Mundial 2018. Pazdan: na lotnisku złapałem się za głowę. To była masakra

09 cze, 22:00 | Polska
udostępnij
Źródło: sport.tvp.pl
Mundial 2018. Minister Obrony Narodowej. "Miałem różne propozycje. Musiałem się odciąć"
Gościem kolejnego odcinka "Orłów Nawałki" był Michał Pazdan. Obrońca reprezentacji Polski opowiedział Sylwii Dekiert między innymi o "pazdanomanii" po Euro 2016. – Dostałem tyle różnych propozycji, że to była jakaś masakra. Wcześniej takie rzeczy nie działy się w moim życiu – przyznał.

Lewandowski: nie wyczaruję gola z niczego

Michał Pazdan o owianej złą sławą Nowej Hucie:
– Dużo ludzi niesprawiedliwie ocenia to miejsce. Nie mieszkając tam, ciężko powiedzieć coś na temat prawdziwej Nowej Huty. Nie zna się wtedy klimatu tego miejsca, tylko czyta się, że jest źle. Najważniejszej to przystosować się do klimatu. W Hucie nie było wszystkiego pod ręką – same bloki, mało terenów zielonych. Ale chłopaki zawsze wychodzili na zewnątrz, było dużo ludzi, z którymi można było się spotkać, pójść na miasto, przejść się czy po prostu posiedzieć na ławce pod blokiem i pogadać o bzdurach. Mam wrażenie, że to klimat, który jest teraz coraz rzadziej spotykany.

Michał Pazdan o wkroczeniu do świata wielkiej piłki:
– Po przyjściu do Górnika Zabrze zobaczyłem dużą różnicę między drugą ligą, a Ekstraklasą. Inne podejście do treningów i zawodników, lepsze organizacja. Ale główna zmiana w mojej karierze, to pierwsze powołanie do kadry w 2007 roku. W reprezentacji byli tylko zawodnicy z polskiej ligi. Rozegrałem kilka meczów w Ekstraklasie i też pojechałem na zgrupowanie, na którym nikt mnie nie znał. Wtedy zetknąłem się z prawdziwym profesjonalizmem i zobaczyłem, ile jeszcze pracy muszę wykonać, żeby coś z tego było. Wtedy miałem świadomość, że piłkarsko nie byłem gotowy do gry w reprezentacji.

Michał Pazdan o popularności po Euro 2016:
– Będąc we Francji nie wiedziałem co się dzieje. Docierały do mnie jakieś słuchy, ale tak naprawdę od momentu zgrupowania w Arłamowie do końca mistrzostw byłem odcięty od internetu. Wszyscy byliśmy skupieni na tym, co mamy do zrobienia. Tak jest łatwiej. Człowiek jest skoncentrowany tylko na swojej robocie. Po powrocie złapałem się za głowę, jak na lotnisku czekało na nas ponad osiem tysięcy ludzi. Na początku było bardzo trudno. Nie byłem na to przygotowany. To, ile różnych propozycji dostałem, to była jakaś masakra. Wcześniej w moim życiu nie działy się takie rzeczy. Później miałem kilka dni wolnego. Wróciłem po nich do Legii, graliśmy eliminacje Ligi Mistrzów. Musieliśmy być gotowi, a ja byłem zmęczony psychicznie, taki był młyn.

Michał Pazdan o presji przed mundialem 2018:
– Teraz wszystko dzieje się spokojniej i swobodniej. Wiadomo, że stres przed mistrzostwami świata jest, ale jest pozytywny. Dzięki temu, że dwa lata temu graliśmy na Euro i doszliśmy do ćwierćfinału, teraz jest łatwiej. Człowiek się nie nakręca, tylko skupia na tych rzeczach, które dopiero przed nim.