Mundial 2018. Kadra otwarta na świat. "Wcześniej byliśmy wrogami"

Maciej Łuczak
07 lip, 09:20 | Anglia
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
(fot. Getty)
– Gdy Gareth Southgate rozpoczynał pracę z reprezentacją, to mnóstwo osób miało w Anglii wątpliwości. Trudno się dziwić. Jego kadencja w Middlesbrough nie była udana. Prawda jest taka, że został selekcjonerem w momencie, gdy nie miał większych szans na pracę w Premier League – mówi nam Stuart James, dziennikarz "Guardiana". W sobotę o godz. 16:00 Anglicy zagrają ze Szwecją o awans do półfinału mistrzostw świata. Transmisja w TVP 2, TVP 4K, TVP Sport, aplikacji oraz na SPORT.TVP.PL.

"PIŁKARZYK", CO NIE GRYZIE SIĘ W JĘZYK. POKRĘTNE LOSY ARTIOMA DZIUBY

We wtorek Anglicy przełamali swoją największą futbolową klątwę. Po raz pierwszy w historii mistrzostw świata wygrali mecz po rzutach karnych. Na Wyspach nie chcą jednak myśleć, że to przypadek.

– Wiedzieliśmy jak Kolumbijczycy będą strzelać. Na pięć prób inaczej kopnął jedynie Falcao. Pozostali wybrali kierunki, które przewidywaliśmy – pochwalił się dziennikarzom Steve Holland, asystent selekcjonera.

– Southgate to człowiek, który dba o każdy detal. Nie ma przypadku, że to właśnie z nim przełamaliśmy tę fatalną serię. Jestem przekonany, że na długo przed mundialem przygotował naszych piłkarzy do konkursu rzutów karnych – twierdzi James.

Były trener Middlesbrough stanowisko selekcjonera objął przypadkowo. Gdyby nie afera, w jaką uwikłał się Sam Allardyce, który dał się nabrać na dziennikarską prowokację i wyraził chęć wzięcia udziału w szemranych interesach, to Southgate’a by w Rosji nie było.

Mundial 2018. Starcia Anglików ze Szwedami. Gwarancja pięknych goli

– W Anglii od dawna otaczany jest wielkim szacunkiem. To przede wszystkim inteligentny i dostojny człowiek. Czy jestem zaskoczony jego sukcesem? Tak, ale przede wszystkim dlatego, iż nie byłem przekonany, że ta generacja zawodników będzie w stanie osiągnąć sukces. Uważam, i raczej nie jestem w tym odosobniony, że jest przynajmniej kilka reprezentacji, które mają dużo większy potencjał – wyjaśnia dziennikarz "Guardiana".

Powołując zespół na mundial, Southgate nie kierował się nazwiskami. W kraju zostawił dwóch znanych, lecz od dawna nieprzekonujących na boisku piłkarzy – Joe Harta i Jacka Wilshere’a. Pojechali za to młodzi: Ruben Loftus-Cheek, Marcus Rashford i Trent Alexander-Arnold. Nie było zabawy w skreślanie nazwisk. Trener od razu podał 23-osobową kadrę. Zmienił natomiast kapitana. Wcześniej opaskę na zmianę nosili m.in. Jordan Henderson i Eric Dier, ale na mistrzostwach świata ten przywilej otrzymał Harry Kane.

– Sięgniecie po nowe twarze okazało się świetnym posunięciem. W angielskim futbolu młode pokolenie radzi sobie coraz lepiej i nie było sensu w kółko powoływać piłkarzy, którzy zawiedli na poprzednich turniejach. Na dobre tej drużynie wyszła też zmiana ustawienia. Gra trójką obrońców ustabilizowała defensywę – analizuje James.

Ashley Young i Gareth Southgate (fot. Getty)

Wiele zmieniło się też poza boiskiem. – Southgate otworzył tę kadrę na świat. Dwa lata temu, podczas Euro we Francji, współpraca z piłkarzami była bardzo trudna. Traktowali nas jak wrogów i nie chcieli odpowiadać na najprostsze pytania. Wszystko było tajemnicą. Nawet to, kto wygrał konkurs w darta. Teraz wszystko zmieniło się o 180 stopni. Piłkarze są otwarci, nigdzie się nie chowają, nie ma żadnego problemu, by z nimi porozmawiać – tłumaczy.

