Mundial 2018. Loew, Sampaoli, Nawałka... Trenerskie "naj" mistrzostw

MB
05 lip, 01:06
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
Joachim Loew, Jorge Sampaoli, Adam Nawałka (fot. Getty Images)
Mistrzostwa świata to nie tylko zmagania wprawiających w zachwyt kibiców piłkarzy, ale również rywalizacja trenerów, którzy w dużej mierze odpowiadają, by zespoły funkcjonowały należycie. I choć turniej nie dobiegł jeszcze końca, z lekkim przymrużeniem oka można wyróżnić tych selekcjonerów, którzy najmocniej zapadli nam w pamięć.

TOP 5 1/8 FINAŁU MŚ: PRZEGRANI, LECZ ZAPAMIĘTANI

Najszybciej zwolniony: Julen Lopetegui
W większości przypadków wynik osiągnięty na mundialu rzutuje na pozycję trenera. Mało który selekcjoner może pozwolić sobie na taki komfort pracy, by nawet przy wpadce w Rosji nie martwić się o posadę. Hiszpan został jednak usunięty ze stanowiska... jeszcze przed startem turnieju. Dokładnie w przeddzień inauguracji rozgrywek Lopetegui usłyszał bowiem, że w Rosji zespół poprowadzi kto inny.

Skąd tak absurdalna decyzja? Tuż przed startem światowego czempionatu działacze Realu Madryt ogłosili, że Lopetegui będzie następcą Zinedine'a Zidane'a na Santiago Bernabeu. To rozsierdziło działaczy hiszpańskiej federacji, którzy uznali, że tego typu informacje nie powinny "wypływać" na wierzch przed mistrzostwami, bo może to zadziałać destabilizująco na zespół. W efekcie 51-latek wrócił z Rosji jeszcze przed pierwszym meczem Hiszpanów, a ci – już z Fernando Hierro na ławce – odpadli w 1/8 finału.

Najbardziej niepokorny: Juan Carlos Osorio
Meksyk zaczął walkę na mundialu fantastycznie, na inaugurację pokonując 1:0 mistrzów świata Niemców. Z każdym kolejnym spotkaniem zespół wygląda jednak coraz gorzej i choć ostatecznie awansował do fazy pucharowej, to w dużej mierze dzięki nieudolności Niemców, którzy w ostatnim meczu grupowym sensacyjnie przegrali z Koreą Południową 0:2.

Przygoda z turniejem zakończyła się jednak dla piłkarzy z Ameryki w 1/8 finału. Na konferencji po przegranym 0:2 meczu z Brazylią Osorio nie posiadał się ze wściekłości. Obiektem jego ataków stał się Neymar, który – choć był regularnie faulowany przez rywali – często swoje reakcje na te starcia wyolbrzymiał.

To wstyd dla piłki nożnej, że traci się tyle czasu przez jednego piłkarza. To powinna być gra dla mężczyzn, a nie pajacowanie – grzmiał 56-latek.

Najłagodniejszy: Adam Nawałka
Zupełnie odmienne podejście zaprezentował selekcjoner biało-czerwonych. Polacy zwyciężyli w meczu pożegnalnym z Japonią 1:0, ale spory niesmak wśród fanów wywołała końcówka spotkania. Japończycy swobodnie wymieniali piłkę na własnej połowie, a ich rywale nie kwapili się do ataku i... beztrosko przyglądali się wszystkiemu ze sporej odległości.

Mecz przybrał absurdalny wymiar, co w rozmowach z dziennikarzami starał się wytłumaczyć Nawałka. I choć trudno wątpić w jego słuszne intencje, to jednak próba usprawiedliwienia takiego podejścia wypadła komicznie. – Ten sposób gry wynikał z "niskiego pressingu", który sobie założyliśmy – podsumował.

Najspokojniejszy: Oscar Tabarez
71-letni szkoleniowiec prowadzi Urugwaj od lutego 2006 roku. Przez długie lata zdołał zrewolucjonizować tamtejszą piłkę – piłkarze lubią wspominać, gdy przed kadencją Tabareza musieli na własną rękę rozwiązywać najprostsze problemy, takie jak brak ciepłej wody w budynku czy skandaliczny stan ośrodków treningowych. Doświadczony trener pomógł więc wprowadzić na wyższy poziom nie tylko zespół, ale i federację. Prowadzoną od ponad dekady drużynę zna doskonale.

W ostatnim czasie 71-latek podupadł jednak na zdrowiu (choruje na Zespół Guillaina–Barrego), a lekarz zalecił mu, by do minimum ograniczył aktywność fizyczną. Selekcjoner za nic jednak miał sobie groźby doktora i na każdym meczu pojawia się z pomocą kul na ławce trenerskiej. Całe spotkania spędza jednak cierpliwie na ławce rezerwowych, gdyż fizycznie nie jest w stanie gestykulować i instruować zawodników przy linii.

Tabareza można więc z pewnością uznać za jednego z najspokojniejszych selekcjonerów na tym turnieju. I chyba za jedynego, który na stadionie pokonuje tylko drogę z szatni na wyznaczone miejsce obok boiska i z powrotem.

Największy farciarz: Joachim Loew
Blamaż, katastrofa, kompromitacja – na występ mistrzów świata w Rosji znaleźć można wiele określeń, ale żadne nie będzie miało pozytywnego wydźwięku. Niemcy potężnie rozczarowali, odpadając już w fazie grupowej, a cała wina za niepowodzenie spadła na barki Loewa.

Niewykluczone, że 58-latek straciłby już pracę, gdyby nie fakt, że... tuż przed mundialem zaoferowano mu nową umowę, ważną do 2022 roku. Nawet przed decydującym starciem z Koreą Południową Reinhard Greidel, prezydent tamtejszego związku, potwierdził że zaufanie do Loewa jest bezgraniczne.

Selekcjoner ustępujących mistrzów miał więc sporo szczęścia, bo kto wie jak potoczyłaby się jego przyszłość, gdyby nie przedłużony wcześniej kontrakt. W końcu nikt nie potrafił przewidzieć tej tragedii...

Najbardziej nieporadny: Jorge Sampaoli
Po fantastycznym występie reprezentacji Chile na mundialu w Brazylii, wydawało się, że Sampaoli to trener idealny dla Argentyny – z jednej strony genialny i pomysłowy, a z drugiej – charakterny i autorytarny. Wyglądał na człowieka niezwykle pewnego swoich decyzji, a osobliwa łysina i gęsto pokrywające ciało tatuaże tylko utrwalały wizerunek "brutala" i twardziela.

W Rosji jednak wyszły na jaw wszystkie jego słabostki. Nim 58-latek objął kadrę, wielokrotnie wspominał, iż marzy poprowadzenia Leo Messiego. Gdy już się to spełniło, całkowicie "zwariował". Do tego stopnia był zapatrzony w kapitana zespołu, że podczas spotkania grupowego potrafił zapytać gwiazdę Barcelony czy... może wpuścić Sergio Aguero.

Nic dziwnego, że Albiceleste pożegnali się z mundialem w 1/8 finału. Po takim zachowaniu trenera, jego autorytet musiał się dramatycznie skurczyć.