Mundial 2018. Dziwne decyzje Nawałki. "Zamazany obraz polskiej piłki"

Maciej Rafalski
25 cze, 14:15 | Polska
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
Adam Nawałka i Kamil Grosicki (fot. PAP/EPA)
Reprezentacja Polski przegrała drugi mecz na mistrzostwach świata w Rosji i pożegna się z turniejem po trzecim spotkaniu w fazie grupowej. Biało-czerwoni w niczym nie przypominali zespołu, który świetnie prezentował się na Euro 2016. Selekcjoner Adam Nawałka nigdy nie był zwolennikiem radykalnych zmian. Tym razem zrobił ich zbyt wiele...

Oceny Polaków: kto był najlepszym z najgorszych?

Nawałka zawsze był niezwykle konsekwentny. Przez kilka lat nie robił w zespole wielkich modyfikcacji. Po mistrzostwach Europy we Francji zarzucano mu nawet zbyt dużą ostrożność, która miała sprawić, że nie udało się wygrać z Portugalczykami.

Ustawieniem, które dawało sukcesy, było 4-4-2 lub 4-4-1-1. W środku występowało dwóch defensywnych pomocników, a Roberta Lewandowskiego wspierał Arkadiusz Milik lub Piotr Zieliński. To dawało zespołowi równowagę – na Euro drużyna straciła zaledwie dwa gole. Sukces udało się odnieść dzięki konsekwencji, dyscyplinie i organizacji gry. W Rosji nie było żadnego z tych elementów...

Proszę zobaczyć jak zmieniła się sytuacja przez dwa lata. Kamil Grosicki miał udany sezon we Francji, a teraz nieregularnie grał w Championship. Krychowiak świetnie radził sobie w Sevilli, a ostatnio przeciętnie w West Bromwich Albion. Z wyjściowej jedenastki krok do przodu zrobił wyłącznie Kamil Glik, który jednak walczył z kontuzją – ocenił Bogusław Kaczmarek, były asystent Leo Beenhakkera w reprezentacji.


Eliminacje były przestrogą
Początki problemów można było dostrzec już na początku eliminacji mundialu. Selekcjoner próbował ustawienia z Krychowiakiem i ofensywnie usposobionym Zielińskim w środku pola. We wrześniu 2016 roku kadra zagrała w takim składzie z Kazachstanem i zremisowała (2:2). Schemat powtórzono też w październikowym spotkaniu z Danią. Polacy wygrali (3:2), ale znówu stracili dwie bramki. Gdy Nawałka wrócił do starego ustawienia, drużyna rozegrała najlepszy mecz w kwalifikacjach i pokonała na wyjeździe Rumunię (3:0). To było tylko jedno z dwóch spotkań eliminacji, w którym biało-czerwoni nie stracili bramki...

Sygnały, że coś jest nie tak, były już wtedy. Żaden zwycięzca grupy w Europie nie stracił tylu goli (czternastu – przyp.red.), co nasza drużyna. Duńczycy rozbili nas 4:0, a ich trener Age Hareide mówił po meczu, że było nas łatwo rozszyfrować. To skłoniło Nawałkę do szukania nowych wariantów – dodał Kaczmarek.

Po wywalczeniu awansu selekcjoner zaczął testować ustawienie z trzema środkowymi obrońcami. Zespół grał tak w meczach towarzyskich. Nowy system nie dawał jednak oczekiwanych efektów.

Zupełnie nie mieliśmy ludzi do gry trójką obrońców. Mecz z Kolumbią jest odzwierciedleniem moich słów. Błędy popełniała cała obrona, a także pozostali zawodnicy jak Krychowiak, który fatalnie zachował się przy trafieniu Radamela Falcao – analizował były trener m.in. Lechii Gdańsk.

Senegal przesądził
Kluczowe było jednak pierwsze starcie – z Senegalem. Wydawało się, że trener – po eksperymentach w sparingach – powróci do sprawdzonej taktyki z dwójką defensywnych pomocników. Zwłaszcza, że dobrze prezentował się Jacek Góralski. Sugerowano, że może być idealnym partnerem Krychowiaka do twardej walki z rywalami...

Spotkanie z Senegalem zadecydowało. To był mecz zupełnie nietrafiony personalnie. Być może o wyborze składu przesądziły wyniki testów fizycznych zawodników? Może to miało wpływ na decyzje. Po meczu żartowałem sobie, że być może to jakiś senegalski szaman rzucił zły czar na naszą drużynę i to wpłynęło na wybory Adama – powiedział Kaczmarek.

W starciu z Kolumbią Kamil Grosicki zmienił Dawida Kownackiego. Momentami można było jednak odnieść wrażenie, że – zamiast grać w na skrzydle lub w ataku – "Grosik" biegał w środku pola.

Jeszcze bardziej zaskoczyła mnie zmiana Glika, który pojawił się na boisku za Michała Pazdana. Trudno to wszystko wyjaśnić. Na pewno żaden szkoleniowiec nie robi zmian, by przegrać. Wszystko jest poparte analizą – podkreślił były asystent Beenhakkera.

Problem jest gdzie indziej
System z trójką obrońców miał m.in. sprawić, że Polacy będą stwarzać więcej sytuacji. Tak się jednak nie stało. Lewandowski znów nie dostawał podań. Na Euro we Francji strzelił jednego gola, w dwóch meczach w Rosji nie zdobył bramki...

Kadra nigdy nie była tak uzależniona od jednego zawodnika. Kazimierz Deyna, Zbigniew Boniek czy Włodzimierz Lubański nie mieli aż takiego wpływu na grę zespołu jak Lewandowski. I tak stworzył sobie w niedzielę dwie okazje – ocenił Kaczmarek.

To trzeci mundial Polaków w XXI wieku. Trzeci, który kończy się na trzech spotkaniach w fazie grupowej. Dobry wynik na Euro 2016 rozbudził nadzieję i dawał podstawy by wierzyć, że na mistrzostwach świata wreszcie uda się wyjść z grupy...

Dużo złego wyrządził nam ranking FIFA. Kibice i dziennikarze zaczęli wierzyć, że wysokie miejsce w tym zestawieniu rzeczywiście czyni nas jedną z najlepszych drużyn na świecie. To zamazało obraz polskiej piłki. Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden problem. Wśród powołanych na mundial znalazło się raptem czterech zawodników z Ekstraklasy. Reforma nie przyniosła żadnych korzyści. Piłka ligowa straciła na tym kilka lat. Trenerzy boją się stawiać na młodych. Chciałbym, by wreszcie zastanowiono się nad tym. Pamiętajmy, że nasz futbol nie kończy się na turnieju w Rosji – spuentował Kaczmarek.