Mundial 2018. "Oczko w głowie Tabareza". Tajemnica sukcesu Urugwaju

Maciej Łuczak
06 lip, 08:49 | Urugwaj
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
Diego Godin i Luis Suarez (fot. Getty)
W piątek Urugwaj zagra z Francją o awans do półfinału mistrzostw świata. Jeżeli wygra, to po raz drugi w tej dekadzie kraj, który ma nieco ponad trzy miliony mieszkańców znajdzie się wśród czterech najlepszych reprezentacji globu. – U nas przede wszystkim wierzy się w ciężką pracę. Mamy limity finansowe, ale ciężko trenować nikt nam nie zabrania – mówi Alejandro Etcheverry, dziennikarz radia ESPN.

1/4 finału: Urugwaj – Francja [transmisja]

Maciej Łuczak, SPORT.TVP.PL: – Jak mieszkańcy Urugwaju oceniają to, co osiągnęła w Rosji wasza reprezentacja? Dominuje radość? A może jest oczekiwanie czegoś więcej?
Alejandro Etcheverry, dziennikarz radia ESPN: – Wszyscy są bardzo dumni z tego, co zrobiliśmy. Warto przede wszystkim zauważyć, że to nie jest przypadek. Wszystko zaczęło się w 2006 roku od zatrudnienia Oscara "El Maestro" Tabareza. Dzięki niemu wygraliśmy Copa America w 2011 roku. Rok wcześniej zajęliśmy czwarte miejsce w RPA. Mieliśmy też mnóstwo sukcesów w kategoriach młodzieżowych. Choćby w 2011 roku. Wtedy zostaliśmy wicemistrzami świata do lat 17. To wszystko sprawia, że oczywiście jest radość, ale też oczekiwanie, iż jesteśmy w stanie osiągnąć więcej.

– Urugwaj to kraj, który ma nieco ponad trzy miliony mieszkańców. Jak wygląda piłkarska rzeczywistość? Tak na co dzień, nie w trakcie mundialu.
– Liga stoi na bardzo niskim poziomie. Brak poziomu powiązany jest przede wszystkim z brakiem pieniędzy. Mimo to kluby robią wszystko, by jak najlepiej pracować głównie z młodymi zawodnikami. Często, również z powodu o którym wspomniałem, zmuszone są sprzedawać piłkarzy w bardzo młodym wieku. Kluby to jednak nie wszystko. Ważną rolę odgrywa federacja, a przede wszystkim El Maestro. Gdy został selekcjonerem, to od razu wziął odpowiedzialność nie tylko za pierwszą reprezentację. Stworzył system wyszukiwania, a następnie szkolenia zawodników. Objęte są już tym reprezentacje do lat 15. Wszystko jest zinstytucjonalizowane, zapisane. Nie chcemy stracić ani jednego talentu. Szkolenie to oczko w głowie Tabareza. On zna każdego, który gra w kadrze do lat 15, 17 itd. Zna rodzinę, wie w jakim środowisku żyje. Wymaga również odpowiedniego postępowania w grupie. Jeżeli zawodnik nie potrafi dostosować się do reguł zespołu, stwarza problemy, to nie ma szans na występy w kadrze.

– Czyli nie ma obaw, co stanie się z reprezentacją, gdy najpierw odejdzie Diego Godin, a później Luis Suarez, Edinson Cavani?
– Urugwaj to kraj, w którym wierzy się w ciężką pracę. Mamy limity finansowe, ale ciężko trenować nikt nam nie zabrania. I właśnie w ten sposób podchodzą do tego w klubach i w federacji. Nie boję się tego, że z czasem stracimy tych najlepszych. Kilka lat temu wydawało się, że kłopotem może być brak Diego Forlana. Jak się okazało nie jest. Wiele klubów skupia się nie tylko na dużych miastach, ale wysyła skautów w odległe rejony kraju. Wyławiają największe talenty, przeprowadzają testy, a następnie wracają za 2-3 miesiące. Dotyczy to już 10-11 latków. Po czasie sprawdzają czy chłopiec się rozwija, a jeżeli tak, to zabierają go do klubu. To nie jest przypadek, że mamy teraz takich piłkarzy jak Nahitan Nandez, Rodrigo Bentancur.

– Zatem w najbliższym czasie możemy spodziewać się, iż kolejni świetni zawodnicy z Urugwaju zawitają do Europy?
– Jestem przekonany, że tak. Mamy odpowiedni system, ale też determinację wielu młodych. Nie ma co ukrywać, piłka nożna często jest dla nich jedyną możliwością, by wyrwać się biedy. Zaczynają grać na podwórkach, często na asfalcie, w zniszczonych butach. Pójście do klubu to pierwszy krok, który zmienia rzeczywistość, pokazuje ci, ile możesz zyskać. Masz trenera, grasz na normalnym boisku. Zyskujesz ogromną motywację. To wszystko sprawia, że później, podczas meczów reprezentacji, ci świetnie opłacani w klubach stanowią drużynę, która daje z siebie wszystko. Dla wychowanych w trudnych warunkach nie ma większej nagrody niż reprezentowanie kraju.

– Który piłkarz jest w Urugwaju najbardziej popularny?
– Raczej cię nie zaskoczę. Godin, Suarez, Cavani. Kolejność nie ma znaczenia.

– Na koniec chciałem zapytać o Suareza. Ciągnie się za nim kilka afer. Jak jest odbierany w Urugwaju?
– Wiadomo, że tym, co najlepiej sprzedaje się w zachodniej prasie są negatywne emocje. W dodatku Suarez ma kilka grzechów, więc nie dziwię się, że jego wizerunek nie jest dobry. W Urugwaju jest inaczej. To przede wszystkim człowiek, który jest ogromnie zaangażowany w pomoc najbardziej potrzebującym. Wielokrotnie i to anonimowo, pomagał finansowo, a także jest ojcem chrzestnym fundacji "Perez Scremini", która wspiera dzieci chore na raka. Wspólnie z resztą drużyny założył fundację "Celeste", która poprzez sport chce pomagać w wychowaniu dzieci, a także, co niestety w naszym kraju jest często zaniedbane, w edukacji młodych.