Mundial 2018. Pavard jak Thuram. Francuzi zafascynowani młodym obrońcą

MB
05 lip, 19:11 | Francja
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
Benjamin Pavard (fot. Getty Images)
Zdumienie wielu kibiców wywoływała obecność Benjamina Pavarda w wyjściowej jedenastce Francji na mundialu. Nazwisko dość anonimowego obrońcy Stuttgartu wypadało bowiem dość blado w gwiazdozbiorze najlepszych piłkarzy Europy. Po meczu z Argentyną nikt jednak nie dziwi się już decyzji Didiera Deschampsa.

Spięcie na linii Suarez-Griezmann. "Francuz nie wie, o czym mówi"

Pavard to obecnie jeden z najbardziej utalentowanych francuskich piłkarzy młodego pokolenia. Rozwija się niezwykle dynamicznie, o czym najlepiej świadczy fakt, że jeszcze wiosną 2017 roku grał w... 2. Bundeslidze. Stuttgart ściągnął go, by móc na nim oprzeć budowę defensywy i powrócić do elity. Nieco ponad rok temu wychowanek Lille rywalizował więc z zespołami pokroju Greuther Fuerth czy Wuerzburger Kickers. Teraz ma prawo przebierać w ofertach, a za chwilę będzie walczył o awans do półfinału mistrzostw świata.

W osobie Pavarda trenerzy mają bardzo uniwersalnego defensora. Z powodzeniem może występować zarówno w centrum bloku obronnego, jak i na jego prawej stronie. W barwach Trójkolorowych ustawiany jest właśnie bliżej bocznej linii, a jego znakomite występy sprawiły, że szybko zaczęto go porównywać z... Lilianem Thuramem.

Niezależnie od tego, na jakiej gram pozycji, czuję się tak samo. Oczywiście grając na boku muszę znacznie częściej angażować się w akcje ofensywne, ale od zawsze lubiłem przekraczać połowę boiska, więc nie mam z tym problemu. Thuram także bywał środkowym i prawym obrońcą. Dlaczego miałbym nie iść jego śladami? – stwierdził sam zainteresowany.

Benjamin Pavard w starciu z Angelem Di Marią (fot. Getty Images)

Porównania do legendarnego zawodnika nie są przypadkowe. Również Pavard pokazał bowiem, że potrafi strzelać bardzo ważne gole. Thuram w kadrze trafił dwukrotnie, a oba gole padły w półfinałowym meczu mistrzostw świata z 1998 roku. Pavard zaś pokonał argentyńskiego bramkarza, gdy Trójkolorowi przegrywali 1:2 w meczu 1/8 finału.

Wysoka dyspozycja zawodnika Stuttgartu nie umknęła uwadze działaczy z Europy. Według dziennika "Bild" za rok w życie wejdzie klauzula odejścia zawodnika, która będzie wynosić 35 milionów euro. A skorzystać z niej planują w Monachium, gdzie rzekomo mają już przygotowywać się do pozyskania młodego Francuza.

Wygląda więc na to, że już wkrótce Pavard nie będzie odstawał od kolegów z reprezentacji i pośród gwiazd PSG, Atletico czy Manchesteru United, również i on będzie mógł się pochwalić grą w czołowym klubie Starego Kontynentu.