Mundial 2018. Kolumbia – Anglia, czyli najbardziej wyrównana para 1/8 finału

Filip Nowicki
03 lip, 13:35 | Kolumbia
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
Radość Anglików i Kolumbijczyków (fot. Getty)
Kolumbia bez Jamesa Rodrigueza traci gros siły ofensywnej, ale wciąż nie jest bez szans w starciu z Anglią. Kluczem będzie twarda walka w defensywie i wykorzystywanie potencjalnie słabych punktów w ustawieniu i grze rywali. To chyba najbardziej wyrównana para 1/8 finału, więc o zwycięstwie mogą zadecydować detale. Transmisja od godziny 19:45 w TVP 1 i TVP 4K, a od 18 w TVP Sport, SPORT.TVP.PL i aplikacji mobilnej.

Falcao vs. Kane: bitwa kapitanów – snajperów

Ewentualny brak Jamesa będzie oczywiście stratą (choć dobry turniej ma też inny ofensywny pomocnik, Juan Quintero), jednak nie powinien zmienić założeń Kolumbii w tym spotkaniu. Do trenera Jose Nestora Pekermana należy decyzja z jakim nastawieniem zagra drużyna i nie jest to decyzja łatwa. Argentyński szkoleniowiec Kolumbii może się zdecydować na otwartą grę i atakować rywali wysokim pressingiem już na ich połowie, żeby jak najszybciej przerwać ich grę pozycyjną. Ryzykiem jest tu oczywiście otwarcie pola na własnej połowie, które Anglicy będą mogli wykorzystać, jeśli uda im się umiejętnie uwalniać spod pressingu. Trener Pekerman może także postawić na niższą obronę i liczyć na wzrost oraz warunki fizyczne swoich środkowych obrońców. Nastawienie Kolumbijczyków może się oczywiście zmienić w zależności od przebiegu spotkania, natomiast istotne będzie to, czy reaktywnie zweryfikują oni najpierw dyspozycję dnia i plan Anglików, czy od początku spotkania nie będą chcieli pozwolić im na narzucenie swojej gry.

Gareth Southgate preferuje zdecydowanie bardziej kontynentalny futbol niż jego poprzednicy na stanowisku selekcjonera reprezentacji Anglii. Ostatnie trendy w piłce klubowej, które zdążyły już na dobre zagościć w Premier League, są także zauważalne w grze jego zespołu. Mowa tu oczywiście o grze trójką obrońców, potrafiących otworzyć akcję krótkim rozegraniem czy o ataku pozycyjnym opartym na wyrównanej strukturze i stwarzaniu sobie wolnej przestrzenii aktywną grą bez piłki. Gra Anglików w fazie grupowej nie została na dobrą sprawę sprawdzona, bo Tunezja (2:1) i Panama (6:1) to rywale dużo słabsi, a ostatni mecz z Belgią (0:1) został wykorzystany na ogranie zmienników. Warto jednak zwrócić uwagę, że nawet będąc stroną przeważającą i prowadzącą grę w dwóch pierwszych spotkaniach, Anglia miała momenty słabości.

W pierwszym spotkaniu bardzo dużym problemem było przejście do finalizacji akcji. Atak pozycyjny zamierał w środku pola, a solidna obrona Tunezji potrafiła utrzymać piłkę z dala od własnej bramki przez większość spotkania. Panama z kolei umiała wykorzystać słabe punkty systemu Anglików w bocznych sektorach. Ustawienie zespołu Garetha Southgate’a przechodzi w fazie defensywnej w 1-5-3-2, więc już na pierwszy rzut oka widać, że ta baza powyżej linii obrony jest mocno scentralizowana, bo musi być, żeby przeciwnik nie wygrał kluczowej walki o środek pola. Przy budowaniu ataków bocznym sektorem względnie łatwo stworzyć w nim więc przewagę liczebną, najczęściej poprzez włączenie się do akcji bocznego obrońcy, albo poprzez zejście do boku napastnika lub ofensywnego pomocnika. W taki sposób Kolumbia najczęściej zagrażała Polsce (3:0), której system gry, pomijając poziom wykonania, był w fazie grupowej najbliższy tego, który prezentują Anglicy.

Filip Nowicki