Rafał Rostkowski: finał zwykle sędziuje debiutant

Rafał Rostkowski
11 lip, 15:11
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
Alireza Faghani w trakcie meczu 1/8 finału Francja - Argentyna (fot. Getty)
Od dawna nie zdarzyło się, żeby sędzia główny półfinału mistrzostw świata został wyznaczony również do prowadzenia finału. Znacznie większe szanse na finał w Rosji mają arbitrzy, którzy sędziowali w ćwierćfinale lub wcześniej.

Jurij Żyrkow zakończył reprezentacyjną karierę

W 1930 roku, podczas pierwszych mistrzostw świata w Urugwaju, arbiter John Langenus z Belgii sędziował półfinałowe spotkanie Argentyna – USA (6:1), a potem finałowe Urugwaj – Argentyna (4:2). Cztery lata później we Włoszech Szwed Ivan Eklind prowadził półfinał Włochy – Austria (1:0) i finał Włochy – Czechosłowacja (2:1). W 1974 roku w Republice Federalnej Niemiec nie było dwóch meczów półfinałowych, ponieważ po pierwszej fazie grupowej osiem drużyn podzielono na dwie grupy, w których znowu każda drużyna grała z każdą. Najlepsze zespoły z obu grup "półfinałowych" spotkały się w finale. Mecz o mistrzostwo świata, Holandia – RFN (1:2), sędziował Anglik John Taylor, który w poprzedniej fazie sędziował mecz Argentyny z Niemiecką Republiką Demokratyczną (1:1). To wszystko pokazuje, że FIFA od dawna unika sytuacji, w której ten sam arbiter prowadziłby dwa najważniejsze mecze z udziałem tej samej drużyny. Obsadzenie tego samego sędziego w półfinale i finale teoretycznie jest możliwe, ale musiałby się zdarzyć niesamowity zbieg różnych mało prawdopodobnych okoliczności, aby do tego doszło.

Tłumacząc to na język bardziej sportowy: podczas mundialu w Rosji, tak jak podczas poprzednich mistrzostw świata, obsada sędziowska czterech ostatnich meczów jest czymś na kształt przyznawania najlepszym sportowcom medali: finał to jakby złoto, półfinały i mecz o trzecie miejsce – medale w innych kolorach, przy czym dla większości sędziów bardziej prestiżowy jest zaszczyt sędziowania półfinału niż meczu o trzecie miejsce, w którym grają przegrani półfinaliści. Tak jak jeden sportowiec nie może w jednej konkurencji dostać dwóch medali, podobnie sędzia w mistrzostwach świata raczej nie może liczyć na dwa takie zaszczyty.

Nagroda za korzystanie z VAR
Minimalne szanse na finał mundialu w Rosji mają więc Andres Cunha z Urugwaju i Cuneyt Cakir z Turcji, ponieważ obaj zostali przez FIFA wyznaczeni właśnie do prowadzenia półfinałów tego turnieju. Cunha sędziował mecz Francja – Belgia (1:0). To była dla niego nagroda nie tylko za bardzo dobre sędziowanie meczów Francja – Australia i Iran – Hiszpania, ale przede wszystkim nagroda za znakomite i efektywne wykorzystanie systemu VAR. Szczególnie za skuteczne użycie VAR w pierwszym meczu Urugwajczyka w Rosji, w którym podyktował dwa rzuty karne. Z kolei Cakir został wyznaczony do prowadzenia półfinału Chorwacja – Anglia. Co ciekawe, w 2014 roku w Brazylii Turek również sędziował półfinał: Holandia – Argentyna zakończony po dogrywce (0:0) rzutami karnymi (2:4). Cakir ma 41 lat, więc jeśli tylko zdrowie i forma mu pozwolą, z powodzeniem mógłby sędziować jeszcze co najmniej kilka lat. W 2022 roku już przed rozpoczęciem mundialu w Katarze byłby zapewne głównym kandydatem do prowadzenia finału.

Nawet bez Cunhy i Cakira grono arbitrów kandydujących do prowadzenia finału mundialu w Rosji pozostaje bardzo szerokie. Wynika to z faktu, że już dawno, a może nawet nigdy, turniej o mistrzostwo świata nie był tak udany dla tak wielu czołowych arbitrów z różnych kontynentów. Oczywiście ogromna w tym zasługa systemu VAR, dzięki któremu wielu sędziów uniknęło przykrych konsekwencji popełnienia poważnego błędu. Gdy zdarzył im się taki błąd, sędzia asystent wideo komunikował się z nimi, następnie oni sami używali systemu VAR najlepiej jak to było możliwe, czyli podbiegali do monitora ustawionego tuż obok boiska specjalnie dla sędziego, przeglądali powtórkę lub powtórki sytuacji z różnych kamer, a w przypadku potwierdzenia błędu – naprawiali go, zmieniając złą decyzję na dobrą. Tak właśnie postąpili między innymi Andres Cunha z Urugwaju, Bjorn Kuipers z Holandii czy Milorad Mazić z Serbii.

Naprawili błędy, kandydują do finału
Kuipers i Mazić są wymieniani jako poważni kandydaci do finału, ale takich jak oni jest więcej. Oprócz Holendra i Serba najwyższe notowania mają obecnie Alireza Faghani z Iranu, Nestor Pitana z Argentyny i Sandro Rici z Brazylii, a za czarnego konia od fazy grupowej uchodzi Malang Diedhiou z Senegalu. Wszyscy oni w dotychczasowych meczach zaprezentowali się bardzo dobrze lub nawet znakomicie.

