Mundial 2018. Pragmatyczna Francja czy romantyczna Chorwacja?

Bartosz Pilarczyk
14 lip, 22:18 | Francja
udostępnij
Źródło: SPORT.TVP.PL
Ivan Perisić z Luką Modriciem oraz Paul Pogba z Raphaelem Varanem (fot. Getty)
Już dziś finał mistrzostw świata, który będzie miał wielkiego faworyta – Francję. Chorwaci jednak pokazali już w tym turnieju, że niemożliwe dla nich nie istnieje. Jakie argumenty przemawiają za finalistami? Spotkanie rozpocznie się w niedzielę o godzinie 17. Już o 15 zapraszamy na studio w TVP Sport, aplikacji mobilnej i SPORT.TVP.PL, a od 16 w TVP 1 i TVP 4K. Dostępne będą również alternatywne transmisje: relacjonowana przez Macieja Iwańskiego i Piotra "Izaka" Skowyrskiego oraz bez komentarza.

OD TRAGEDII DO FINAŁU. TRUDNA DROGA MODRICIA

SZCZEGÓŁY TRANSMISJI
GODZINA: Studio przedmeczowe od godz. 15:00 w TVP Sport, SPORT.TVP.PL i aplikacji mobilnej, a od godz. 16:00 w TVP 1 i TVP 4K.
Od 16:50 na SPORT.TVP.PL dwie alternatywne transmisje: z komentarzem Macieja Iwańskiego i Piotra "izaka" Skowyrskiego oraz bez komentarza. Początek meczu o godz. 17:00
KOMENTATORZY: Dariusz Szpakowski, Andrzej Juskowiak
PROWADZĄCY STUDIO: Maciej Kurzajewski
GOŚCIE W STUDIO: Maciej Szczęsny, Jerzy Dudek, Sebastian Mila, Kamil Kosowski
ANALIZA: Michał Listkiewicz, Włodzimierz Lubański, Rafał Ulatowski

FRANCJA WYGRA, BO:
Jest pragmatyczna do bólu Nazwiska w składzie Francuzów zachwycały kibiców, którzy spodziewali się po nich niezwykle efektownej gry. Jednak poza "zwariowanym" meczem z Argentyną w 1/8 finału, "fajerwerków" brakowało. Na otwarcie Trójkolorowi bardzo męczyli się z Australią, a w zwycięstwie 2:1 pomógł im nieco przypadkowy gol samobójczy. Potem wygrali 1:0 z Peru, dzięki czemu zapewnili sobie awans do kolejnej rundy. Mecz z Danią zapowiadał się na najciekawsze spotkanie tej grupy, a był chyba najnudniejszym starciem tego mundialu i jedynym, w którym nie padły bramki.

Zawodnicy Didiera Deschampsa pozwolili sobie na chwile zapomnienia w Kazaniu, gdzie wraz z Albicelestes stworzyli niezapomniane widowisko, zakończone zwycięstwem 4:3. Utrata trzech goli musiała jednak mocno zdenerwować trenera Francuzów, bo w kolejnych spotkaniach znakiem rozpoznawczym Francuzów była żelazna konsekwencja taktyczna. Zarówno Urugwajczycy, jak i Belgowie nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. Trójkolorowi byli wzorowo ustawieni i wytrącali rywalom z rąk wszelkie argumenty. Nie był to futbol, przyprawiający kibiców o gęsią skórkę, ale mimo wszystko imponujący i efektywny.

Chorwaci rozegrali jeden mecz więcej Niedzielny finał będzie siódmym meczem Francuzów i Chorwatów. To wielki wysiłek, a przecież u piłkarzy z Bałkanów został obłożony jeszcze aż trzema dogrywkami, które w sumie dały ponad 90 minut dodatkowego wysiłku. Mówiło się, że może to dać o sobie znać już w półfinale z Anglikami. Zespół Zlatko Dalicia pokazał mimo tych przeciwności charakter i od 70. minuty zdominował przebieg spotkania. Francuzi to jednak drużyna lepsza od Anglii i każdą chwilę słabości powinna wykorzystać.

Ma finałowe doświadczenie Niedzielny finał będzie drugim decydującym spotkaniem na wielkiej imprezie w ciągu dwóch lat. Na Euro 2016 Trójkolorowi byli gospodarzem i faworytem, ale przegrali po dogrywce 0:1. W tym spotkaniu w pierwszym składzie wyszło sześciu zawodników, których można się spodziewać na Łużnikach: Hugo Lloris, Samuel Umtiti, Blaise Matuidi, Paul Pogba, Antoine Griezmann i Olivier Giroud. Kadra po mistrzostwach na własnym terenie została odmłodzona, ale doświadczenie wymienionych zawodników może się okazać bardzo ważne. A przecież przeciwko Portugalii nie zagrał między innymi fenomenalny N’Golo Kane, który jest kluczem do sukcesów zespołu znad Sekwany.

CHORWACJA WYGRA, BO:
Ma złote pokolenie Przez ostatnie dwie dekady fani bałkańskiej reprezentacji z rozrzewnieniem wspominali sukces na mistrzostwach świata we Francji i takie gwiazdy, jak Davor Suker, Robert Prosinecki, Robert Jarni czy Zvonimir Boban. Teraz odejdą jednak oni nieco do cienia, bo nadszedł czas Luki Modricia, Ivana Rakiticia, Mario Mandżukicia i Ivana Perisicia. Sama ich przynależność klubowa robi wrażenie – Real Madryt, Barcelona, Juventus czy Inter. A przecież dochodzą również piłkarze Liverpoolu (Dejan Lovren), Atletico Madryt (Sime Vrsaljko) i Monaco (Danijel Subasić). Ci gracze, w większości już bardzo doświadczeni, świadomi są swojej siły i tego, że może to być jedyna taka szansa. Jednak argument o złotym pokoleniu nie miałby takiej mocy, gdyby nie to, że drużyna...

Jest zjednoczona W końcu, można by rzec. Bo przecież Chorwacja od lat słynęła ze znakomitych zawodników. Na drodze do sukcesów często stawały jednak trudne charaktery, stawiające jednostkę ponad zespół. Trener Zlatko Dalić, który objął kadrę przed ostatnim meczem w fazie grupowej eliminacji, potrafił poskromić gwiazdy. Jak sam stwierdził, nie przyszedł tam, by uczyć znakomitych zawodników gry w piłkę. Zadbał o atmosferę, co okazało się kluczem do sukcesu. A gdy ktoś, jak Nikola Kalinić, nie potrafił się dostosować, został odesłany do domu. Dodatkowo drużynę zjednoczyły trudności w drodze do finału – trzy dogrywki i dwie serie rzutów karnych. Ich zwycięstwo byłoby fantastyczną, wręcz romantyczną historią.

Nie ciąży na niej presja Chorwaci w kraju już są bohaterami. Po raz pierwszy w historii zagrają w finale wielkiej imprezy, przebili znakomite pokolenie z 1998 roku. Postronni kibice liczą na zwycięstwo zespołu z Bałkanów, ale zdają sobie sprawę, że zdecydowanym faworytem są Francuzi. To paradoksalnie może pomóc Chorwatom, którzy już w meczu grupowym z Argentyną pokazali, jak umieją sobie radzić z faworytem. Ewentualne kłopoty Francuzów będą napędzać piłkarzy Dalicia, bo to na Trójkolorowych ciąży większa presja. Po porażce w finale Euro zadowoli ich tylko złoty medal. Chorwaci mają potencjał, by z takiej pozycji zaatakować i sprawić niespodziankę.