Mundial 2018. Pechowa liczba, "wielbłąd", duet. Momenty ćwierćfinałów

Adrian Koliński
08 lip, 20:37
udostępnij
Źródło: sport.tvp.pl
fot. Getty/PAP
Przed nami już tylko cztery mecze mistrzostw świata w Rosji. W ćwierćfinałach nie zabrakło emocji, błędów, pięknych zagrań i niespodziewanych rozstrzygnięć. Przedstawiamy charakterystyczne momenty tej fazy mundialu.

Ćwierćfinaliści łakomym kąskiem. Dla kilku z nich lato będzie gorące

Rozdzielony duet
Statystyka jest bezlitosna – odkąd Edinson Cavani i Luis Suarez grają razem w kadrze, to Urusi nie wygrali na mistrzostwach świata żadnego meczu, gdy kogoś z tej dwójki zabrakło w wyjściowej jedenastce. Napastnik PSG nie wystąpił z Francją z powodu urazu łydki i tradycji stało się zadość. Urugwaj zdobył na turnieju w Rosji siedem bramek, z czego pięć to robota tego duetu. A Suarez bez Cavaniego był jakiś nieswój...

Od bohatera do zera
Mario Fernandes w 114. minucie spotkania z Chorwacją celnie uderzył głową po dośrodkowaniu Ałana Dzagojewa. Ten gol dał Rosji nadzieję na wygraną w rzutach karnych. Naturalizowany Brazylijczyk podszedł do piłki w trzeciej serii, kopnął prostym podbiciem i przestrzelił. Kuriozalna decyzja, takie same wykonanie. Przecież każdy trener, nawet w A-klasie powie przed karnym: "albo 'plasóweczką', albo rozerwij siatkę". Fernandes nie mógł się zdecydować i wyszło jak wyszło. Jakby nie było, wszyscy Brazylijczycy jadą do domu.

"Złapię, złapię". Nie złapał
Urugwaj przegrywał 0:1 i walczył, by odrobić stratę. 61. minuta, Antoine Griezmann strzela zza pola karnego, piłka leci niewinnie, ale... przełamuje ręce Fernando Muslery i wpada do siatki Doświadczony bramkarz przeliczył się. Można tłumaczyć, że piłki konstruowane są tak, żeby utrudnić życie bramkarzom, ale takie uderzenia nie mogą kończyć się golami. Fakt – piłka w końcowej fazie lotu zmieniła nieco kierunek i nie ułatwiła zadania Muslerze. Zakodował sobie, że musi ją złapać. Gdyby piąstkował, z pewnością skończyłoby się szczęśliwie dla Urugwaju, a tak Muslera zanotował największego "babola" turnieju.

Kolejny wielki wraca ze spuszczoną głową
To miał być jego turniej. Miał poprowadzić reprezentację do mistrzostwa świata, żeby stanąć obok największych rodaków – Pelego, Garrinchy, Romario czy Ronaldo. Belgowie byli jednak za mocni, już w ćwierćfinale. Neymar zdobył w turnieju dwie bramki i zanotował dwie asysty, ale w najważniejszym momencie zawiódł. W ćwierćfinale na siłę szukał dryblingów, chciał za wszelką cenę pokazać, że jest liderem. "Coś nie pykło" – jak mawiają młodzi ludzie. Gwiazda PSG z tego turnieju zostanie zapamiętana z turlania się po faulach, a nie z goli i pięknych zagrań.

Pechowa liczba
Grał cztery lata temu w historycznym półfinale, w którym Brazylia przegrała z Niemcami 1:7. Na turniej w Rosji wybrał sobie nr "17". Przesądni kibice apelowali, żeby nie wystąpił w ćwierćfinale z Belgią. Zagrał i... strzelił samobója. Przesądy przesądami, ale fakt jest taki, że Fernandinho fatalnie zagrał w półfinale w 2014 roku i w tegorocznym ćwierćfinale. Oprócz tego, że zaskoczył własnego bramkarza, to Romelu Lukaku ograł go jak juniora w środku pola. To był początek akcji, po której Kevin De Bruyne zdobył bramkę. Nic dziwnego, że pomocnik Manchesteru City nie będzie w najbliższym czasie mile widziany w swoim kraju...

Złote głowy
Szwedzi w ćwierćfinale zagrali po swojemu, ale tym razem nie mieli atutów. Nie był to porywający mecz – Anglicy wygrali dzięki bramkom zdobytym po uderzeniach głową. Jechali do Rosji bez większych oczekiwań, tymczasem po raz trzeci w historii zagrają w półfinale mundialu.

Chorwacki łącznik z płucami ze stali
Luka Modrić ma za sobą morderczy sezon w Realu Madryt, który zwieńczył zdobyciem Pucharu Ligi Mistrzów. W mistrzostwach świata trener Zlatako Dalić zdjął go tylko w drugiej połowie spotkania z Islandią. W fazie pucharowej gra w pełnym wymiarze, licząc dogrywki. Mimo to w 106. minucie sobotniego starcia z Rosją popisał się takim sprintem, jakby to była pierwsza akcja meczu. Jeśli Belgowie wypili przed meczem z Brazylią napój Panoramiksa, jak sugerowali tamtejsi kibice, to Modrić musiał co najmniej spożyć sok z gumijagód.

Skuteczni jak Francuzi
Reprezentacja prowadzona przez Didiera Deschampsa imponuje. W spotkaniu z Urugwajem oddała dwa celne strzały i strzelił dwa gole. Mało tego – w 1/8 finału z Argentyną strzeliła cztery razy celnie i zdobyła cztery bramki. Sto procent skuteczności w fazie pucharowej. Thibault Courtois już może zacząć drżeć...