Mundial 2018. Uciekł z domu, żeby grać w piłkę. Niesamowita historia irańskiego bramkarza

Adrianna Kmak
26 cze, 14:12 | Iran
udostępnij
Źródło: własne/The Guardian
Alireza Beiranvand na mundialu obronił karnego Cristiano Ronaldo
Bramkarz Iranu Alireza Beiranvand naprawdę wiele poświęcił, żeby móc grać w piłkę. Uciekł z domu, sprzątał ulice i spał nawet pod drzwiami własnego klubu. W poniedziałek obronił rzut karny Cristiano Ronaldo, a jego niesamowitą historię powtarzają media na całym świecie.

"Ronaldo czy Messi? Nieważne! To była czerwona kartka". Wściekły trener Iranu

Walka o marzenia irańskiego bramkarza może być inspiracją dla wielu ludzi na całym świecie. Jego historia jest najlepszym dowodem na to, że jeżeli człowiek czegoś bardzo pragnie, to może osiągnąć wszystko.

Beiranvand urodził się w rodzinie nomadów, która cały czas przemieszczała się z miejsca na miejsce, żeby znaleźć pożywienie dla swoich owiec. Alireza, jako najstarszy z rodzeństwa, musiał ich pilnować, a wolne chwile poświęcał piłce i lokalnej grze "Dal Paran". Nie bez powodu o niej wspominamy, bo to właśnie m.in. dzięki niej, teraz potrafi popisać się imponującymi, długimi wyrzutami futbolówki z bramki. Gra polega bowiem na jak najdalszym rzucaniu kamieniami.

Kiedy rodzina bramkarza na dłużej zatrzymała się w jednej z miejscowości, Beiranvand zaczął grać dla lokalnego klubu. Jego ojciec nie widział jednak przyszłości w piłce nożnej i wysyłał syna do pracy. – Mój ojciec nie lubił piłki nożnej. Wyrzucał nawet mój strój i rękawice. Bardzo często broniłem gołymi rękoma – wspominał bramkarz. 


Ucieczka z domu i tułanie się po ulicach

Alireza postanowił uciec z domu i udał się do Teheranu, żeby tam móc spełnić marzenie o grze w piłkę. W busie, którym uciekał spotkał… trenera Hosseina Feiza, który prowadził lokalną drużynę. Młodego bramkarza nie było jednak stać na związane z grą w klubie opłaty, ale po jakimś czasie, widząc zaangażowanie Alireza, szkoleniowiec zgodził się, żeby trenował za darmo.

Alireza nie miał pieniędzy ani gdzie spać, więc musiał znaleźć dorywczą pracę. Był m.in. pracownikiem myjni, pracował w pizzerii, a nawet sprzątał ulice. Często zdarzało się, że spał pod gołym niebem, parę razy dosłownie przed swoim klubem. – Obudziłem się rano przed drzwiami klubu i zobaczyłem monety, które ludzie rzucali mi, kiedy spałem. Myśleli, że jestem żebrakiem, a ja miałem za to w końcu dobre śniadanie – wspominał Beiranvand. 

Marzenia się spełniły. Na mundialu blisko sensacji

Świat po raz pierwszy usłyszał o irańskim bramkarzu w 2014 roku. W sieci ukazało się nagranie, na którym widać, jak Beiranvand robi wyrzut z bramki na 70 m (gra w "Dal Paran" dała o sobie znać). Rok później Alireza został pierwszy bramkarzem reprezentacji Iranu.

Na mundialu świat znowu usłyszał o Irańczyku. W meczu z Portugalią bramkarz obronił rzut karny wykonywany przez samego Cristiano Ronaldo, a jego reprezentacja była naprawdę bliska sprawienia sensacji w grupie B, w której do końca walczyła o awans.

Przechodziłem przez wiele trudności, żeby spełnić swoje marzenia, ale nie chcę o nich zapominać, bo ukształtowały mnie na osobę, którą jestem teraz – mówi Beiranvand. Może po udanym występie na mundialu, jakiś europejski klub zacznie spełniać jego kolejne marzenia?