tvp.pl informacje sport kultura rozrywka vod serwisy tvp.pl program telewizyjny
Karol Bielecki (fot. PAP/EPA)

Ręczna, dobra robota

To byłby podły dzień, bo po Fajdku i siatkarzach ogarnęło nas przygnębienie. Nie można jednak ganić dnia przed ostatnim rzutem Bieleckiego.

Tałant Dujszebajew (fot. PAP/Adam Warżawa) Karol niósł naszą olimpijską flagę nieprzypadkowo. Ta rola, nawet obciążona klątwą chorążego, należała się mu jak klej szczypiornistom. Dwa razy rezygnował z gry w reprezentacji. Raz namówił go do pozostania Wenta, raz Biegler. Przy Dujszebajewie gra od początku turnieju jak z nut. To zawodnik do specjalnych poruczeń.

Pozostaje najlepiej rzucającym szczypiornistą igrzysk, w punktacji kanadyjskiej jest na drugim miejscu. Gdy stracił piłkę, a my przez niego gola, to już po chwili zrehabilitował się i trafił do bramki rywali. Chorwatom strzelił 12 goli po 15 rzutach. Mało kto pamięta, że to w sparingu z nimi stracił oko. W końcówce tego ćwierćfinału też został uderzony w twarz. Tacy pechowi rywale?

Od podstawówki aż po zespół akademicki grałem w małej bramce. Wiem jak bardzo boli po rzucie piłką w twarz z dwóch metrów. Wiem, co czuje gość, gdy przy remisie odbije piłkę w beznadziejnej sytuacji. Dlatego do końca życia będę oglądał mecze szczypiornistów od ich strony i kibicował właśnie bramkarzom.

Ten olimpijski turniej nie był ich. Nie mieli czego szukać, poza piłką za swoimi plecami. Niemiec Wolff pozostawał do wczoraj wyjątkiem. Słabo Landin, słabo Sarić, słabo Szmal. Dujszebajew posłał więc do gry Piotra Wyszomirskiego. Wiem dobrze, co myśli ten drugi, rezerwowy wystawiony ze słowami: – Może tobie pójdzie lepiej, może ty coś odbijesz.

Sławomir Szmal (fot. Getty Images) Bez bramkarza będącego w transie zespół ma trudniej. Owszem, Duńczycy prowadzili w ćwierćfinale ze Słowenią, gdy Landin miał mniej niż 20 procent udanych zachowań po rzutach rywali, ale my bez Szmala grającego jak za dawnych lat jesteśmy warci o połowę mniej. No, może o ćwierćfinał mniej.

Nie po raz pierwszy okazało się jednak, że gdy Sławek nie za bardzo może, to nam Piotrek pomoże. Wszedł do bramki przeciwko Chorwatom, gdy po każdym naszym golu padała bramka dla przeciwników. I to także dzięki niemu zespół miał cztery gole przewagi po przerwie. I to jego odbicie nogą pozwoliło nam uniknąć prowadzenia przeciwnika.

Na wysokości zadania stanęli niemieccy sędziowie i nasi komentatorzy. Apel o to, by budzić rodzinę i pukać do sąsiadów będzie długo kojarzył się z tym meczem. Pozostaje tylko pytanie, czy nasze orły wzbiły się aż tak wysoko? Na razie otrzepały się po grach grupowych. Zespół uwierzył, że można w męskiej grze wygrać bez "Dzidziusia". To bardzo ważne. Aż ośmiu zdobyło bramki!

Narodowi szczyporniści to od dziesięcioleci moja drużyna. Kiedyś grał w niej Jurasik, nadal występują Jurkiewicz i bracia Jureccy. To muszą więc być idole każdego Jurka! Po tym ćwierćfinale stali się chyba bliscy także każdemu Karolowi, Piotrkowi, Marcinowi (nie tylko Gebelowi), Frankowi i Zdziśkowi. A może także Dorocie?