Mundial 2018. Chromik: seppuku w duchu fair play…

Jerzy Chromik
29 cze, 13:32
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
Fot. Getty Images
To nie było łatwe po dwóch upokorzeniach. Rozciąć sobie brzuch japońskim sztyletem na oczach całego świata. I to w duchu fair play. Takie seppuku po polsku.

Długo czekałem na kolejną symboliczną scenę w naszej strefie zmian doświadczeń. W 1986 roku, w ostatnich minutach przegranego 0:4 meczu z Brazylią, stał przy linii Władysław Żmuda. Wszedł, bo nie wbiegł, by mieć występ w czwartych finałach MŚ. Taka to była zmiana bezpowrotna.

Wczoraj była druga bezpowrotna. Upokorzono Kubę Błaszczykowskiego. Gościa, z którym chciałbym konie kraść nad Bajkałem. Przez "niski pressing" kolegów nie zagrał, bo pierwszeństwo miał Peszko. Po prostu zrobił więcej dla kadry i Lewandowskiego i nie ma sensu z tym polemizować w czterdziestostopniowym upale.

Skurcz serca, choć obiecałem sobie, że "Pożegnanie z Rosją" obejrzę na zimno, odczułem, gdy skurcz łydki dopadł Grosickiego. Patryk Słowik błagał na Twitterze, by na konferencji pomeczowej nasi niezłomni wysłannicy zapytali ojca-selekcjonera, czy uraz jest poważny i czy nie wykluczy wyjazdu na urlop.

Zamykam oczy i tak widzę. Studio mundialowe 2030. Ekspertem sędziwy Adam Nawałka, a reporterami – Sławek Peszko i...(drugiego każdy wstawia sam). Będą mówili otwarcie o błędach następców, o swoich starych nawet się pewnie nie zająkną.

Parafrazując przyjaciela, "Miałem przyjemność nie komentować obszernie tego występu!". Nie było sensu strzępić sobie klawiatury. Od jutra piłka, którą kocham. Bo bez nas! Ręce same składają się do pisania...