• Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Drukuj

09.02.2012

Listkiewicz: przestraszono się chuliganów

Autor: Bartosz Sosnówka, Źródło: SPORT.TVP.PL

Pierwszą imprezą sportową na Stadionie Narodowym miał być mecz o piłkarski Superpuchar. Spotkanie Legii Warszawa z Wisłą Kraków nie dojdzie jednak do skutku.– Organizatorzy przestraszyli się chuliganów obu drużyn i poszli na łatwiznę – uważa Michał Listkiewicz.

Michał Listkiewicz jest zdegustowany zamieszaniem wokół Stadionu Narodowego (fot.PAP)

Podziel się:   Więcej
SPORT.TVP.PL:– Czym różnią się kryteria UEFA dotyczące bezpieczeństwa podczas imprez masowych z kryteriami ligowymi, które obowiązują w Polsce?
Michał Listkiewicz (były prezes PZPN):– Różnica jest zasadnicza. W Polsce istnieje ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych, która znacznie odbiega od europejskich standardów. Na Zachodzie odchodzi się od krat, ogrodzeń i izolacji kibiców. Prowadzona jest ich dokładna selekcja, a bardzo dobrą pracę wykonują wszystkie służby porządkowe. W Anglii bez większych zgrzytów udało się rozwiązać problem kiboli, ponieważ przede wszystkim egzekwowano prawo. Za naruszenie norm obowiązujących na meczu piłkarskim, chuliganom grożą wysokie kary pieniężne, jak również dożywotnie zakazy stadionowe. Surowe prawo w tym przypadku przynosi same korzyści. W Polsce najłatwiej jest postawić płoty, odseparować od siebie kibiców i udawać, że wszystko jest w porządku.

– Czy uważa pan, że decyzja o odwołaniu meczu o Superpuchar była słuszna?
– Dla mnie jest to bardzo dziwna decyzja. Dwa tygodnie temu na Stadionie odbył się koncert, który zgromadził około 50 tysięcy ludzi. Czy wówczas wszystko było w porządku? Czy łączność policyjna działała? W tym momencie wszyscy odpowiedzialni za organizację Superpucharu umywają ręce i idą na łatwiznę. Gdyby 11 lutego Zagłębie Lubin miałoby się zmierzyć na Stadionie Narodowym z Widzewem Łódź, mecz prawdopodobnie bez większych przeszkód zostałby rozegrany. Z góry założono, że kibic Legii lub Wisły jest gorszy od normalnego widza. Organizatorzy przestraszyli się chuliganów.

Stadion Narodowy
Foto: PAP/Bartłomiej Zborowski

– Przed Euro 2012 na Stadionie Narodowym miało dojść do dwóch prób generalnych. W tym momencie dojdzie prawdopodobnie tylko do jednej, czyli meczu Polski z Portugalią.
– Te dwie próby generalne są wciąż bardzo prawdopodobne. Na Stadionie być może zostanie rozegrany finał Pucharu Polski. Na początku maja może dojść do spotkania towarzyskiego, na które zostanie zaproszony jakiś klub zagraniczny. Nie wiadomo tylko, z kim miałby się zmierzyć. Trzeba znaleźć rozwiązanie dla tej sytuacji. Najbardziej irytują mnie sprzeczne informacje, które pojawiały się przed Superpucharem. Narodowe Centrum Sportu wszem i wobec głosi, że Stadion jest gotowy i mecz mógł zostać rozegrany. Ekstraklasa S.A. od wszystkiego się odcięła, a minister Joanna Mucha nawet nie wie, dlaczego w meczu o Superpuchar miały zmierzyć się ze sobą Legia oraz Wisła. To wszystko jest śmieszne.

– Jaka jest gwarancja, że mecz Polski z Portugalią, który jest zaplanowany na 29 lutego, zostanie rozegrany? Nie wiadomo przecież, czy wówczas na stadionie będzie funkcjonować m.in. policyjna łączność.
– Z moich informacji wynika, że mecz na pewno się odbędzie. O ile oczywiście pogoda dopisze i nie będzie problemów z murawą oraz dachem. Trudno spodziewać się zadym podczas tego spotkania. Powtórzę raz jeszcze. Organizatorzy Superpucharu przestraszyli się chuliganów i to jest główny powód całego zamieszania. Moim zdaniem mecz o Superpuchar mógł zostać rozegrany. Ekstraklasa S.A. nie miała wszystkich zgód oraz dokumentów, ale gdyby faktycznie chciała doprowadzić do tego spotkania, nie stanowiłoby to większego problemu. W Polsce w mało rygorystyczny sposób egzekwuje się zakazy stadionowe. Od niemal roku, czyli od momentu feralnego finału Pucharu Polski w Bydgoszczy, nie stworzono jasnych i klarownych przepisów dotyczących tych zakazów. W Anglii uporano się z problemem w dwa miesiące. W czym jesteśmy gorsi od mieszkańców Wysp Brytyjskich?

Na szczęście Superpuchar nie obchodzi nikogo za granicą.

Michał Listkiewicz

– Czy całe zamieszanie spowodowało, że Polska skompromitowała się w oczach UEFA?
– Na szczęście Superpuchar nie obchodzi nikogo za granicą. Większa kompromitacja groziłaby nam, gdyby do skutku nie doszło spotkanie z Portugalią. Dla mnie od samego początku pomysł rozegrania meczu pomiędzy Wisłą i Legią w lutym, był niezrozumiały. Prezes Ekstraklasy S.A. Andrzej Rusko podjął dziwną decyzję i teraz ponosi jej konsekwencje. Lepiej by było, gdyby spotkanie odbyło się w Chicago. Gwarantuję, że przyciągnęłoby wówczas uwagę Polonii mieszkającej w Stanach Zjednoczonych. Stadion pękałby w szwach. Poza tym zastanawiam się, czy nie można było zagrać na innym obiekcie. Pierwsze problemy pojawiły się, gdy spotkanie biało-czerwonych z Niemcami zostało rozegrane na PGE Arenie. W grudniu można przecież było zmienić decyzję i przenieść Superpuchar do Gdańska. Prezes Białej Gwiazdy Bogdan Basałaj przez kilka ostatnich dni podkreślał, że Ekstraklasa S.A. podaje mu sprzeczne informacje. To jest dopiero absurd. Przecież pan Basałaj jest przewodniczącym rady nadzorczej tej spółki... .

– Negatywne emocje związane z piłkarskim otwarciem Stadionu Narodowego mogły się również przełożyć na liczbę kibiców na trybunach.
– Nie ma w tym nic dziwnego. Ten cały negatywny przekaz, otoczka oraz ogromne zamieszanie, z całą pewnością zniechęciły kibiców do przyjścia na mecz o Superpuchar. Wedle mojej wiedzy, stadion nie zapełniłby się nawet w połowie. Mimo wszystko mam nadzieję, że spotkanie z Portugalią przyciągnie tłumy. Rywal jest bardzo atrakcyjny, a w jego szeregach grają piłkarze światowego formatu. Poza tym będzie to ostatni sprawdzian kadry z trudnym przeciwnikiem przed Euro. Magnesem, który może przyciągnąć kibiców na trybuny będzie decyzja o nadaniu Stadionowi Narodowemu imienia Kazimierza Górskiego. Bardzo na to liczę.

Czytaj również: Prezes Narodowego: stadion jest gotowy!

 
 
 
...