Mundial 2018. Podziały, pycha, niemoc. Długa lista niemieckich grzechów

Marcin Borzęcki
01 lip, 12:38 | Niemcy
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
Piłkarze reprezentacji Niemiec (fot. Getty Images)
Brak planu B, zbyt powolna i apatyczna gra, niemoc doświadczonych zawodników, deficyt liderów z prawdziwego zdarzenia i podział na grupki w szatni – lista zarzutów formułowana pod adresem niemieckiej reprezentacji jest długa i szeroka. Po emocjonalnych wypowiedziach po porażce z Koreą, przyszedł czas na chłodną analizę. A ta pokazuje, że Joachim Loew ma nad czym pracować.

Loew pozostanie trenerem Niemców? Szefowie federacji: odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu

PYCHA KROCZY PRZED UPADKIEM
Tuż przed startem rosyjskiego mundialu wydawało się, że obrońcy tytułu są perfekcyjnie przygotowani do turnieju. Zespół Loewa nie przegrał w 2017 roku ani jednego meczu. Podczas gdy w trakcie poprzedniego lata gwiazdy Die Mannschaft odpoczywały na wakacjach, drugi garnitur szturmem wziął Puchar Konfederacji, a najmłodsi piłkarze wygrali mistrzostwa Europy do lat 21. A sam selekcjoner na przestrzeni lat sprawnie zastąpił zawodników, którzy po światowym czempionacie w Brazylii zdecydowali się zakończyć karierę. Miroslav Klose, Bastian Schweinsteiger, Phillipp Lahm, Per Mertesacker czy Lukas Podolski – każdy z nich został bowiem wymieniony na młodszy i wcale niegorszy model.

Niemieckie media wśród przyczyn katastrofy wskazują właśnie zbyt mocne poczucie własnej wartości w zespole. Sam selekcjoner przyznał zresztą po starciu z Meksykiem, że odniósł niepokojące wrażenie jakoby zawodnicy myśleli, że mecz sam się wygra. Zlekceważyli przeciwnika sądząc, że renoma mistrzów świata sparaliżuje przeciwnika, który nie odważy się stawić czoła.

Pychę piłkarzy widać było w ich grze. Brakowało zaangażowania i determinacji, która była charakterystyczna dla Niemców podczas mundialu w Brazylii. Piłkarze, którzy wówczas napędzali zespół swoją aktywnością, teraz przypominali leniwych i sytych sukcesami ludzi.

BRAK SNAJPERA
Przez lata niemieccy kibice nie musieli się martwić o to, że wykreowane przez pomocników okazje nie zostaną wykorzystane. Monopol na strzelanie goli i grę w roli dziewiątki miał bowiem Miroslav Klose, który perfekcyjnie wywiązywał się z tej funkcji. Emerytowany już piłkarz w polu karnym czuł się jak ryba w wodzie, a jego koledzy mieli gwarancję tego, że nie zmarnuje żadnej piłki precyzyjnie dogranej w okolice bramki rywala.

Joachim Loew (fot. Getty Images)

W Rosji obrońcom tytułu z pewnością zabrakło piłkarza zamieniającego podania na gole. Pierwszym wyborem Loewa był Timo Werner, z którym wiąże się ogromne nadzieje. Piłkarz RB Lipsk był jednak ofiarą stylu gry zespołu. 22-latek jest piłkarzem wręcz stworzonym do szybkiej gry na jeden kontakt, najlepiej z wykorzystaniem kontrataków. Jest niezwykle dynamiczny, mobilny, często poszukuje miejsca na skrzydłach. Nie dla niego szukanie miejsca w polu karnym i cierpliwe oczekiwanie na zagranie od kolegów. Z tego też powodu zupełnie nie potrafił odnaleźć się na tle dobrze zorganizowanych defensyw Meksyku, Szwecji i Korei.

W przerwie drugiego meczu Loew kazał młodemu piłkarzowi przenieść się na skrzydło i jak najczęściej operować w wolnych sektorach. To poskutkowało – Werner wykorzystywał w umiejętny sposób swoją szybkość co rusz uprzykrzając życie obrońcom. To po jego rajdach lewą stroną najpierw gola strzelił Marco Reus, a potem Toni Kroos, który wykorzystał rzut wolny po faulu na młodszym koledze. Z Koreą było zresztą to samo. Werner nieustannie szarżował w bocznych sektorach i zagrywał w stronę bramki. Sęk jednak w tym, że tych podań nie miał kto wykorzystać. Między innymi dlatego, że Loew dość długo zwlekał z wpuszczaniem na boisko będącego w przeciętnej formie Mario Gomeza, a innego snajpera, który lubuje się w wykorzystywaniu akcji kolegów, Sandro Wagnera, pozostawił w domu.

