Mundial 2018. Kwadrans wstydu. Fani zażenowani biernością piłkarzy

MB
28 cze, 19:25 | Japonia
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
Robert Lewandowski (fot. 400mm.pl)
Końcówka wygranego przez Polaków starcia z Japończykami miała prawo zażenować kibiców. Jedni ostentacyjnie wymieniali piłkę między obrońcami, drudzy niechętnie spoglądali bez inicjatywy ataku. I choć Azjaci cel osiągnęli i awansowali do fazy pucharowej, to niesmak pozostał.

Zwycięstwo na otarcie łez. Polska lepsza od Japonii

Gdy w 74. minucie toczącego się równolegle spotkania Senegalu z Kolumbią bramkę zdobył Yerry Mina, na miejsce premiowane awansem "wskoczyli" Japończycy. Mając identyczny dorobek punktowy oraz bilans bramkowy, co piłkarze z Afryki, Azjaci górowali nad rywalem w klasyfikacji Fair Play. Tym samym nawet porażka 0:1 była im na rękę, a przez ostatni kwadrans dbali tylko o to, by... żaden z zawodników nie został ukarany przez arbitra.

Kibice byli więc świadkami bardzo dziwnego zjawiska. Piłkarze Akiry Nishino byli skoszarowani na własnej połowie, a zawodnicy Adama Nawałki – na własnej. Pierwsi podawali do siebie piłkę nieatakowani, drudzy – beztrosko się temu przyglądali.

Nic więc dziwnego, że zgromadzeni na trybunach fani szybko zaczęli okazywać zniecierpliwienie. Gwizdy były słyszane wyraźnie, ale na postawę piłkarzy to jednak nie wpływało, bowiem aż do ostatnich minut kibice byli świadkami wyjątkowo pasywnej postawy. Wiele zresztą mówi o tym grafika, która ukazuje sposób rozgrywania piłki przez Japończyków.

Równie szokująca jest także statystyka dotycząca liczby przebiegniętych kilometrów. Całe spotkanie toczyło się w sennym tempie, a "brawurowa" końcówka miała również spory wpływ na to, że oba zespoły zdołały ledwo co pokonać łącznie 160 kilometrów.

(fot. FIFA.COM)

By dobitnie zrozumieć, jak słaby to wynik, wystarczy porównać te odległości z tymi, które w środę pokonali zawodnicy Korei Południowej oraz Niemiec.

Okazuje się bowiem, że mistrzowie świata przebiegali średnio ponad trzy kilometry więcej...

(fot. FIFA.COM)

Nie dziwi więc, że końcówka spotkania Polaków z Japonią stała się ze strony fanów obiektem drwin. Tak bowiem wyglądało to na boisku...