Rafał Rostkowski: gdy wstyd zasłania chwałę

Rafał Rostkowski
16 lip, 05:12
udostępnij
Źródło: sport.tvp.pl
Antoine Griezmann (fot. Getty Images)
Niewiele jest gorszych rzeczy w piłce nożnej niż sytuacja, gdy w finale mistrzostw świata znany piłkarz stosuje haniebny chwyt dla osiągnięcia celu. Antoine Griezmann stał się autorem jednego z najsłynniejszych oszustw w historii piłki nożnej. I najważniejszego, bo to oszustwo pomogło Francji zdobyć pierwszą bramkę i tytuł mistrza świata.

Naj, naj, naj... mundialu w Rosji

Przeciwnicy wprowadzenia systemu VAR mówili, że korzystanie przez sędziów z powtórek wideo zabije tempo gry, znikną skandaliczne błędy, wielkie kontrowersje i nie będzie o czym rozmawiać przez kolejne lata. Mundial w Rosji absolutnie temu zaprzeczył. VAR pomógł sędziom uniknąć przykrych konsekwencji błędów, ale nie wszystkich, bo niektórych poważnych pomyłek nie naprawiono, nawet w finale. Tematów do rozmów czy wspomnień wcale nie będzie mniej niż po poprzednich turniejach.

W 17. minucie meczu o mistrzostwo świata, Francja – Chorwacja, Antoine Griezmann znajdujący się blisko pola karnego rywali, nagle podwinął nogi, zginając je w kolanach i zaczął upadać na ziemię. Robił tak zanim jeszcze ktokolwiek go dotknął. Chorwacki obrońca dopiero się zbliżał, a napastnik już po aktorsku lądował na murawie. Gdyby Francuz stosował zasady fair play i zamiast symulować pobiegł dalej, być może do kontaktu nóg obu zawodników w ogóle by nie doszło. Być może po minięciu obrońcy kopnąłby piłkę w kierunku pola karnego i padłby zupełnie inny gol dla Francji. Być może byłby to gol uczciwy i zgodny z przepisami. Być może, ale niestety tak się nie stało, bo wybrał zachowanie nieuczciwe. Postanowił symulować, żeby wymusić rzut wolny dla drużyny, co niestety mu się udało. Sędzia Nestor Pitana z Argentyny dostrzegł tylko to, że chorwacki obrońca dotknął nóg Griezmanna. Nie dostrzegł kiedy, dlaczego, ani w jaki sposób.

Oszustwo z rekordową oglądalnością
Po dośrodkowaniu z niesłusznie podyktowanego rzutu wolnego z całą pewnością nie było spalonego, ale co to za pocieszenie i dla kogo, skoro w takich okolicznościach wynik zmienił się na 1:0 dla Francji. Sędziego można krytykować – można też go zrozumieć i współczuć – bo w najważniejszym meczu w życiu dał się nabrać na symulację Griezmanna. Prawdopodobnie inni arbitrzy na miejscu Pitany też daliby się oszukać, bo Francuz wykonał numer bardzo sugestywnie. Współczuję sędziemu, bo wiem, że przeżywa teraz trudne chwile. Potępiać nie należy jednak arbitra, lecz oszusta. Tak jak w codziennym życiu poza sportem: winnym kradzieży jest złodziej, a nie policjant, któremu nie udało się złapać przestępcy.

Oszustwo Griezmanna w transmisji telewizyjnej na żywo widziało ponad miliard telewidzów na całym świecie, prawdopodobnie między półtora miliarda a dwoma. Gdy Diego Maradona w czasie mundialu w Meksyku w 1986 roku strzelał Anglii słynnego gola "ręką Boga" na wagę awansu Argentyny do następnej rundy, świat był oburzony, że piłkarski geniusz zrobił coś takiego, ale ówczesna oglądalność absolutnie nie mogła równać się z telewidownią mundialu w Rosji. Kiedy w 2009 roku Thierry Henry zagrał piłkę ręką i przez to padł gol, który pozbawił Irlandię szansy gry w mistrzostwach świata w RPA, świat mówił o kradzieży, oszustwie, złamaniu zasad fair play i należnym Irlandczykom odszkodowaniu, jednak na żywo, podobnie jak "rękę Boga", widziało to dużo mniej widzów niż finał Francja – Chorwacja. Oszustwo Griezmanna miało więc zdecydowanie największą ze wszystkich oszustw piłkarskich oglądalność na żywo, co czyni je również najbardziej bezczelnym oszustwem w historii piłki nożnej. Kilka powtórek telewizyjnych tej sytuacji nie pozostawia bowiem żadnych wątpliwości. Griezmann oszukał sędziego, rywali, kibiców – oszukał FIFA i wszystkich, którzy wierzyli, że "uczciwa gra" to nie tylko hasło.

Symulacja to oszustwo, a symulant to oszust, czyli boiskowy szkodnik – sprawy trzeba nazywać po imieniu. Dopóki kibice i dziennikarze będą to owijali w bawełnę, dopóty oszuści będą czuli przyzwolenie, czyli tolerancję dla takich zachowań, a mecze będą wypaczane, psute, pozbawiane sportowego sensu.

