Mundial 2018. Oni pokazali się światu. Odkrycia fazy grupowej

Dawid Król
29 cze, 05:31
udostępnij
Źródło: sport.tvp.pl
Wilfred Ndidi, Hirving Lozano i Juan Quintero (fot. Getty Images)
Każdy mundial kreuje nowe gwiazdy. Podobnie jest oczywiście w przypadku turnieju w Rosji. Których zawodników można uznać za odkrycia turnieju?

Menedżer TVP: nadal możesz dołączyć do gry. Nagrody czekają!

Co cztery lata na mundialu pojawiają się piłkarze, którzy podczas letniego okienka transferowego tego samego roku są rozchwytywani przez kluby. Już teraz turniej przysłużył się w ten sposób kilku zawodnikom, których czeka "sportowy awans".

Wilfred Ndidi (Nigeria)
Nigeryjski pomocnik nie zagra już na mundialu, ale w trakcie trzech rozegranych meczów pokazał, że czeka go dobra przyszłość. Na co dzień występuje w Leicester City, między innymi dzięki niemu Lisy zajęły w zeszłym sezonie ósme miejsce w Premier League.

Na mundialu błyszczał przede wszystkim w defensywie, choć nie potrafił pomóc Nigerii w awansie do fazy pucharowej. Zaliczył najwięcej udanych przechwytów (12) i odbiorów (15) piłki w meczach grupowych.

Yerry Mina (fot. Getty Images)

Yerry Mina (Kolumbia)
Obrońca FC Barcelona pokazał światu, że kataloński klub nie sięgnął po niego bez powodu. Wiosną niemal nie grywał, dlatego dla europejskich kibiców wciąż pozostawał tajemnicą. Wiedziano o nim tyle, że jest "wysoki, silny i potrafi strzelać gole".

Na mundialu błyszczy szczególnie w tym ostatnim elemencie. Jak na razie zdobył dwie bramki, w tym jedną w meczu z Polską. Dwa razy dokonał tego uderzeniem głową. Przed turniejem Kolumbijczycy mieli problem z zestawieniem środka defensywy z powodu kontuzji Cristiana Zapaty, ale Mina pokazuje, że jest w stanie godnie zastąpić doświadczonego stopera. Być może latem zmieni klub. Potrzebuje gry, dlatego istnieje możliwość, że Barcelona go wypożyczy.

Takashi Inui (fot. Getty Images)

Takashi Inui (Japonia)
Zawodnik Akiry Nishino już przed mundialem wiedział, że w nowym sezonie będzie grać w innym klubie. Przeniósł się z Eibaru do Realu Betis i wraz z zespołem z Sewilli będzie grać w europejskich pucharach. W Rosji przypomniał, dlaczego działacze z Andaluzji się nim zainteresowali.

Szczególnie dobrze spisał się w spotkaniu z Senegalem, kiedy na spokojnie dyrygował grą Japończyków. Imponował przede wszystkim podejmowaniem racjonalnych decyzją i dobrą techniką. Z Polską grał tylko przez 25 minut i nie mógł się specjalnie wykazać.

Hirving Lozano (fot. Getty Images)

Hirving Lozano (Meksyk)
Ma za sobą wyśmienity sezon w PSV Eindhoven, mimo to w Europie nadal nie jest szeroko znanym graczem. Do Holandii trafił dopiero w 2017 roku, wcześniej występował w Pachuce, której jest wychowankiem. Słynie z szybkości, dobrego dryblingu i umiejętności wykreowania sobie pozycji do strzału.

To wszystko zdążył pokazać na mundialu, szczególnie w pierwszym spotkaniu. Bezpośrednio przyczynił się do sensacji, strzelając zwycięskiego gola w meczu z Niemcami (1:0 dla Meksyku). Według zachodniej prasy już interesują nim większe kluby niż PSV, wśród nich ma być FC Barcelona.

Maciej Rybus i Juan Quintero (fot. Getty Images)

Juan Quintero (Kolumbia)
Kolejny z zawodników Jose Pekermana, który wyróżnił się w dwóch ostatnich meczach grupowych. Pomocnik wraz z Jamesem Rodriguezem stanowił o sile pomocy Kolumbijczyków, a gdy zawodnik Bayernu Monachium musiał opuścić boisko w spotkaniu z Senegalem, wziął na siebie ciężar gry. Jak na razie jest kluczowy dla zespołu, bo zaliczył dwie asysty. Słynie właśnie z dobrego podania i kontroli nad piłką.

W zeszłym sezonie był wypożyczony do River Plate, ale formalnie pozostaje zawodnikiem FC Porto. Argentyński zespół może jednak skorzystać z możliwości wykupienia gracza za 5 milionów euro i... od razu na nim zarobić. W kolejce chętnych po usługi Quintero według hiszpańskich mediów stoi już Real Madryt.