Twarzą tej reprezentacji jest Kane, ale warto trochę uwagi poświęcić jego kolegom. Bohater rzutów karnych Jordan Pickford przed mistrzostwami świata miał w kadrze tylko trzy rozegrane mecze. Niewiele więcej, bo sześć, grający przed nim Harry Maguire, którego w Polsce znali pewnie tylko wielcy fani angielskiego futbolu oraz Kamil Grosicki, który dzielił z nim szatnię w Hull.

– To wcale nie były oczywiste wybory. Pickford rywalizował z Jackiem Butlandem i Nickiem Popem. Do Rosji w ogóle nie poleciał Hart. Maguire natomiast posadził na ławce doświadczonych – Gary’ego Cahilla i Phila Jonesa. Nie każdy trener zdecydowałby się na tak odważne ruchy – mówi James.

Praca selekcjonera doceniana jest słusznie, ale warto też zwrócić uwagę na inną rzecz. W wyjściowej jedenastce na mecz z Kolumbią znalazło się aż sześciu zawodników z Manchesteru City lub Tottenhamu. Treningi z Pepem Guardiolą oraz Mauricio Pochettino rozwinęły takich piłkarzy jak John Stones (niegdyś wyśmiewany jako drugi najdroższy obrońca na świecie) oraz Kieran Trippier. Również Kyle Walker nie jest już tylko biegającym, czasami zresztą bezmyślnie, bocznym obrońcą, lecz potrafi poradzić sobie na pozycji jednego z trzech środkowych defensorów.

John Stones (fot. Getty)

Gdzie szukać minusów i pola do rozwoju? Na pewno w postawie Raheema Sterlinga, który w samej Premier League zaliczył w tym sezonie osiemnaście goli i piętnaście asyst. To też jeden z przykładów, że praca z Guardiolą rozwija, ale na razie 23-letni zawodnik nie potrafi przełożyć tego na występy w kadrze. Aż trudno w to uwierzyć, ale ostatniego gola dla reprezentacji strzelił w 2015 roku! 41 meczów i dwa gole? Wynik na miarę bocznego obrońcy.

– Przed mundialem Sterling był bardzo krytykowany przez angielskie tabloidy, które mają obsesję na punkcie jego życia poza boiskiem. Abstrahując jednak od tego niesprawiedliwego traktowania, trzeba przyznać, że jego występy są w Rosji na razie dużym rozczarowaniem. Powiedzieć, że gra tragicznie byłoby przesadą, ale jego dotychczasowa forma nijak ma się do tej, którą prezentował w Manchesterze City – twierdzi James.

Paradoksalnie, mimo iż Anglia jest w ćwierćfinale, zbyt wiele dobrego nie da się też powiedzieć o drugiej młodej gwieździe – Dele Allim. – Można znaleźć wiele podobieństw między nim a Sterlingiem. W trakcie tego turnieju nie pokazał na razie nic ciekawego. Także Jesse Lingard oprócz fantastycznego gola z Panamą nie ma się czym pochwalić. Wszyscy trzej są piłkarzami o ogromnym potencjale. Czekamy aż udowodnią to na boisku. Lepszego momentu nie będzie – uważa dziennikarz "Guardiana".

Raheem Sterling (fot. Getty)

Co zatem może być kluczowe w meczu ze Szwedami? – W poprzednich meczach naszym największym atutem były stałe fragmenty gry. Jestem przekonany, iż tę drużynę stać na więcej. Wynik, jaki już osiągnęliśmy jest imponujący, ale mam nadzieję, że wreszcie będziemy sobie potrafili stworzyć więcej okazji z gry. Tym bardziej, że to może być jedyny sposób, by przełamać twardą szwedzką obronę – mówi angielski dziennikarz.

Jeżeli Anglia wygra, to po raz pierwszy od 1990 roku znajdzie się w najlepszej czwórce mistrzostw świata. – Od początku wszyscy do tej kadry podchodzili bardzo spokojnie. Przed mundialem nie było wielkich oczekiwań. Wcześniej wielokrotnie mieliśmy ogromne nadzieje i nic z tego nie wychodziło. Cóż, teraz mam nadzieję, iż będzie odwrotnie – kończy James.