Sędziowanie to jednak zajęcie w ogromnym stopniu niewymierne – czasem trudno zmierzyć i trudno zważyć, który sędzia jest lepszy czy najlepszy. Gdy kandydaci prezentują tak wysoki i wyrównany poziom, o nominacji do prowadzenia finału decydować mogą detale pozasportowe. To żadna tajemnica, że w sędziowaniu ważne są przede wszystkim dobre decyzje podejmowane na boisku, ale istotne są również dyplomacja, polityka i szczęście. To właśnie sprawia, że największym faworytem wydaje się być Irańczyk Alireza Faghani. Oprócz tego, że znakomicie zaprezentował się w meczach Niemcy – Meksyk (0:1), Serbia – Brazylia (0:2) i Francja – Argentyna (4:3), przemawiają za nim również względy historyczne i dyplomatyczno-polityczne. Pozostaje pytanie o szczęście.

Azjaci zasłużyli na finał
Finały mistrzostw świata wielokrotnie sędziowali już arbitrzy z Europy i Ameryki Południowej, finał prowadzili także reprezentancji Ameryki Północnej i Afryki, ale nigdy dotychczas FIFA nie obdarzyła takim zaszczytem sędziów z Azji, czyli kontynentu, który zrobił największe postępy w sędziowaniu w ostatnich kilkunastu latach. W 2010 roku sędziowskimi odkryciami mundialu w RPA byli Yuichi Nishimura z Japonii i Rawszan Irmatow, ale finał przypadł Anglikowi Howardowi Webbowi. Nishimura i Irmatow mieli poczekać na swoją finałową szansę cztery lata, ale w Brazylii Irmatow był w słabszej formie, a Nishimura podyktował rzut karny dla Brazylii w meczu otwarcia z Chorwacją, po którym został skrytykowany przez media całego świata. Nie pomogło mu nawet to, że połowa sędziów obecnych na tamtym mundialu przyznała, że oni też podyktowaliby rzut karny w takiej samej sytuacji. Finał w Brazylii przypadł więc kolejnemu Europejczykowi – Włochowi Nicoli Rizzoliemu.

Nishmura zakończył karierę międzynarodową, a Irmatow w Rosji wypadł fatalnie i po dwóch nieudanych meczach musiał wrócić do domu. Jedyną szansą Azji na finał jest więc właśnie 40-letni Alireza Faghani z Iranu. To bardzo doświadczony arbiter, choć to dopiero jego pierwszy mundial. W 2016 roku w czasie igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro prowadził mecze Meksyk – Niemcy (2:2), Dania – Brazylia (0:4) i finał Brazylia – Niemcy (1:1, 5:4 po rzutach karnych). W 2017 roku Faghani sędziował między innymi mecze Pucharu Konfederacji: Niemcy – Chile (1:1) i Portugalia – Chile (0:0 i 0:3 po rzutach karnych).

Na tym tle doświadczenie Kuipersa, Mazicia, Pitany czy Ricciego, którzy sędziowali mistrzostwa świata w Brazylii cztery lata temu, wydaje się większe, ale sędziowie na całym świecie doskonale znają sens powiedzenia „Możesz być bardzo dobry, ale w sędziowaniu liczy się tylko twój ostatni mecz” i „Najważniejszy jest najbliższy mecz”. Ostatnie mecze Faghaniego pozostawiły imponujące wrażenia na wszystkich, którzy znają się na sędziowaniu, a finał będzie z pewnością najważniejszym meczem, ale nie tylko dla wybranego sędziego, ale też dla FIFA, obu drużyn i całego piłkarskiego świata.

Finał zwykle sędziuje mundialowy debiutant
Historia mistrzostw świata pokazuje, że prowadzenie finału najczęściej przypadało arbitrowi, który debiutował na takiej imprezie. Nie sięgając już do czasów przedwojnia, wystarczy spojrzeć na obsadę sędziowską finałów w ostatnich 30 latach. Mecze o mistrzostwo świata sędziowali kolejno mundialowi debiutanci: Romualdo Arppi Filho z Brazylii (Argentyna – RFN, 1986), Edgardo Codesal Mendez z Meksyku (Niemcy – Argentyna, 1990), Sandor Puhl z Węgier (Brazylia – Włochy, 1994), Said Belqola z Maroka (Francja – Brazylia, 1998), Horacio Elizondo z Argentyny (Francja – Włochy, 2006), Howard Webb z Anglii (Hiszpania – Holandia, 2010) i Nicola Rizzoli z Włoch (Niemcy – Argentyna, 2014). Jedynym wyjątkiem w tym okresie był Pierluigi Collina, który sędziował mundial we Francji w 1998 roku, a finał mistrzostw świata cztery lata później w Japonii (Brazylia – Niemcy, 2002).

Nie wiem, kto zostanie wyznaczony do prowadzenia finału w Rosji, ale wiem, że wśród ekspertów, sędziów i byłych sędziów najwięcej zwolenników ma właśnie Irańczyk Alireza Faghani. Ma swoich popleczników również we władzach FIFA, ale obsada finału nie zawsze wynika z demokratycznego głosowania. Życzę Irańczykowi takiej nominacji, bo na nią zasłużył, podobnie jak na taki zaszczyt zasłużyła Azjatycka Konfederacja Piłkarska (AFC), która od lat znakomicie pracuje z sędziami. Gdyby jednak FIFA wybrała inaczej, wybór Kuipersa, Mazicia, Pitany, Ricciego czy nawet Diedhiou nie powinien być traktowany jako niespodzianka. Byłaby nią natomiast nominacja dla kogoś spoza tego grona.

Rafal Rostkowski Były sędzia główny i sędzia asystent, sędziował m.in. w Ekstraklasie w latach 1991-2017, UEFA 1997-2017, FIFA 2001-2017.

Rafał Rostkowski na Facebooku

Krytyka Marciniaka wynika z nieznajomości protokołu VAR