Mundial 2018. "Orły Nawałki": Grzegorz Krychowiak: nie zachłysnąłem się życiem

23 cze, 20:33 | Polska
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
"Orły Nawałki". Kadrowa ikona stylu. "Jest jeszcze kilku zawodników do poprawy"
Gościem Sylwii Dekiert w kolejnym odcinku programu "Orły Nawałki" był Grzegorz Krychowiak. Reprezentant Polski opowiedział o tym jak mierzy się z docinkami kolegów odnośnie swojego ubioru, zdradził kulisy pierwszego zagranicznego transferu oraz podsumował ostatnie dwa lata kariery, które nie były dla niego udane.

O swoim stylu
Nie chcę nikogo szokować. Po prostu tak się ubieram. To mi sprawia przyjemność. To dla mnie jest normalność. A to, że taki Wojtek Szczęsny się śmieje… Patrząc na to jak przyleciał ostatnio na zgrupowanie, to powinien być ostatnią osobą, która to robi. Staram się doradzać innym w kadrze. Zacząłem od prezesa, potem wziąłem się za Wojtka i jest jeszcze kilku zawodników do poprawy.

O początkach kariery
To właśnie powinny robić dzieci. To nie jest nic złego, więc wydaje mi się, że rodzice odbierali to bardzo pozytywnie. Na początku jednak nikt nie przypuszczał, że to będzie mój zawód.

O grze w Polsce i transferze do Bordeaux
Ogólnie wspominam dobrze ten czas. Grałem w piłkę, to sprawiało mi przyjemność, ale miałem jeszcze mnóstwo przyjaciół. Do Francji trafiłem po meczach młodzieżowych kadry. Podczas spotkania z Trójkolorowymi podpatrzył mnie Andrzej Szarmach. Zaprosił mnie do klubu i później podpisaliśmy kontrakt.

O urokach sławy

Myślę, że nigdy nie zachłysnąłem się życiem. Staram się twardo stąpać po ziemi i mieć chłodną głowę. Sukces i porażkę dzieli cienka linia. Dziś mogę być na ustach wszystkich, a jutro zagrać słaby mecz i zastanawiać się czy jestem dobrym zawodnikiem. Ważny jest wtedy charakter.

O nieudanym roku w PSG
Z każdej sytuacji staram się wyciągać wnioski. Chcę wykorzystać to w przyszłości, aby takie sytuacje nigdy już mi się nie przytrafiły. Przez cały okres starałem się ciężko pracować, dawać z siebie wszystko. Nie wysżło, ale nie ma tragedii. Jest jedenastka, która wychodzi na mecz, a reszta siedzi na ławce lub trybunach. To trzeba zaakceptować i szukać swojej szansy. A jeśli nie, to zmienić pracodawcę.