GRUPA "BLING-BLING"
W Niemczech dużo mówi się również o podziale, jaki panuje w szatni. Nawet młodzi piłkarze przyznawali w rozmowach, że nie czują się zbyt dobrze zintegrowani ze starą gwardią. Ponadto i piłkarze, którzy wygrali mundial w Brazylii nie rozumieją się najlepiej. "Bild" poinformował, że w jednej grupie, nazwanej "bling-bling" (dość łatwo domyslić się dlaczego) znajdują się Mesut Oezil, Sami Khedira, Jerome Boateng oraz Julian Draxler. W innej, bawarskiej, są Manuel Neuer, Mats Hummels, Thomas Mueller oraz Toni Kroos.

Te podziały w prostej linii przełożyły się na postawę boiskową. Między piłkarzami brakowało zrozumienia, a widok bezradnego wymachiwania rękoma był niepokojąco częsty. Atmosfera zgęstniała zresztą tuż przed startem turnieju. Ilkay Guendogan oraz Oezil sfotografowali się z prezydentem Turcji dodając przy tym, że "to ich prezydent".

Timo Werner (fot. Getty Images)

To nie spodobało się ponoć pozostałym zawodnikom, ale i oczywiście kibicom. Ci bowiem wygwizdali Guendogana podczas ostatniego sparingu przed mundialem z Arabią Saudyjską.

PRZYWIĄZANIE DO NAZWISK
Selekcjonerowi reprezentacji zarzuca się również to, że zbyt mocno zaufał piłkarzom, którzy sięgnęli po złoto w Brazylii. Khedira, Oezil, Boateng, Mueller, Kroos czy Draxler – każdy z nich był bez formy i choć młodsi zawodnicy typu Julian Brandt pokazywali, że potrafiliby dać zespołowi zastrzyk świeżości, nie dostawali wielu szans. Grali jednak ci bardziej doświadczeni, choć ich forma bardzo daleko odbiegała od normy. W szczególności zawiedli piłkarze ze środka pola. Nawet Kroos, bohater meczu ze Szwedami, ma za sobą fatalny turniej, bowiem sprezentował dwa gole rywalom – jednego właśnie Skandynawom, zaś drugiego Koreańczykom.

O tym problemie dużo mówił zresztą Lothar Matthaues odważnie krytykujący wybory Loewa po starciu z Meksykiem. – Ustawianie Muellera na skrzydle jest kompletnie bez sensu, bowiem to piłkarz bez wybitnej dynamiki i techniki. Wobec tego jest całkowicie odizolowany na boku. Niepotrzebnie grał też Oezil, który był bardzo przewidywalny i brakowało w jego grze błysku. Wygląda jak ciało obce w tym zespole i to nie tylko dlatego, że przed turniejem fotografował się ochoczo z prezydentem innego kraju. Rozczarował mnie również Khedira, który nie wypełniał zadań w defensywie – podsumował.

Co jeszcze zarzuca się Niemcom? Brak planu B, co wychodziło na jaw wówczas, gdy rywal mądrze "zamurował się" na własnej połowie oraz błędy w selekcji. Zabrakło wspomnianego Wagnera, a przede wszystkim niezrozumiała i nietrafiona okazała się decyzja o pozostawieniu w domu Leroya Sane – objawienia ostatniego sezonu Premier League i piłkarza idealnego, by rozerwać dobrze zgrany blok defensywny rywala. Wygląda jednak na to, że ze wszystkimi problemami zmierzy się jeszcze Loew, którego nie chce zwolnić federacja, a on sam zdecydował się, jeszcze przed turniejem, przedłużyć umowę do 2022 roku. Choć na mundialu nie zdołał wyjść z grupy, to jednak jego kadencja jest usłana rewelacyjnymi wynikami i nawet wpadka w Rosji nie rzutuje mocno na jego pozycję.