"Byk" Zidane'a i "cud w Bernie". Naj... finałów mundialu

lel
13 lip, 14:33
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
Zinedine Zidane (P) opuszcza boisko (fot. Getty)
W niedzielę najważniejszy mecz czterolecia – Francja zagra w Moskwie z Chorwacją o tytuł mistrza świata. Poprzednich dziewiętnaście finałów obfitowało w wielkie wydarzenia. Przypominamy najważniejsze z nich w formule "naj...". Transmisja rywalizacji o złoto mundialu 2018 w TVP1, TVP Sport, SPORT.TVP.PL i naszej aplikacji.

Fiasko w Katowicach, sukces w Płocku. Jak radził sobie Brzęczek?

Najbardziej dramatyczny: 1950 (Urugwaj – Brazylia 2:1) Regulamin pierwszych powojennych mistrzostw nie przewidywał finału. O końcowej klasyfikacji decydowała runda finałowa – cztery najlepsze zespoły grały w jednej grupie. Wyniki ułożyły się jednak tak, że ostatni mecz decydował o złocie, więc był de facto finałem. Brazylii do triumfu wystarczał remis. Gospodarze objęli prowadzenie tuż po przerwie, ale gole Juana Schiaffino i Alcidesa Ghiggii sprawiły, że tytuł trafił do Urugwaju. Wydarzyło się to na oczach blisko 200 tysięcy kibiców Canarinhos. Kraj ogarnęła trauma. Zespół narodowy już nigdy nie zagrał w białych strojach, a winą obarczono w głównej mierze bramkarza Moacira Barbosę. "Patrz synku! Przez niego płakała cała Brazylia" – miała powiedzieć po latach kobieta, która spotkała go na ulicy...


Największa niespodzianka: 1954 (Węgry – RFN 2:3) Węgrzy od lat znaczą w futbolu niewiele, ale w latach 50. wyznaczali światowe trendy. Sławę przyniosło im złoto igrzysk 1952, a także pierwsze w historii wyjazdowe zwycięstwo zespołu "z kontynentu" w Anglii. Ojców futbolu skarcili też w rewanżu, triumfując 7:1. Całkowite spełnienie miało nadejść na mundialu 1954. Występy w Szwajcarii przebiegały po myśli Węgrów, którzy w dwóch grupowych meczach zdobyli 17 bramek! Wygrali 9:0 z Koreą Południową i 8:3 z... RFN. Potem uporali się po zaciętych bojach z Brazylią i broniącym tytułu Urugwajem. Wydawało się, że najgorsze już za nimi...

Finał zaczął się po myśli wielkich faworytów. Po ośmiu minutach prowadzili 2:0. Niemcy po kolejnych dziesięciu remisowali jednak 2:2, a w końcówce zdobyli decydującego gola. Ferenc Puskas zdołał jeszcze wyrównać, lecz sędzia nie uznał trafienia, dopatrując się spalonego. Sensacja stała się faktem. RFN pokonało drużynę, która rozbiła ją dwa tygodnie wcześniej. Po latach wokół zwycięzców narosło sporo kontrowersji. Według badań historyka sportu, Erika Eggersa, triumfatorom wstrzykiwano Pervitin, a więc środek oparty na metamfetaminie. To on miał wywołać "Cud w Bernie", jak nazywa się dziś finał z 1954 roku.


Największy skandal: 2006 ("Byk" Zidane'a) Mundial 2006 był ostatnim aktem fantastycznej kariery Zinedine'a Zidane'a. Francuz rozgrywał wspaniałe spotkania, a jego zespół wyeliminował kolejno: Hiszpanię, Brazylię i Portugalię. W finale as środka pola wykorzystał rzut karny. Włosi wyrównali, a drużyny toczyły zaciętą batalię.

Zbliżała się 110. minuta, gdy Marco Materazzi pociągnął za koszulkę lidera rywali. Doszło do analizowanego już wielokrotnie dialogu:
Chcesz to dam ci ją po meczu – zaoferował "Zizou".
Wolałbym twoją siostrę – odparł Włoch.
To rozsierdziło Francuza, który ciosem głową w klatkę piersiową powalił stopera. Potem była czerwona kartka i słynne ujęcie, gdy Zidane mija puchar świata. Tego wieczoru go nie podniósł. Osłabieni Trójkolorowi ulegli Italii w konkursie rzutów karnych.


Największa kontrowersja: 1966 (Gol Geoffa Hursta) We współczesnym futbolu pełnym technologii takich sytuacji już nie uświadczymy. Anglia objęła prowadzenie 3:2 w meczu z RFN w 101. minucie. Do dziś jednak nie wiadomo, czy piłka po strzale Hursta przekroczyła linię bramkową. Choć dokonywano różnych (nawet naukowych) analiz, to żadna nie dała ostatecznej odpowiedzi.

Arbiter – Szwajcar Gottfried Dienst – pobiegł do liniowego. Tofik Bachramow, Azer z ZSRR, stwierdził, że bramka z pewnością padła. Nagrania pokazują jednak, że w momencie strzału nie był odpowiednio ustawiony. Po latach do mediów przedostały się teorie spiskowe. A to, że Bachramow chciał zemścić się za... Stalingrad, a to że wziął na RFN rewanż za wyeliminowanie reprezentacji jego kraju w półfinale. Być może jednak zwyczajnie poddał się chwili, widząc i słysząc uskrzydlonych gospodarzy. Jak było naprawdę? Tego już się nie dowiemy. Złoto w 1966 powędrowało ostatecznie do Anglii, która wygrała 4:2.


Najlepszy mecz: 1986 (Argentyna – RFN 3:2) "Powstrzymać Maradonę i wygrać finał" – takie hasło wyraźnie przyświecało Niemcom przed meczem o złoto na stadionie Azteca. Albicelstes mieli jednak jeszcze inne argumenty. Po 55 minutach prowadzili po golach Jose Luisa Browna i Jorge Valdano. Piłkarze RFN nie poddali się jednak, a dwa rzuty rożne pozwoliły wyrównać – trafiali Karl-Heinz Rummenigge i Rudi Voeller. Ostatnie słowo należało jednak do "Boskiego Diego". Mimo szczelnego krycia, oszukał trzech rywali i fantastycznie podał do Jorge Burruchagi, który rozstrzygnął spotkanie.

Najgorszy mecz: 1994 (Brazylia – Włochy 0:0, k: 3:2) Jedyny w historii mecz o złoto, w którym nie padł gol. Większe emocje nadeszły dopiero w serii rzutów karnych, ze słynnym pudłem Roberto Baggio. Wśród najsłabszych potyczek warto też wymienić spotkanie z 1990 roku. Wówczas Niemcy odegrali się Argentynie za porażkę sprzed czterech lat. Wygrali jednak 1:0 po nudnym starciu.


Najładniejszy gol: 1958 (Pele na 3:1 ze Szwecją) Pierwszy wielki turniej króla futbolu. Jedynego zawodnika, który trzykrotnie sięgnął po złoto. W trakcie zmagań w Szwecji miał niespełna 18 lat. Brazylia niespodziewanie przegrywała w finale po czterech minutach, ale szybko opanowała sytuację. Skrzydła gospodarzom podcięło trafienie na 3:1. Pele w wymyślny sposób przerzucił piłkę nad rywalem, a następnie kopnął z woleja. Canarinhos wygrali ostatecznie 5:2.