Pechowy remis biało-czerwonych
Autor: Bartosz Sosnówka, Źródło: SPORT.TVP.PLReprezentacja Polski zremisowała 1:1 z Ukrainą w meczu towarzyskim rozegranym w Łodzi. Biało-czerwoni wreszcie przełamali strzelecką niemoc, ale nie zdołali wygrać spotkania. Podopieczni Franciszka Smudy bramkę stracili w doliczonym czasie gry.
388 minut bez strzelonej bramki. Kiedy się przełamać, jak nie w meczu z Ukrainą, w której kilka dni temu doszło do zmiany selekcjonera.– Każdemu bardzo zależy na wygranej – mówił Franciszek Smuda przed spotkaniem współorganizatorów Euro 2012. Trener biało-czerwonych dał szansę debiutu w kadrze Sebastianowi Boenischowi, a w bramce postawił na wracającego po rocznej przerwie Artura Boruca.
Polacy już w 5. minucie mogli objąć prowadzenie. Sławomir Peszko otrzymał bardzo dobre podanie od Macieja Iwańskiego. Piłkarz poznańskiego Lecha wpadł w pole karne, ale zamiast uderzać, zdecydował się na podanie do Ireneusza Jelenia i... trafił w nogi ukraińskiego obrońcy.
Długo wyczekiwany gol
Podopieczni tymczasowego selekcjonera Jurija Kałytwyncewa pierwszy strzał oddali w 11. minucie. Po dośrodkowaniu z prawej strony piłkę przejął Marco Devic. Napastnik Metalistu Charków od razu uderzył na bramkę Boruca, lecz futbolówka po rykoszecie wyszła na rzut rożny. Biało-czerwoni nie zamierzali jednak oddać pola rywalom. Przejęli inicjatywę i cierpliwie konstruowali akcje.
Swoje szanse mieli Boenisch oraz Jeleń, ale ich strzałom brakowało precyzji. W 42. minucie napastnik Auxerre znalazł w końcu sposób na pokonanie Andrija Piatowa. Otrzymał prostopadłe podanie od Jakuba Błaszczykowskiego, minął ukraińskiego golkipera i wpakował piłkę do siatki. Bramkową akcję Polaków poprzedziła kapitalna interwencja Boruca, który nie dał się pokonać Devicowi.
Nieskuteczny Jeleń
Biało-czerwoni drugą połowę mogli rozpocząć mocnym akcentem. W 48. minucie Rafał Murawski idealnie w tempo podał do Jelenia, ale tym razem polski napastnik przegrał pojedynek sam na sam z Piatowem. Sześć minut później biało-czerwoni przeprowadzili kolejną groźną akcję. Iwański sprytnie podał do Jelenia, jednak strzał tego drugiego był niecelny.
W 72. minucie Jeleń powinien zdobyć swoją drugą bramkę w spotkaniu. Błaszczykowski "uruchomił" Peszkę, który dośrodkował w pole karne. Do piłki dopadł zawodnik Auxerre, lecz znów na jego drodze stanął Piatow.
O tym, że niewykorzystane sytuacje się mszczą podopieczni Franciszka Smudy przekonali się w doliczonym czasie gry. W 92. minucie Ukraińcy "rozklepali" polską defensywę, a piłkę do pustej bramki skierował Jewgen Selezniow. Do ostatniego gwizdka sędziego wynik nie uległ już zmianie. Biało-czerwoni powinni odnieść pewne zwycięstwo, ale zostali skarceni za nieskuteczność w ataku.
Polska – Ukraina 1:1 (1:0)
Bramki: Jeleń 42 – Selezniow 90+2
Polska: Boruc – Piszczek, Żewłakow, Wojtkowiak, Boenisch – Błaszczykowski (83. Rybus), Bandrowski (46. Matuszczyk), Iwański (63. Lewandowski), Murawski, Peszko – Jeleń (86. Smolarek).
Ukraina: Piatow – Romanczuk (86. Kożanow), Mychałyk, Kaczeridi – Gusiew (46. Kułakow), Fedeckij, Aliew (54. Polowyj), Tymoszczuk, Krasnopiorow (65. Chudobiak) – Szewczenko (59. Selezniow), Devic (46. Woronin).
