Mundial 2018. Brzęczek jak Engel? "Byłem zaskoczony tym wyborem"

Paweł Baran
13 lip, 17:58 | Polska
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
Jerzy Brzęczek i Jerzy Engel (fot. PAP)
Od czwartku wiadomo, że selekcjonerem reprezentacji Polski będzie Jerzy Brzęczek. Informację można uznać za spore zaskoczenie wiedząc, że po odejściu Adam Nawałki mówiło się wyłącznie o zagranicznym trenerze. – Jurek ma ułatwione zadanie. Nasza reprezentacja to teraz świetny produkt – ocenił ekspert TVP Sport Jerzy Engel, którego wybór przed osiemnastu laty też był niespodzianką.

Sparingi, powołania i decyzje. Co czeka Jerzego Brzęczka?

W 1999 roku ze stanowiskiem selekcjonera pożegnał się Janusz Wójcik. Głównym kandydatem do objęcia stanowiska był Franciszek Smuda, pracujący wówczas w Legii Warszawa. Wcześniej z Widzewem Łódź awansował do Ligi Mistrzów i zdobył mistrzostwo Polski. Kontrkandydatem miał być Henryk Kasperczak. Prezes Michał Listkiewicz zaskoczył i wybrał Engela, który z Polonią Warszawa wywalczył m.in. Superpuchar Polski i Puchar Ligi. Nieco zszokowany tą decyzją był wybrany.

Nie było mnie wtedy w Polsce. Pojechałem do rodziny za granicę. Przed wyjazdem rozmawiałem tylko ze Zbigniewem Bońkiem, któremu przedstawiłem wizję reprezentacji. Opuściłem kraj w przekonaniu, że selekcjonerem będzie Smuda. Dlatego byłem zaskoczony, gdy zadzwoniono do mnie z wiadomością, że obejmuję kadrę. Musiałem szybko wrócić do kraju. Tam spotkałem się już z między innymi z Michałem Listkiewiczem i Andrzejem Strejlauem – zdradził Engel w rozmowie ze SPORT.TVP.PL.

Decyzję skomentował po latach Listkiewicz. – Smuda był wtedy zatrudniony w Legii. Klub nie chciał go puścić. Dlatego zdecydowaliśmy się na Engela. Jestem zadowolony z tego wyboru, bo po 16 latach ponownie pojechaliśmy na mundial. Żałuję jednak, że podczas prezesury nigdy nie powierzyłem kadry Kasperczakowi. Teraz jest to już niestety niemożliwe – wyjaśnił były prezes PZPN.

Michał Listkiewicz i Jerzy Engel świętujący awans na mundial (fot. PAP)

Nowemu selekcjonerowi reprezentacji zarzuca się brak doświadczenia.– Nie ma czegoś takiego jak szkoła selekcjonerów. Najważniejsza dla Brzęczka będzie umiejętność przestawienia się z pracy codziennej – tak, jak to wygląda w klubie – na pracę z kadrą. Mówi się o jego przeszłości w Rakowie i Lechii, ale to cenne doświadczenia, które trener zbiera. Jurek ma 47 lat, czyli o rok mniej niż ja, gdy obejmowałem kadrę. To bardzo dobry wiek. W dodatku ma ułatwione zadanie, ponieważ nasza reprezentacja to teraz świetny produkt – dodał Engel.

Z tymi słowami zgadza się ekspert TVP Sport i były selekcjoner – Paweł Janas. – Praca w klubie wygląda inaczej niż w reprezentacji. Jak sama nazwa wskazuje – jest selekcjonerem. Nie zaczął pracy, a już jest krytykowany. Dajmy mu szansę. Znam go jeszcze z czasów, gdy był piłkarzem. Potrafi dogadać się z zawodnikami, ale to nie znaczy, że będą robili, co zechcą – wyjaśnił były selekcjoner.

Co ciekawe, Janas również był zaskoczony tym, że to właśnie jemu przypadnie zaszczyt prowadzenia reprezentacji Polski. – Nie myślałem, że to ja obejmę kadrę. Miałem być asystentem nowego szkoleniowca, ale zmieniono decyzję – stwierdził.

W ostatnich latach niespodzianką nie było z pewnością zatrudnienie Smudy przed Euro 2012 i Waldemara Fornalika po jego zakończeniu. Inaczej jest już w przypadku Nawałki i Brzęczka. Sporo mówiło się o tym, że nowy selekcjoner będzie pochodził z Włoch, bądź z Bałkanów. – W kuluarach wymieniano wiele nazwisk. Najważniejsze, że wybrano Polaka – zakończył Janas.