"Awans bez adrenaliny i wypruwania wnętrzności"

06 lip, 20:12 | Francja
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL/PAP
Fot. PAP
"Ocena bardzo dobra" – tak zatytułowała gazeta "L'Equipe" relację z meczu w Niżnym Nowogrodzie, który dał awans piłkarzom Francji do półfinału mistrzostw świata w Rosji. "Trójkolorowi" pewnie pokonali drużynę Urugwaju 2:0.

"L'Equipe" wyróżniła strzelca pierwszej bramki Raphaela Varane'a, "zakręconego" Kyliana Mbappe oraz "promiennego" N'Golo Kante. Jak przypomina dziennik, cztery lata temu w przegranym ćwierćfinale MŚ z Niemcami (0:1) na stadionie Maracana w Rio de Janeiro Varane spóźnił się do dośrodkowania i Mats Hummels zdobył głową zwycięską bramkę. W piątek to obrońca Realu Madryt wyprzedził Urugwajczyków i "główką" dał prowadzeniem ekipie Francji.

Największa gazeta sportowa we Francji przyznała jednak, że w Niżnym Nowogrodzie nie było tych emocji, które towarzyszyły ćwierćfinałowi z Argentyną (4:3) w Kazaniu.br>
"Nie było tej adrenaliny towarzyszącej każdemu zwrotowi akcji w Kazaniu, tej atmosfery corridy, tego wypruwania wnętrzności. Drużyna Francji wygrała z Urugwajem w pełni kontrolując mecz. We wtorek, w szóstym półfinale w swojej historii, zmierzy się ze starym przyjacielem, Brazylią, w nowym starciu południowoamerykańskim, albo z Belgią" – podsumowuje "L'Equipe".

"Niebiescy deklasują Urugwaj i przechodzą do półfinału" – to z kolei tytuł w "Le Figaro". "Bez wstrząsów i z ogromną łatwością ekipa Francji potwierdziła swój bilet do półfinału Pucharu Świata w meczu przeciwko Urugwajowi. Marzenie trwa".

"Le Figaro" komplementuje Didiera Deschampsa, selekcjonera "Trójkolorowych" od 2012 roku. "Nie przestawał w pracy nad rozwojem drużyny, czyniąc ją jedną z czterech najlepszych na świecie. Czy poprowadzi ją na sam szczyt? Wszystkie marzenia są dozwolone" – podkreśla gazeta.

"Dali szach mat Urugwajowi" – relacjonuje "Le Monde". Dziennik ocenia, że mecz nie stał na tak wysokim poziomie jak ćwierćfinał z Argentyną. "Francuzi wyszli zwycięsko ze spotkania. Nie byli praktycznie niepokojeni przez Suareza, który pod nieobecność Cavaniego był osamotniony w ataku".