Mundial 2018. Milik królem strzelców mundialu? Eksperci typują

Maciej Rafalski
14 cze, 13:46 | Polska
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
Arkadiusz Milik (fot. PAP)
W czwartek rozpoczynają się mistrzostwa świata w Rosji. Kibice zadają sobie pytania o to, jak potoczy się turniej. Kto zostanie mistrzem, kto będzie bohaterem, a kto zawiedzie? O opinię poprosiliśmy piłkarskich ekspertów. Transmisja ceremonii otwarcia od 15:00 w TVP Sport, SPORT.TVP.PL i aplikacji mobilnej TVP Sport oraz od 15:45 w TVP1.

Mattheus wytypował wyniki MŚ. Pesymistyczna ocena Polaków

Historia mistrzostw świata pokazuje, że nie zawsze wygrywają faworyci. Często drużyny typowane na murowanych kandydatów do triumfu zawodziły. Nie brakowało sensacyjnych rozstrzygnięć. Także w przypadku tytułu króla strzelców. Wszyscy zastanawiają się, czy w Rosji giganci staną na wysokości zadania, czy też będziemy świadkami kolejnych niespodzianek.

Faworytem bukmacherów są Brazylijczycy. Brytyjski zakład William Hill ustalił kurs na wygraną Canarinhos na 4/1. W przypadku Polaków wynosi on 50/1. Zdaniem bukmacherów, najmniejsze szanse na wygraną mają drużyny Arabii Saudyjskiej i Panamy – kurs na te zespoły to 1000/1.

Ekspertom zadaliśmy cztery pytania:
1. Kto zostanie mistrzem świata?
2. Kto będzie "czarnym koniem" turnieju?
3. Kto zostanie królem strzelców?
4. Która drużyna najbardziej rozczaruje?

Neymar (fot. Getty Images)

Rafał Patyra (dziennikarz TVP Sport): 1. Brazylia. Bardzo zrównoważony zespół. Mają dobrego bramkarza, mocną obronę, kreatywnych pomocników i świetny atak. Gwiazdy pracują dla drużyny. Selekcjoner Tite dba nie tylko o ofensywną grę, ale zwraca też uwagę na konsekwencję w defensywie, dzięki czemu tracą mało goli.
2. Polska. Od Euro 2016 zrobiliśmy duży postęp, selekcjoner Adam Nawałka ma do dyspozycji coraz większą liczbę klasowych zawodników, do tego dochodzi wypoczęty Robert Lewandowski. Dla niektórych będzie to ostatni duży turniej w reprezentacji. Tacy piłkarze będą chcieli pożegnać się w dobrym stylu.
3. Lewandowski.
4. Rosja. Mocno przeciętny zespół. Stanisław Czerczesow na pewno dobrze przygotował drużynę pod względem fizycznym. Nie sądzę jednak, by to wystarczyło do udanego występu. Myślę, że Rosjanie mogą nawet nie wyjść z grupy.

Adam Matysek (były bramkarz reprezentacji Polski): 1. Niemcy. Drużyna turniejowa. Czasami mają trudne początki, ale kiedy się rozkręcą, trudno ich zatrzymać.
2. Urugwaj może sprawić sensację.
3. Lewandowski. Nie zdziwiłoby mnie jednak, gdyby pojawił się jakiś sensacyjny król strzelców.
4. Anglia. Mimo dobrych zawodników, ta reprezentacja od zawsze ma problemy na mistrzostwach świata.

Robert Podoliński (były trener ekstraklasowych klubów): 1. Brazylia. Ich grę za kadencji Tite ogląda się z dużą przyjemnością.
2. Belgia lub Anglia. To kolejny turniej, w którym wskazuję, że Belgowie "namieszają". Wreszcie muszą odpalić.
3. Lewandowski.
4. Być może Niemcy. Dla nich rozczarowaniem byłby brak awansu do finału.

Mats Hummels i Robert Lewandowski (fot. Getty Images)

Marcin Mięciel (były napastnik reprezentacji Polski): 1. Brazylia. Canarinhos mają najlepszych zawodników.
2. Polska. Jesteśmy w dobrej formie, możemy wygrać z każdym.
3. Lewandowski. Dużo goli "Lewego" oznaczałoby, że Polacy zaszli daleko.
4. Anglia. Lwy Albionu niemal zawsze rozczarowywały w ważnych turniejach.