Nogi Griezmanna we wspomnianej sytuacji (fot. TVP Sport)

Protokół VAR do poprawy
To, co zrobił Griezmann, widzieli również sędziowie asystenci wideo, którzy podczas finału tworzyli zespół VAR. Oczywiście można narzekać, że VAR nie pomógł – faktycznie, szkoda, ale trzeba wiedzieć, że zgodnie z obecnie obowiązującym "Protokołem VAR", który jest częścią "Przepisów gry", VAR może interweniować tylko w sytuacjach związanych z golem, rzutem karnym, czerwoną kartką i identyfikacją zawodnika. Natomiast w sytuacjach związanych z niesłusznie podyktowanym rzutem wolnym, choćby nawet konsekwencją błędu arbitra był gol zdobyty bezpośrednio z rzutu wolnego lub strzelony tuż po rzucie wolnym – systemu VAR sędziowie używać nie mogą. Niestety, jeszcze nie teraz. Takich sędziowskich błędów w ocenie sytuacji, popełnionych poza polem karnym, na razie naprawić się nie da. Tylko dlatego, że takie są przepisy.

Dlatego dla mnie to oczywiste, że po finale mistrzostw świata w Rosji władze FIFA i IFAB muszą się zastanowić, co zrobić, jak zmienić wspomniany protokół, aby już nigdy więcej żaden mecz nie został tak wypaczony przez oszustwo piłkarza popełnione poza polem karnym, jak wypaczony był przebieg finału Chorwacja – Francja. "Nie chcemy skandali" – powtarzali przedstawiciele władz FIFA i IFAB, gdy ogłaszali rozpoczęcie eksperymentu z używaniem powtórek wideo przez sędziów. Gol na 1:0 dla Francji, który padł po oszustwie jednego piłkarza i błędzie sędziego, któremu VAR nie mógł pomóc, jest chyba największym skandalem tego mundialu. Pięknego turnieju wielu bramek, wspaniałych emocji i dużych niespodzianek – ze smutnym i złym zakończeniem.

Ostatni mecz turnieju udowodnił, że piłka nożna nadal jest sportem, w którym oszustwo może popłacać – nawet w finale mundialu. To gol, który jest fatalną wiadomością dla całego piłkarskiego świata. Griezmann zrobił piłce nożnej taki czarny PR. Ten gol jest dokładnie takim skandalem, jakiego FIFA i IFAB chciały uniknąć w Rosji i jakiego będą chciały uniknąć w przyszłości. Obie organizacje czeka więc sporo pracy, tym bardziej, że drugi gol dla Francji padł w okolicznościach, które jedni nazywają kontrowersyjnymi, a drudzy określają jako również skandaliczne. Z ciekawości rozmawiałem o tej sytuacji z innymi sędziami. Niektórzy mówią dyplomatycznie, że decyzja o podyktowaniu rzutu karnego za rękę była wątpliwa, inni – w tym obecni w Rosji – w większości nazwali ją po prostu błędną, ale żaden nie powiedział, że była słuszna.

Ułożenie rąk zawodników przy podyktowanym karnym (fot. TVP Sport)

Karny? Ręka musi być celowa...
W 34. minucie piłka dośrodkowana z prawego skrzydła leciała w kierunku bramki Chorwacji. Do góry wyskoczyli Francuz Blaise Matuidi i tuż za nim, pół metra lub metr, Chorwat Ivan Perisic. Obaj w wyskoku mieli ręce przez chwilę uniesione do góry, co wynikało z koordynacji ruchowej i naturalnego w tej sytuacji położenia rąk obu piłkarzy. Żaden z nich nie chciał zagrać piłki ręką, a intencje – w kontekście oceny kontaktu piłki z ręką – zgodnie z przepisami są niezwykle istotne, wręcz kluczowe.

Z powodu kontaktu piłki z ręką rzut wolny albo rzut karny należy podyktować tylko wtedy, gdy – cytuję najnowsze "Przepisy gry" wydane przez IFAB (ważne na sezon 2018/2019, od 1 czerwca 2018 roku) – "zagrywa piłkę ręką celowo/rozmyślnie/z premedytacją (z wyjątkiem bramkarza w jego polu karnym)".