Żółte kartki: Błaszczykowski, Boruc (Polska).
Sędzia: Rawszan Irmatow (Uzbekistan).
Widzów: 5 500.
Polacy już w 5. minucie mogli objąć prowadzenie. Sławomir Peszko otrzymał bardzo dobre podanie od Macieja Iwańskiego. Piłkarz poznańskiego Lecha wpadł w pole karne, ale zamiast uderzać, zdecydował się na podanie do Ireneusza Jelenia i... trafił w nogi ukraińskiego obrońcy.
Długo wyczekiwany gol
Podopieczni tymczasowego selekcjonera Jurija Kałytwyncewa pierwszy strzał oddali w 11. minucie. Po dośrodkowaniu z prawej strony piłkę przejął Marco Devic. Napastnik Metalistu Charków od razu uderzył na bramkę Boruca, lecz futbolówka po rykoszecie wyszła na rzut rożny. Biało-czerwoni nie zamierzali jednak oddać pola rywalom. Przejęli inicjatywę i cierpliwie konstruowali akcje.
Swoje szanse mieli Boenisch oraz Jeleń, ale ich strzałom brakowało precyzji. W 42. minucie napastnik Auxerre znalazł w końcu sposób na pokonanie Andrija Piatowa. Otrzymał prostopadłe podanie od Jakuba Błaszczykowskiego, minął ukraińskiego golkipera i wpakował piłkę do siatki. Bramkową akcję Polaków poprzedziła kapitalna interwencja Boruca, który nie dał się pokonać Devicowi.
Biało-czerwoni drugą połowę mogli rozpocząć mocnym akcentem. W 48. minucie Rafał Murawski idealnie w tempo podał do Jelenia, ale tym razem polski napastnik przegrał pojedynek sam na sam z Piatowem. Sześć minut później biało-czerwoni przeprowadzili kolejną groźną akcję. Iwański sprytnie podał do Jelenia, jednak strzał tego drugiego był niecelny.
W 72. minucie Jeleń powinien zdobyć swoją drugą bramkę w spotkaniu. Błaszczykowski "uruchomił" Peszkę, który dośrodkował w pole karne. Do piłki dopadł zawodnik Auxerre, lecz znów na jego drodze stanął Piatow.
O tym, że niewykorzystane sytuacje się mszczą podopieczni Franciszka Smudy przekonali się w doliczonym czasie gry. W 92. minucie Ukraińcy "rozklepali" polską defensywę, a piłkę do pustej bramki skierował Jewgen Selezniow. Do ostatniego gwizdka sędziego wynik nie uległ już zmianie. Biało-czerwoni powinni odnieść pewne zwycięstwo, ale zostali skarceni za nieskuteczność w ataku.
Polska – Ukraina 1:1 (1:0)
Bramki: Jeleń 42 – Selezniow 90+2
Polska: Boruc – Piszczek, Żewłakow, Wojtkowiak, Boenisch – Błaszczykowski (83. Rybus), Bandrowski (46. Matuszczyk), Iwański (63. Lewandowski), Murawski, Peszko – Jeleń (86. Smolarek).
Ukraina: Piatow – Romanczuk (86. Kożanow), Mychałyk, Kaczeridi – Gusiew (46. Kułakow), Fedeckij, Aliew (54. Polowyj), Tymoszczuk, Krasnopiorow (65. Chudobiak) – Szewczenko (59. Selezniow), Devic (46. Woronin).
Żółte kartki: Błaszczykowski, Boruc (Polska).
Sędzia: Rawszan Irmatow (Uzbekistan).
Widzów: 5 500.
...
Murawski: chcieliśmy zagrać inaczej
Boruc: ciężko na to pracowałem
Polska – Ukraina (mecz)
Polska – Ukraina 1:1: bramka Selezniowa
Polska – Ukraina 1:0: bramka Jelenia
Polska – Ukraina: Jeleń nie wykorzystał "prezentu" Peszki
Polska – Ukraina: kolejna szansa Jelenia
Polska – Ukraina: znakomita okazja Jelenia
Smuda: mogliśmy wygrać i to wysoko











