Mundial 2018. Chorwacja, Serbia, Meksyk... Turniejowe wpadki Joachima Loewa

MB
18 cze, 10:39 | Niemcy
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
Julian Draxler, Toni Kroos i Mesut Oezil (fot. Getty Images)
Za kadencji Joachima Loewa, piłkarze reprezentacji Niemiec przegrali na wielkich turniejach siedem spotkań. Niedzielna porażka z Meksykiem była pierwszą w meczu rozpoczynającym rywalizację, ale – jak pokazuje historia – niemiłe niespodzianki w fazie grupowej już się mistrzom świata przytrafiały.

Turniej nabiera tempa. Sprawdź, gdzie oglądać online transmisje

Loew przejął kadrę po niezbyt udanym mundialu w 2006 roku. Przez blisko dwa lata przygotowywał zespół do mistrzostw Europy w Austrii i Szwajcarii. Rozgrywki grupowe zakończył na pozycji lidera, choć nie uniknął wpadki. W drugiej kolejce, po zwycięstwie 2:0 z Polakami, nasi zachodni sąsiedzi zmierzyli się z Chorwacją.

Pierwszą bramkę ówczesny zespół Slavena Bilicia zdobył w pierwszej połowie za sprawą Darijo Srny. Po zmianie stron drugiego gola strzelił Ivica Olić i na nic zdała się odpowiedź Lukasa Podolskiego, który na nieco ponad 10 minut przed końcem pokonał Stipe Pletikosę.

W trakcie europejskiego czempionatu na boiskach w Austrii i Szwajcarii, Niemcy jeszcze raz opuszczali boisko na tarczy. Po serii świetnych spotkań dotarli do finału, gdzie zmierzyli się z Hiszpanią. Do 32. minuty utrzymywał się bezbramkowy remis, ale wówczas do piłki z głębi pola wyszedł Fernando Torres, który sprytną podcinką pokonał Jensa Lehmanna. I był to pierwszy a zarazem ostatni gol w tym meczu.

Fernando Torres strzelający gola w finale Euro 2008 (fot. Getty Images)

La Roja stanęła na drodze Niemców również dwa lata później w Republice Południowej Afryki. Najpierw jednak zespół Loewa potknął się na Serbii. W drugim meczu grupowym problemy rozpoczęły się od czerwonej kartki Miroslava Klose z 37. minuty. Chwilę później bramkę zdobył Milan Jovanović i wynik nie uległ zmianie do samego końca.

W półfinale nasi zachodni sąsiedzi znów przegrali jednym golem – tym razem autorstwa Carlesa Puyola.

Nie licząc niedzielnej porażki z Meksykiem, ostatnie dwie porażki sprawiały, że zespół Joachim Loewa odpadał z wielkich turniejów. Na Euro 2012 lepsi okazali się Włosi, którzy – za sprawą Mario Balotellego – rozprawili się z Die Mannschaft jeszcze w pierwszej połowie półfinału. Na nic zdało się trafienie Mesuta Oezila w końcówce.

Cztery lata później, w trakcie europejskiego czempionatu we Francji, lepsi okazali się właśnie gospodarze. Niemcy, mimo wielu wyśmienitych sytuacji do zdobycia bramki, ostatecznie zakończyli mecz "na zero z przodu". Nie wystrzegli się też straty dwóch goli, gdy Antoine Griezmann perfekcyjnie wykonał rzut karny, a potem trafił po raz drugi i to Trójkolorowi awansowali do finału.