Rafał Rostkowski: rzuty karne bronione bezkarnie

Rafał Rostkowski
02 lip, 15:02
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
(fot. Getty)
Przepis o postępowaniu bramkarza w czasie rzutu karnego został zaostrzony dwa lata temu. Za przedwczesne opuszczenie linii powinien zobaczyć żółtą kartkę, a za ponowne wykroczenie – drugą żółtą i czerwoną. Tyle że przepis był martwy i jest nadal. Ignorują go bramkarze i sędziowie. The IFAB chce to zmienić.

Krytyka Marciniaka wynika z nieznajomości protokołu VAR

Przepis jest pusty od dziesięcioleci, na całym świecie, we wszystkich ligach, również w Polsce. Gdy sędziowie co jakiś czas – pod wpływem lokalnych władz piłkarskich lub lektury „Przepisów gry” – respektują go i nakazują powtórzenie rzutu karnego za nieprawidłową obronę strzału z 11 metrów, pojawiają się krytyka i pretensje. "Przecież inni sędziowie pozwalają”, "poprzednio też tak broniłem i sędzia się nie czepiał”, "przecież to nie ma żadnego znaczenia”. Dwa pierwsze zdania niestety są prawdziwe, trzecie absolutnie nie.

Przedwczesne wyjście z bramki, czyli opuszczenie linii przez bramkarza, często ma decydujące znaczenie dla skuteczności obrony karnego. Wielokrotnie mówił o tym Jose Maria Garcia-Aranda, poprzedni i najlepszy w historii szef Departamentu Sędziowskiego FIFA. Hiszpan tłumaczył arbitrom z całego świata, że bramkarz zmniejsza w ten sposób kąt i niezgodnie z przepisami ogranicza przestrzeń piłce w drodze do bramki. "Gdyby to nie miało znaczenia, bramkarze by tego nie robili” – mówił García-Aranda. Nie zachęcał sędziów do zbyt skrupulatnego stosowania tego przepisu, ale też był przeciwko ignorowaniu reguł gry.

Doradzał umiar: jeśli w momencie kopnięcia piłki bramkarz ma jeszcze kontakt z linią bramkową, to jest do zaakceptowania. Podkreślał, że ważna jest konsekwencja i takie samo interpretowanie sytuacji przez wszystkich sędziów. Dlatego podczas kursów szkoleniowych i wielkich turniejów arbitrzy nawet w czasie treningów ćwiczyli… powtarzanie rzutów karnych. Po każdym karnym Garcia-Aranda pytał, dlaczego powtórzył albo nie powtórzył karnego. Dla niektórych było to jedno z najbardziej zaskakujących doświadczeń i jest niezwykłym wspomnieniem z tamtych turniejów.

Od tego czasu zmieniły się władze w FIFA i The IFAB, ale problem z nieprawidłową obroną rzutów karnych nadal istnieje. Już dwa mecze pucharowej fazy w Rosji zakończyły się seriami rzutów karnych. Rosjanie awansowali, bo ich bramkarz obronił rzuty karne Hiszpanów, a Chorwaci wykorzystali „jedenastki” lepiej niż Duńczycy. Bramkarze wystąpili w rolach głównych, często wyraźnie przed linią bramkową. Cały świat widział, jaka jest praktyka. A jaka jest teoria?

Zgodnie z aktualnymi "Przepisami gry” i artykułem 14 pt. "Rzut karny”: "Broniący bramkarz musi pozostać na linii bramkowej, twarzą do wykonawcy rzutu karnego, pomiędzy słupkami dopóki piłka nie jest kopnięta.” (strona 117 oryginalnych „Przepisów gry” wydanych przez The IFAB i obowiązujących od 1 czerwca 2018)." 

Jeżeli gol padnie, należy go uznać. "Jeżeli piłka nie wpada do bramki, rzut karny jest powtarzany; bramkarz jest napominany, jeśli jest odpowiedzialny za przewinienie” (strona 118). To oznacza dokładnie tyle, że jeżeli opuszcza linię przed kopnięciem piłki przez napastnika i gol nie padnie, to bramkarz powinien zostać ukarany żółtą kartką ("napomnienie” to przepisowe określenie użycia żółtej kartki, nie mylić z udzieleniem pouczenia lub reprymendy).

Za drugi nieprawidłowo obroniony rzut karny bramkarz – zgodnie z tymi samymi przepisami – powinien zostać ukarany drugą żółtą kartką i w efekcie czerwoną. Jeszcze nie słyszałem i nie widziałem ani jednej takiej sytuacji. Przepis o karaniu bramkarza kartką w takich przypadkach jest nowy, ale również martwy. Nikt się nim nie przejmuje i nikt go nie stosuje.

"Jeżeli bramkarz rażąco schodzi z linii bramkowej zanim piłka jest kopnięta i gol nie jest zdobyty, sędzia asystent musi podnieść chorągiewkę” (strona 200) – właśnie po takiej sygnalizacji asystenta sędzia główny powinien nakazać powtórzenie rzutu karnego i pokazać kartkę bramkarzowi. Tylko co dla kogo oznacza słowo "rażąco”? Prawda jest taka, że niektórzy sędziowie zakazują asystentom podnoszenia chorągiewki z powodu nieprawidłowej obrony rzutu karnego! Cóż, słowo "rażąco” jest elastyczne i bardzo pojemne, więc w jednym kraju sędziowie interpretują to słowo inaczej niż w innym, a niektórzy – w tajemnicy przez IFAB i FIFA – ustanawiają własne prawa na lokalnym podwórku.

Gdy rozmawiałem z Łukaszem Brudem, sekretarzem The IFAB, o systemie VAR, nowych przepisach i planowanych zmianach, powiedział mi, że w najbliższych latach jego organizacja zajmie się przygotowaniem zmian w przepisie o spalonym i interpretacji zagrania piłki ręką, ale chce też zrobić porządek z postępowaniem bramkarzy podczas rzutów karnych. IFAB to jednak tylko prawodawca, egzekwowanie prawa zależy od FIFA i członkowskich związków narodowych.

"Trzeba coś z tymi karnymi zrobić, bo moja żona mówi, że to niesprawiedliwe” – napisał na Twitterze prezes PZPN Zbigniew Boniek. To fakt, trzeba coś zrobić. Tym bardziej, że w Polsce sędziowie interpretują ten przepis nie tylko dowolnie, ale też sobie zaprzeczając. Jeden nakazuje powtórzenie karnego za minimalne wyjście bramkarza, a inny toleruje wyjście na drugi lub trzeci metr od bramki. Widzieliśmy to w Ekstraklasie, I lidze i Pucharze Polski. W Rosji sędziowie w tej kwestii są konsekwentni.

Rafał Rostkowski – były sędzia główny i sędzia asystent, sędziował m.in. w Ekstraklasie w latach 1991-2017, UEFA 1997-2017, FIFA 2001-2017.

Rafał Rostkowski na Facebooku