tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny
Damian Zielinski (P) Joachim Eilers (L) (Fot. PAP/EPA)

Sędziowie. U wujka na imieniach

To było smutne. Wielu po raz pierwszy zobaczyło wyścig w keirinie i wielu po raz pierwszy klęło na czym świat stoi. Dali o sobie znać sędziowie. Nie po raz pierwszy w tych igrzyskach.

„Niepotrzebnie” do finału zakwalifikował się Damian Zieliński. To podgrzało emocje, bo zaczęli krzywdzić, chyba niechcący, naszego. Andrzej Piątek napisał po wyścigu, że po tym co się stało nasz kolarz jest „moralnym medalistą igrzysk”. Dlaczego? Bo po dwukrotnym przerwaniu wyścigu nie zdyskwalifikowano trzech jego konkurentów, choć przepisy nakazywały to jednoznacznie.

Podczas każdej ceremonii otwarcia z niedowierzaniem przyglądamy się ślubowaniu arbitrów. Najczęściej w ich imieniu składa je ktoś zupełnie nieznany i obojętny. Pusty rytuał? Pewnie zdecydowana większość przyrzeka to nam i sobie szczerze, ale zawsze kilkoro musi się wyłamać. To nie zaskakuje, że pierwsi zrobili to sędziowie w boksie. I o nich było dotąd najgłośniej. No, ale wczoraj dołączyli do nich ci spod pomostu, bo zdaniem Irańczyków skrzywdzili ich ciężarowca

Damian Zieliński: liczyłem tylko na siebie, bo keirin to loteria Boks od igrzysk w Tokio do Rio stracił, poza podnoszeniem ciężarów, chyba najwięcej. Eksperymenty z kaskami i „maszynki” do liczenia punktów spowodowały, że przestał przykuwać uwagę. Prędzej lub później ogłaszany jest werdykt, który wstrząsa tymi nielicznymi oglądającymi. Tak było po walce Rosjanina Tiszczenki z Kazachem Lewitem.

Zwyciężyć w pojedynku olimpijskim można pod jednym warunkiem. Trzeba dotrwać do ogłoszenia. To nic, że słaniasz się na nogach, a rywal pomalował ci twarz na żółto i na niebiesko, musisz wytrzymać. Resztę zostaw sędziom, oni trafnie ocenią, kto będzie ładniej wyglądał z podniesioną ręką i nakażą ringowemu zrobić to z czystym sumieniem.

Powracając do rywalizacji za motorkiem. Reguły jazdy są niby jasne, nie wolno za wcześnie minąć mistrza ceremonii. A potem hulaj dusza, sędziów nie ma? Są i mogą „odstrzelić” wyścig, czyli pisząc zrozumiale - przerwać. A jeśli przerwą, to powinni wskazać winnych. Kłopot w tym, bo każdy skądś pochodzi. Jeden jest Anglikiem, drugi Niemcem. Karać swoich?

I tak, u wujka na imieninach są goście i jest rodzina, więc walka się rozpoczyna, do śmiechu, no i do łez. Pokrzywdzonych...

Kontrowersyjny finał keirinu z udziałem Damiana Zielińskiego
Skandal w finale keirinu! Sędziowie dwukrotnie przerywali rywalizację