiają się również na napojach energetycznych dostępnych w sklepach spożywczych.

Kiedy tutaj wracam czuję się wspaniale. Wiem, jaka spoczywa na mnie odpowiedzialność. Słyszę ilu się na mnie wzoruje. Nadal będę się starał rozsławiać Portugalię, a w szczególności Maderę, która jest bliska memu sercu – zapewnił Cristiano, który jest patronem tamtejszego portu lotniczego.

Napój energetyzujący "CR7" (fot. własne)

Z takiego pomysłu cieszył się szef autonomicznego rządu, Miguel Albuquerque, twierdząc, że zmiana nazwy lotniska zapewni mieszkańcom same korzyści. – Rozmawiałem z Cristiano. To dżentelmeńska umowa. Zawodnik nie będzie miał z tego tytułu żadnych pieniędzy. Robi to gratis – oznajmił.

Tubylcy podkreślają, że CR7 uprawia sport, bo to jego pasja. Na dalszy plan schodzą pieniądze i sława. – Często rozmawiamy z turystami i opowiadamy historie związane z naszym bohaterem. Ludzie tego potrzebują, szukają miejsc związanych z początkami tej kariery. Cieszymy się, gdy możemy pomóc. Gdy Ronaldo pojawia się tu próbuje nam pomóc. Organizuje turnieje. Dba o rozwój młodzieży. To świetny facet. Oby każdy kraj miał podobną postać – stwierdził Caster, żyjący na co dzień w mieście Garajau.

Walka z nałogiem

Pod koniec lutego wyszła na jaw kolejna prywatna informacja z życia rodziny. Starszy o dziewięć lat brat Ronaldo – Hugo Aveiro przyznał, że po latach udało mu się uporać z nałogami.

Cristiano musiał coś z tym zrobić. Wiedział, jak używki działają na najbliższych. Przez przedawkowanie alkoholu zmarł jego ojciec. Ronaldo nie chciał znów patrzeć, jak w podobnych męczarniach traci brata. Nie mam wątpliwości, że pieniądze pomogły uratować Hugo – wyznała Dolotes Aveiro, matka Ronaldo.

Wyjechał do Lizbony kiedy miał zaledwie jedenaście lat. Nie był świadom tego, co dzieje się za jego plecami, a najbliżsi nie wspominali o kradzieżach i rozbojach brata. Cristiano nie zamierzał oszczędzać na rodzinie i gdy tylko zaczął zarabiać więcej niż matka postanowił opłacać wizyty Hugo u specjalistów walczących z nałogami. Mieszkańcy Madery traktują Ronaldo jak wzór do naśladowania dla wszystkich. Nie powinno to dziwić.

Pomnik Cristiano Ronaldo w Funchal (fot. własne)

Zakochani w futbolu

Trudno uwierzyć, ale pierwszy piłkarski mecz na terenach należących do Portugalii nie rozegrano w Porto lub Lizbonie, ale w Camachy. To mała miejscowość położona w górach, na północ od Funchal, która słynęła z wyrobów wikliniarskich. W 1875 roku jeden ze studentów spędzający czas w Anglii postanowił wrócić na kilka tygodni w rodzinne strony. Zabrał sprzęt potrzebny do rozegrania meczu. Organizował spotkania z kolegami. Dziś futbol przynosi setki milionów euro...

Niektórzy śmieją się, że kobiety w ciąży mają w brzuchu piłkę, a nie dziecko. Nie zamierzamy zabraniać pociechom gry. Nawet jeśli przynosi to pogorszenie wyników w nauce. Madera kocha futbol. Nie wierzę, że kiedyś się to zmieni – dodał Rui.

Choć wyspa ma wymiar zaledwie 22 na 57 kilometrów, to znajdują się tu aż trzy kluby mające przeszłość w portugalskiej ekstraklasie: CD Nacional, CS Maritimo i Uniao Madeira. Na początku lat 90. pojawił się nawet pomysł, by drużyny połączyć w jedną, ale przeszkodzili w tym fanatycy Maritimo.

Największym zainteresowaniem cieszy się jednak Club Deportivo Nacional. Os Alvinegros zadebiutowali w najwyższej klasie rozgrywkowej w 1988 roku. Rozegrali trzy sezony. Koszulki z herbem tego klubu zakładali między innymi Paulo Assuncao, Adriano i Diego Bengalio.

Spotkania Nacional rozgrywa na Estadio De Madeira – nowoczesnym obiekcie otwartym w grudniu 1998 roku. Przebudowanym w 2007 roku za około 20 milionów euro. Obok głównej płyty znajduje się klubowe centrum treningowe Cristiano Ronaldo Campus Futebol mające kilka boisk ze sztuczną nawierzchnią.

Boisko treningowe w centrum Cristiano Ronaldo Campus Futebol (fot. własne)

Obiad z turystami

W niektórych sytuacjach mentalność Portugalczyków pozwala zachowywać się w sposób, który Polacy odebraliby ze zdziwieniem. Przechadzając się główną ulicą Garajau można było zaobserwować w jednej z restauracji wspólny posiłek zawodników Uniao Madeira.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że obok piłkarzy dania konsumowali turyści z najodleglejszych zakątków świata. Nikomu nie przeszkadzało, że młodzież prosi o zdjęcia i autografy. W tle leciał oczywiście jeden z meczów ligi portugalskiej, a z głośników wydobywały się dźwięki regionalnej muzyki.

Uwielbiam te miny przyjezdnych. Sport jest po to, by zbliżać do siebie. Piłkarze z Portugalii o tym pamiętają. Mamy zgraną reprezentację, która potwierdziła klasę podczas mistrzostw Europy. Zaczyna się robić głośno o mistrzostwach świata w Rosji. Zobaczymy, kto będzie cieszył się najgłośniej i najdłużej – podsumował mieszkaniec wyspy.

Madera to nie tylko miejsce, w którym warto spędzić urlop. "Drewniana wyspa" przekonuje wszystkich, że piłka jest na równi z religią.