• Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Drukuj

07.02.2012

Van der Sar krytycznie o następcy w United

Źródło: menmedia.co.uk

Pierwszy sezon w Manchesterze United nie jest łatwy dla Davida de Gei. Młody Hiszpan kilka razy udowodnił, że drzemie w nim bardzo duży potencjał, ale zbyt często przydarzają mu się fatalne błędy. Edwin van der Sar uważa, że jego następca w bramce Czerwonych Diabłów musi udowodnić, że warto było za niego zapłacić 18 milionów funtów.

Czy David de Gea zacznie w końcu bronić tak jak w końcówce meczu z Chelsea? (fot. PAP/EPA)

Podziel się:   Więcej
De Gea po zakończeniu kariery przez van der Sara miał zostać podstawowym golkiperem MU na wiele lat. Po kilku nieudanych występach wylądował na ławce rezerwowych i tylko z powodu kontuzji Andersa Lindegaarda zagrał w niedzielę przeciwko Chelsea.

Do doliczonego czasu gry De Gea nie mógł zadowolony ze swojej postawy. Hiszpan wpuścił trzy gole i kilka razy zachował się niepewnie przy dośrodkowaniach piłkarzy The Blues. W końcówce uratował jednak zespół sir Aleksa Fergusona, popisując się piękną interwencją po strzale z rzutu wolnego Juana Maty.

Van der Sar uważa, że Hiszpan musi poradzić sobie z presją, jaka spoczywa na jego barkach. – To zawsze jest trudne, znaleźć się w nowym klubie, nowej lidze, szczególnie angielskiej. To bardzo wymagające – powiedział. – Musi sobie jednak z tym poradzić. Kosztował klub mnóstwo pieniędzy.

Były reprezentant Holandii pochwalił za to Lindegaarda. – Rozmawiałem z Andersem, który oczywiście jest rozczarowany z powodu kontuzji. Szczególnie, że przed tym jak nabawił się urazu, bronił fantastycznie.

Van der Sar wierzy, że jego byli koledzy po raz kolejny sięgną po mistrzostwo Anglii. – Sądzę, że są wystarczająco silni. Mają odpowiednie umiejętności i są prowadzeni przez Aleksa Fergusona. Mam nadzieję, że to im wystarczy do obrony tytułu – powiedział.

Holender przyznał, że nawet jego zaskoczyła udana pogoń United w starciu z Chelsea. Przeszkodziło mu to w rodzinnym posiłku – Gdy było już 3:0, uznaliśmy, że możemy zasiąść do obiadu. Zaczęliśmy jeść, a telewizor zostawiliśmy włączony. Gdy Manchester zaczął odrabiać straty wróciliśmy przed ekran i zobaczyliśmy wyrównującego gola – relacjonował.

Zobacz również: Ferguson niepocieszony. „Straciliśmy punkty”

 
 
 
...