W tej sytuacji piłka leciała w kierunku głowy Matuidiego, który może ją musnął, a może nie, po czym trafiła w rękę opadającego na ziemię tuż za nim Perisicia. Chorwat był zaskoczony takim kierunkiem lotu piłki – spodziewał się wyraźnego zagrania Matuidiego w innym kierunku. Arbiter Pitana w pierwszej chwili nie podyktował karnego. Po chwili usłyszał rekomendację od VAR, że powinien sam obejrzeć powtórkę tej sytuacji, więc pobiegł do monitora ustawionego tuż obok boiska. Telewizja pokazywała na żywo, jak Pitana stoi przed monitorem i ogląda powtórki. Było nawet widać, które ujęcia pokazują mu koledzy z zespołu VAR. Po chwili Pitana odszedł od monitora, ale po paru krokach wrócił i znowu zaczął oglądać to, co pokazywali mu koledzy. Wyglądało to jakby się wahał lub długo zastanawiał. Być może chciał się upewnić lub lepiej zważyć, jaka decyzja byłaby najlepsza w tej sytuacji. Po chwili Pitana wrócił na boisko, pokazał gest nazywany "ramką ekranu" i wskazał ręką na punkt karny. Najwyraźniej subiektywnie stwierdził, że Perisić chciał zagrać piłkę ręką. Szkoda, że nie może uzasadnić swojej decyzji publicznie. Z rzutu karnego Griezmann strzelił gola na 2:1 dla Francji.

Po meczu okazało się, że sędziowscy i piłkarscy eksperci z różnych krajów, którzy mieli więcej czasu na dokładne przeanalizowanie tej sytuacji, mają na temat ręki Perisicia zdanie dokładnie przeciwne do arbitra Pitany.

Ułożenie piłkarzy przy podyktowanym karnym z innej perspektywy (fot. TVP Sport)

VAR nie powinien sugerować karnego
Mark Clattenburg – sędzia finału Ligi Mistrzów i finału Euro 2016, który obecnie jest szefem sędziów w Arabii Saudyjskiej i ekspertem telewizyjnym w Wielkiej Brytanii – powiedział telewizji "ITV", że ręka Perisicia była w naturalnej pozycji i ta sytuacja nie kwalifikowała się do podyktowania rzutu karnego. Roy Keane, były piłkarz Manchesteru United, w wypowiedzi dla "The Sun" stwierdził nawet, że podyktowanie karnego to była "haniebna decyzja". Dodał, że mógłby się założyć, że sędzia finału mundialu nigdy nie grał w piłkę nożną.

Również Mark Halsey, były wieloletni sędzia Premier League i FIFA, stwierdził, że jego zdaniem Perisić nie zagrał piłki ręką celowo czy rozmyślenie, więc rzut karny w tej sytuacji Francuzom się nie należał. Halsey dodał też, że VAR w tej sytuacji w ogóle nie powinien interweniować, ponieważ brak rzutu karnego nie był błędem, a już z pewnością nie był tzw. jasnym i oczywistym błędem. Zdaniem Halseya sędzia Pitana powinien w tej sytuacji być silny i odporny na rekomendację ze strony VAR tak samo jak wtedy, kiedy VAR rekomendował mu obejrzenie powtórki wideo w czasie meczu Meksyk – Szwecja. Wtedy Pitana ostatecznie nie podyktował rzutu karnego po kontakcie piłki z ręką piłkarza Meksyku.

Także Irlandczyk Dermot Gallagher – były sędzia angielskiej Premier League i FIFA, uczestnik mistrzostw Europy w Anglii w 1996 roku – w wywiadzie dla telewizji "Sky Sports" stwierdził, że decyzja o podyktowaniu rzutu karnego dla Francji była zła. Inni byli piłkarze zgadzają się z sędziowskimi ekspertami. – Chorwaci stracili gola z rzutu wolnego, który nie był rzutem wolnym, oraz z rzutu karnego, który nie był rzutem karnym – skomentował Alan Shearer, były reprezentant Anglii. Tak samo uważa Jurgen Klinsmann, były reprezentat Niemiec i trener reprezentacji tego kraju. Z kolei Rio Ferdinand stwierdził: – Dwie złe decyzje postawiły ten mecz na głowie.

Chorwacja moralnym zwycięzcą
Jedyna uczciwa bramka dla Francji – taki komentarz pewnej bardzo ważnej osoby usłyszałem tuż po trzecim golu dla drużyny Griezmanna. Potem padł czwarty, który właściwie powinien być dopiero drugim, czyli wyrównującym na 2:2. Nie wiemy jak ułożyłby się ten finał, gdyby nie symulacja napastnika Atletico, a potem rzut wolny i rzut karny przeciwko Chorwacji. Pozostaje tylko gdybanie.

Po stracie drugiego gola było nam już trudno – przyznał po meczu Zlatko Dalić, trener reprezentacji Chorwacji. Gdy dwa pierwsze gole dla jednej drużyny padają w takich okolicznościach, pełnoprawne jest stwierdzenie, że przebieg i wynik meczu został wypaczony. Drużyna nie zasłużyła na porażkę po 90 minutach gry. Dlatego zespół Dalicia jest moralnym zwycięzcą, ale nigdy nie dowiemy się, kto tego dnia był naprawdę lepszy i kto bardziej zasługiwał na tytuł mistrza świata. I to jest największa kontrowersja tego mundialu, o której można będzie rozmawiać przez kolejne długie lata.

Rafal Rostkowski: były sędzia główny i sędzia asystent, sędziował m.in. w Ekstraklasie w latach 1991-2017, UEFA 1997-2017, FIFA 2001-2017.

Rafał Rostkowski na Facebooku

Krytyka Marciniaka wynika z nieznajomości protokołu VAR