Rafał Ulatowski (były trener ekstraklasowych klubów): 1. Brazylia. Świetnie spisała się w eliminacjach, Tite potrafił zjednoczyć drużynę. Mają ducha zespołu, który może sprawić, że sięgną po tytuł.
2. Belgia. Ma klasowych piłkarzy i trenera Roberto Martineza, który ma duże ambicje. Trzeba też pamiętać o asystencie – Thierrym Henrym.
3. Lewandowski.
4. Rosja.

Andrzej Dawidziuk (były trener bramkarzy reprezentacji Polski): 1. Niemcy oraz Brazylia. Poziom jest jednak na tyle wyrównany, że na pewno ktoś jeszcze właczy się do walki.
2. Polska. Spełniamy wszelkie kryteria, by odegrać ważną rolę.
3. Lewandowski. Jest w formie. To, z jaką regularnością strzela gole w Bayernie i kadrze pozwala wierzyć, że zostanie królem strzelców mundialu. Taki sukces byłby idealnym podsumowaniem ostatniego okresu w wykonaniu "Lewego".
4. Hiszpania. Myślę, że w kraju już teraz panuje rozczarowanie związane z tym, że na dwa dni przed pierwszym meczem zwolniono trenera Julena Lopeteguiego. To musiało odbić się na atmosferze i może wpłynąć także na wyniki.

Leo Messi (fot. Getty Images)

Marek Saganowski (były napastnik reprezentacji Polski): 1. Brazylia i Niemcy.
2. Polska. Bardzo liczę na naszą drużynę. Już jesteśmy w Europie cenionym zespołem. Po turnieju mogą doceniać nas jeszcze bardziej.
3. Mam czterech faworytów: Neymar, Lewandowski, Cristiano Ronaldo i Leo Messi. Myślę, że może ich jednak "pogodzić" ktoś inny. Tak jak cztery lata temu zrobił to James Rodriguez.
4. Być może Niemcy.

Tomasz Sokołowski (były pomocnik reprezentacji Polski): 1. Niemcy. Jeśli przy ogłaszaniu składu selekcjoner Joachim Loew potrafi zrezygnować z takiego zawodnika jak Leroy Sane, to świadczy o sile drużyny.
2. Belgia i Polska.
3. Myślę, że ponownie dojdzie do niespodzianki.
4. Hiszpanie. Zamieszanie wokół trenera może odbić się negatywnie.

Jan Tomaszewski (były bramkarz reprezentacji Polski): 1. Niemcy i Brazylia. Niemcy to drużyna z niesamowitą kadrą. Brazylia wywarła na mnie wrażenie w meczach towarzyskich. W większości grała bez Neymara a i tak wygrywała z łatwością. Teraz doszedł jeszcze Neymar, co sprawia, że w ofensywie Canarinhos staną się jeszcze lepsi.
2. Belgia i Polska. Belgowie mają świetne pokolenie. Co do naszej kadry, to uważam, że ta grupa zawodników jest w optymalnym momencie. To ostatni turniej w tym składzie. Jeśli nie teraz, to kiedy? Ci piłkarze już więcej nie spotkają się na dużej imprezie w tym składzie. Wszyscy mają tego świadomość i wierzę, że przejdą do historii.
3. Messi. W przeciwieństwie do Ronaldo, jemu sytuacji nie muszą kreować koledzy. Jeśli będzie trzeba, zrobi to sam. Liczę też na Arkadiusza Milika. Już na Euro 2016 z wielką łatwością dochodził do sytuacji. Gdyby zamienił je na bramki, mógł być królem strzelców turnieju. Teraz znów będzie miał szansę, bo obrońcy będą skupiali się głównie na Lewandowskim. Arek może z tego skorzystać.
4. Argentyna. Argentyńczycy awansowali z wielkimi problemami. Próbują robić dobrą minę do złej gry. Sądzę, że mogą rozczarować.