Mundial 2018. Chorwacka pomoc, francuska obrona – jedenastka półfinałów SPORT.TVP.PL

MW
12 lip, 11:45
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
(fot. Getty / PAP/EPA)
Francja i Chorwacja zagrają w niedzielnym finale mistrzostw świata w Rosji. To właśnie zawodnicy tych drużyn zdominowali naszą jedenastkę półfinałów, choć wśród wyróżnionych nie brakuje też dwóch przedstawicieli reprezentacji Belgii.

SKUTECZNI I EFEKTOWNI. KTÓRA BRAMKA FINALISTÓW BYŁA NAJŁADNIEJSZA?

Bramkarz
Thibaut Courtois (Belgia) Gdyby nie on, Belgowie przegraliby z Francją wyżej niż tylko 0:1. 26-latek w trakcie sezonu ligowego miewał gorsze momenty, ale na mundial przygotował świetną formę. Kapitalnie spisał się już w ćwierćfinałowym meczu z Brazylią, a w starciu z Trójkolorowymi potwierdził wysoką dyspozycję. Interwencje przy strzałach Pavarda i Tolisso to klasa światowa.

Thibaut Courtois zatrzymuje stopą strzał Benjamina Pavarda (fot. PAP/EPA)

Obrońcy
Sime Vrsaljko (Chorwacja) Angielskie media wskazywały obrońców jako najsłabszą formację chorwackiego zespołu. Patrząc wyłącznie na nazwiska, Anglicy mieli swoje racje, lecz w środowym półfinale każdy z defensorów zagrał na wysokim poziomie. Najlepszy wśród nich był Vrsaljko, który zanotował asystę przy golu na 1:1, a potem, w 99. minucie, uratował zespół wybijając piłkę z linii po strzale Stonesa.

Raphael Varane (Francja) Siła spokoju. 25-latek rozgrywa znakomity turniej. W starciu z Belgami stworzył z Samuelem Umtitim zaporę nie do przejścia. Zdaniem 96-krotnego reprezentanta Polski Jacka Bąka, Varane wkrótce będzie najlepszym środkowym obrońcą świata:Za rok czy dwa może nie mieć konkurencji. Przeważnie gdy obrońca jest wysoki, to ma gorszą zwrotność i dynamikę. A on ma wrodzoną szybkość.

Samuel Umtiti (Francja) "Atakiem wygrywasz mecze, obroną zdobywasz mistrzostwa" – głosi stare sportowe porzekadło. W przypadku Francuzów miało już zastosowanie na mundialu w 1998 roku. Niewykluczone, że potwierdzi się i teraz, bo Umtiti z Varanem świetnie uzupełniają nie tylko w defensywie, ale i pod bramką rywali. W półfinale z Belgami to właśnie 24-letni obrońca zdobył jedynego gola, powtarzając wyczyn swojego kolegi z ćwierćfinału z Urugwajem.

Ivan Perisić w akcji (fot. PAP/EPA)

Pomocnicy
Ante Rebić (Chorwacja) W pierwszej połowie środowego starcia z Anglikami był najlepszym piłkarzem Chorwacji. Pilnujący go Ashley Young nie potrafił znaleźć sposobu na odebranie Rebiciowi piłki. 24-latek grał agresywnie, nie bał się fizycznych starć z rywalami. Nie odpuszczał też w defensywie. W skrócie: dobrze funkcjonujący element chorwackiej maszyny.

Marcelo Brozović (Chorwacja) Cichy bohater Chorwatów. W środowym półfinale przebiegł ponad 16 km. Praktycznie w pojedynkę wyłączył z gry Dele Allego i Jesse'ego Lingarda, ale jego zadania nie ograniczały się wyłącznie do destrukcji. Oddał trzy strzały, był bliski zdobycia gola w dogrywce, miał też kilka świetnych podań. Jego dobra postawa pozwoliła na swobodną grę Modriciowi.

Luka Modrić (Chorwacja) Kapitan i lider. Początek miał nieco senny, był niewidoczny, a i w defensywie spisywał się przeciętnie – to po jego faulu sędzia Cuneyt Cakir podyktował rzut wolny, po którym padł gol dla Anglii. Gdy Chorwaci potrzebowali go jednak najbardziej, wziął się do pracy. W drugiej połowie i w dogrywce doskonale dyrygował zespołem. Tym samym po raz kolejny zgłosił swoją kandydaturę do Złotej Piłki.

Ivan Perisić (Chorwacja) Aż do środowego wieczoru dawał kibicom więcej powodów do narzekania niż radości. W półfinale w końcu jednak "odpalił": w ekwilibrystyczny sposób zdobył gola na 1:1, później trafił jeszcze w słupek i asystował przy decydującej bramce Mario Mandzukicia. W sumie aż siedem razy próbował pokonać Pickforda, był bliski jeszcze jednej asysty. Występ – marzenie.

Kylian Mbappe (fot. PAP/EPA)

Napastnicy
Kylian Mbappe (Francja) W 1/8 finału z Argentyną strzelał gole, a w półfinale z Belgią pracował na rzecz kolegów. Świetnie współpracował zwłaszcza z Olivierem Giroud, który gdyby tylko był w lepszej formie, pewnie zakończyłby mecz z jednym lub dwoma golami. Mbappe jako pierwszy francuski zawodnik w historii podjął aż piętnaście prób dryblingu (siedem udanych), a to podanie piętą – mistrzostwo świata.

(fot. Twitter)

Mario Mandzukić (Chorwacja) "Super Mario" pokazał w środę to, z czego jest najlepiej znany: ostra, momentami agresywna walka z rywalami o pozycję i piłkę, a potem trafienie "z niczego". Chorwat był niezniszczalny. Dwukrotnie sprawdzał dyspozycję Jordana Pickforda, nim w 108. minucie ubiegł Stonesa i zadał decydujący cios.

Eden Hazard (Belgia) Mr Drybling. W ćwierćfinale z Brazylią przeprowadził 10 udanych akcji jeden na jeden, by w półfinale z Francją wykonać... 10 dryblingów. Jedyny belgijski gracz z pola, który nie zawiódł. Oddał dwa groźne strzały – w 15. minucie nieznacznie chybił, a cztery minuty później tor lotu piłki po jego próbie w ostatniej chwili zmienił jeden z obrońców. Gdyby tylko ktoś w zespole dostosował się do jego poziomu...