• Wyślij znajomemu
    zamknij [x]

    Wiadomość została wysłana.

     
    • *
    • *
    •  
    • Pola oznaczone * są wymagane.
  • Drukuj

31.12.2011

Polska drużyna roku? Siatkarze!

Autor: Maciej Żukiewicz, Źródło: SPORT.TVP.PL

W mijającym roku dali nam wyjątkowo dużo radości. Ich mecze śledziliśmy z zapartym tchem i mogliśmy cieszyć się z ich w wspaniałej gry. Polscy siatkarze dokonali, rzeczy niesamowitych i w pełni zasłużyli na miano drużyny roku!

Polscy siatkarze dali kibicom wiele radości (fot.PAP)

Podziel się:   Więcej

Bartosz Kurek poprowadził reprezentację do sukcesu w Lidze Światowej
Foto: PAP/Jacek Kostrzewski

Trudne początki

Wydawało się, że po nieudanych mistrzostwach świata nasza kadra się rozpada. Wielu zawodników odmówiło nowemu trenerowi, niektórzy zrezygnowali z gry z powodów zdrowotnych, inni z osobistych. Brakowało lidera, który pociągnąłby grę. Nadszedł kolejny sezon i wydawało się, że przełom nie nadejdzie. A jednak! Niesamowity Bartosz Kurek poprowadził drużynę do pierwszego w historii Polski medalu w Lidze Światowej. Fakt, szczęście trochę sprzyjało, lecz w sporcie bez tego elementu o sukcesie nie może być mowy. Wywalczony brązowy krążek w turnieju finałowym w trójmiejskiej Ergo Arenie tchną w kibiców nowe nadzieje.

Kolejny brąz


Polacy znów oszaleli na punkcie siatkówki. A zawodnicy nie mieli zbyt dużo czasu na odpoczynek, bowiem we wrześniu czekały na nich mistrzostwa Europy. Dwa lata temu byli najlepsi na Starym Kontynencie, oczekiwania były więc ogromne. Problemów jednak jeszcze więcej. Na turniej nie pojechał dyrygent polskiej kadry, profesor rozegrania Paweł Zagumny.

Bez formy był również MVP poprzedniego czempionatu Piotr Gruszka. Lecz pojawili się zmiennicy, rozgrywający do tej pory w cieniu Zagumnego Łukasz Żygadło oraz atakujący Jakub Jarosz. Wspaniały turniej zaliczył również przyjmujący Michał Kubiak. Dodajmy do tego najlepszego serwującego mistrzostw Bartosza Kurka i mamy przepis na medal. Znów brązowy, ale wywalczony po pokonaniu zwycięzców Ligi Światowej Rosjan. Taki triumf liczy się podwójnie.

Łukasz Żygadło udowodnił, że potrafi świetnie rozgrywać
Foto: PAP

A już wydawało się, że biało-czerwoni wrócą do domu z kwitkiem. W grupie wygrali tylko jedno spotkanie, lecz jak się później okazało opłacało się przegrywać. W meczu barażowym siatkarze uporali się z gospodarzami turnieju Czechami, choć polskich kibiców to spotkanie kosztowało sporo nerwów. W półfinale Włosi nie dali biało-czerwonym pograć, lecz nasi odpłacili im pięknym za nadobne już w grudniu…

Bitwa o Londyn

Dzięki sukcesom nasi siatkarze otrzymali od FIVB tzw. „dziką kartę” i po 30 latach nieobecności mogli zagrać w turnieju o Puchar Świata. Ten siatkarski maraton miał się zakończyć kwalifikacją do igrzysk olimpijskich w Londynie. Dwanaście drużyn i trzy miejsca… czternaście dni i jedenaście spotkań. Mistrzowie kontynentów, mistrz świata i mistrz olimpijski, w Pucharze Świata nie ma słabeuszy.

Wszystko szło jak po maśle, od zwycięstwa do zwycięstwa. I przytrafiła się nieoczekiwana porażka z teoretycznie słabszym Iranem, która mogła wszystko popsuć. Czekały nas bowiem najtrudniejsze mecze, a wciąż nie byliśmy pewni awansu. Przyszedł czas na starcie z Włochami. Biało-czerwoni od lat nie potrafili pokonać tej drużyny, wyszli sparaliżowani i przegrali dwa pierwsze sety.

Wrócili z dalekiej podróży


Bilety do Londynu powoli odlatywały, ponieważ w kolejce czekały reprezentacje Brazylii i Rosji. Ale pojawił się dżoker, człowiek który pogrążył Włochów – Michał Ruciak. Mierzący zaledwie 189 cm wzrostu przyjmujący grał jak w transie, wychodziło mu dosłownie wszystko. Ruciak poderwał kolegów do walki i znów się udało! Z 0:2 na 3:2 w wydaniu polskim!

Michał Ruciak był superrezerwowym w Japonii
Foto: PAP

Do igrzysk siatkarze potrzebowali dwóch wygranych setów z Brazylią, wygrali je gładko… i uradowani pozwolili sobie na porażkę 2:3. Ale po takim sukcesie nie ma się co dziwić. Przed wylotem na turniej do Japonii srebrny medal w Pucharze Świata bralibyśmy w „ciemno”. Wyczerpująca podróż do Kraju Kwitnącej Wiśni okazała się bardzo owocna!

Drużyna marzeń

Tyle emocji na przestrzeni jednego roku. Dzięki świetnej grze Polacy awansowali na 4.miejsce w światowym rankingu FIVB i do igrzysk będą przystępowali w roli faworyta. Czy udźwigną taki ciężar? Po raz pierwszy od wielu lat można powiedzieć śmiało: mamy drużynę! Nie pojedynczych graczy, lecz zespół, który jest kompletny, w którym rezerwowi nie są osłabieniem, ale wzmocnieniem. Jeżeli siatkarska kadra dalej będzie funkcjonowała w taki sposób to na igrzyskach w Londynie możemy liczyć na pamiętny sukces z 1976 roku z Montrealu. Wówczas mówilibyśmy o nowej szkole, szkole trenera Andrei Anastasiego.

Zobacz także: Andrea Anastasi dodaje skrzydeł. Polakom też!

 
 
 
...