• Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Drukuj

05.03.2010

Wsteczny bieg mistrzów Polski

Źródło: SPORT.TVP.PL

Wisła Kraków niespodziewanie przegrała z Arką Gdynia 0:1 (0:1) w drugim piątkowym spotkaniu 19. kolejki polskiej ekstraklasy. Biała Gwiazda zdecydowanie przeważała, jednak nie potrafiła potwierdzić swojej dominacji bramką. Podopieczni Maciej Skorży przegrali już drugi mecz z rzędu. W pierwszym piątkowym spotkaniu Korona Kielce, również 1:0 (0:0) ograła Polonię Bytom.

Piłkarze Arki (L) nie byli faworytem piątkowego spotkania (fot.PAP)

Krakowianie od początku spotkania dyktowali warunki gry. Już w 7. minucie Słoweniec Andraż Kirm, po indywidualnej akcji, wpadł z piłką w pole karne, ale w ostatniej chwili został powstrzymany. W 12. minucie gry Piotr Brożek, świetnym podaniem uruchomił swojego brata, Pawła. Jednak obrońcy Arki skutecznie przyblokowali snajpera Wisły.

W 22. minucie atomowym uderzeniem popisał się Junior Diaz. Piłkę wycofał mu przed pole karne Paweł Brożek, lecz strzał reprezentanta Kostaryki był bardzo niecelny. Goście wyprowadzali jedynie sporadycznie kontrataki, które najczęściej kończyły się na bramkarzu mistrzów Polski – Mariuszu Pawełku. W 35. minucie jedna z nielicznych akcji ofensywnych gdynian przyniosła powodzenie. Marcelo przegrał pojedynek sam na sam z Tshibambą, który z lewej strony pola karnego uderzył w Pawełka. Bramkarz Wisły obronił pierwsze uderzenie, ale przy dobitce był już bez szans.

Wisła szybko zabrała się do odrabiania strat. Trzy minuty po stracie bramki Diaz groźnie strzelił po rzucie rożnym dla Wisły. W ostatniej akcji przed przerwą minimalnie przestrzelił Kirm, którego strzał uderzenie minęło spojenie słupka z poprzeczką.

Drugą odsłonę spotkania niespodziewanie rozpoczęła groźna akcja Arki. Robert Bednarek dośrodkowała w pole karne Wisły, jednak na posterunku był Arkadiusz Głowacki. W 53. minucie obrońca Wisły, Marcelo ponownie dał się łatwo ograć, tym razem Bartoszowi Ławie, którego wrzutkę niecelnym strzałem zakończył Przemysław Trytko. W 67. minucie szybciej zabiły serca kibicom Białej Gwiazdy. Pawełek wdał się w niepotrzebny drybling z Tshibambą, mało nie tracąc piłki na rzecz rywala.

W 72. minucie, niewidoczny do tej pory Patryk Małecki nieźle uderzył z ostrego kąta, jednak Andrzej Bledzewski popisał się skuteczną interwencją, wybijając piłkę na rzut rożny. Na cztery minuty przed zakończeniem meczu świetną akcję przeprowadził Alvarez. Urugwajczyk znakomicie podał do Wojciecha Łobodzińskiego, lecz wiślacy nie potrafili skutecznie zakończyć jego dośrodkowania.

Mimo ataków krakowianie nie zmienili już losów spotkania i ich druga porażka z rzędu stała się faktem.

Wisła Kraków – Arka Gdynia 0:1 (0:1)
Bramka: Tshibamba 35
Wisła: Pawełek – Alvarez, Głowacki, Marcelo, Piotr Brożek – Małecki, Sobolewski, Diaz (63. Jirsak), Andraz Kirm (63. Hristow) – Paweł Brożek, Boguski (75. Łobodziński)
Arka: Bledzewski (46. Witkowski) – Kowalski, Szmatiuk, Siebert, Bednarek – Wilczyński (90. Lubenow), Budziński, Ława, Bożok – Trytko, Tshibamba
Żółte kartki: Małecki – Witkowski
Sedziował: Robert Małek (Zabrze)
Mecz bez udziału publiczności na stadionie Hutnika Kraków.
Bezbarwne zwycięstwo Korony

Mecz od mocnego uderzenia rozpoczęli goście. Już w 8. minucie przed szansą na zdobycie bramki stanął Grzegorz Podstawek. Jednak po otrzymaniu świetnego podania z głębi pola, minimalnie przestrzelił. Po tej akcji tempo gry zdecydowanie siadło, a piłkarze mieli nawet kłopoty z celnymi podaniami, ponieważ na boisku – z powodu padającego śniegu – było bardzo ślisko.

W pierwszej połowie zespoły toczyły walkę głównie w środkowej części boiska. Sytuacji strzeleckich było jednak jak na lekarstwo. W 40. minucie gospodarze wreszcie przeprowadzili składną akcję. Aleksandar Vuković popisał się doskonałym podaniem do Jacka Kiełba, jednak jego strzał z kilku metrów został zablokowany przez obrońcę.

Druga odsłona ponownie rozpoczęła się od ataków gości. W 51. minucie rezerwowy, Marcin Radzewicz próbował zagrozić bramce Korony. Kapitalnie zachował się jednak Zbigniew Małkowski, który wybił piłkę spod nóg rywala. W 66. minucie podopieczni Marcina Sasala wprawili w euforię kibiców zgromadzonych na stadionie. Z rzutu wolnego dośrodkował Edi, a Pavol Stano głową uderzył obok bezradnego Wojciecha Skaby.

W 80. minucie błąd popełnił arbiter spotkania Piotr Siedlecki. W polu karnym wyraźnie podcinany był napastnik bytomian – Maciej Bykowski. Arbiter uznał jednak, że nie doszło do przewinienia. Pięć minut później na środku boiska były zawodnik Polonii, Michał Zieliński brutalnie sfaulował Radzewicza, za co otrzymał czerwoną kartkę. Mimo że do końca spotkania Korona grała w osłabieniu, nie dała sobie już wydrzeć minimalnej wygranej.

Korona Kielce – Polonia Bytom 1:0 (0:0)
Bramka: Stano 66
Korona: Małkowski – Jędzejczyk, Stano, Hernani, Mijailović – Kiełb (90. Kaczmarek), Vuković, Sobolewski, Wilk – Andradina (77. Gajtkowski), Tataj (46. Zieliński)
Polonia: Skaba – Hricko, Klepczyński, Killar, Kotrys – Barcik (71. Trzeciak), Kuranty, Nowak, Tomasik (46. Radzewicz) – Bazik, Podstawek (59. Bykowski)
Żółte kartki: Jędrzejczyk, Małkowski
Czerwona kartka: Zieliński
Sędziował: Piotr Siedlecki (Warszawa)
Widzów: 8 520